Unia Europejska staje się coraz mniej łaskawa dla ginących gatunków roślin i zwierząt. Daje za to więcej wolności turystom.
Od
9 lipca każdy z nas będzie mógł z zagranicznych wojaży przywieźć sobie
bez zezwolenia cztery wypchane krokodyle, trzy muszle ślimaków
skrzydelników olbrzymich, trzy pałeczki deszczowe (instrumenty muzyczne
z kaktusa) oraz 250 gramów kawioru z jesiotra. Jeszcze teraz trzeba na
to mieć specjalne pozwolenie. Uzyskanie stosownego dokumentu sprawiało
więcej kłopotu, niż zdobycie paszportu dla człowieka. Turyści zaś
przywozili sobie pamiątki, które na granicy tracili, bo rekwirowali je
celnicy.
- Do tej pory wiele spraw wszczynanych przez
funkcjonariuszy naszej izby dotyczyło zatrzymania np. jednej muszli
skrzydelnika olbrzymiego - mówi Jolanta Twardowska, rzecznik prasowy
Izby Celnej w Gdyni. - Od 9 lipca nie będzie wymagane na to zezwolenie.
Powyższe
zmiany wprowadzone zostały nowym rozporządzeniem Komisji Europejskiej,
dotyczącym obrotu okazami CITES (skrót angielskiej nazwy: Konwencja o
międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków
zagrożonych wyginięciem). Ponadto, przy przewozie przez granicę
chronionych stworzeń i roślin będą uwzględniane świadectwa dla wystaw
objazdowych i własności prywatnej.
Zobacz także:
MEDtube.pl hitem internetu! Polacy zrewolucjonizują medycynę?
(odsłon: +492)