Facebook Google+ Twitter

"Czuję, że byłem Polsce potrzebny"

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-05-05 10:27

Dziennikarz Jan Osiecki w książce „Zbigniew Religa. Człowiek z sercem w dłoni” próbuje pokazać zmarłego w marcu prof. Zbigniewa Religę z wielu punktów widzenia. Obserwujemy Religę w wielu rolach: lekarza, społecznika, a także twardego polityka.

 / Fot. Prószyński i s-kaZ kart książki wyłania się obraz fascynujący. Poznajemy bohatera, ale też przy okazji historię polskiej medycyny. Profesor Religa z pasją opowiada o początkach polskiej kardiochirurgii, w tym o pierwszym przeszczepie serca, który przeprowadzono w klinice w Zabrzu (którą bohater wywiadu w nerwach, pocie czoła i przy nieustannym oporze PRL-owskiej materii, stworzył niemal od A do Z). Co ciekawe, niewiele brakowało, by Religa zamiast w Polsce, zrobił wielką karierę w Stanach Zjednoczonych. Jako młody lekarz odbył w USA dwa staże. Kuszony intratnymi ofertami pracy, za każdym razem decydował się na powrót do Polski. - Pewnie w USA byłbym teraz właścicielem jachtu, dużego domu i super samochodu. Ale moje życie zawodowe spędzone w Polsce przebiegło tak, że udało mi się zrobić coś dobrego dla innych. Czuję, że byłem Polsce potrzebny - tłumaczy swój życiowy wybór profesor.

Osiecki przybliża nam też Zbigniewa Religę – założyciela Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii, który robił, co mógł, by jego instytucja miała odpowiednie środki na badania. Kardiochirurg wystarał się nawet o to, by na rzecz fundacji koncert dały tuzy muzyki klasycznej: Jose Carreras i Jose Domingo. Oczkiem w głowie lekarza był projekt stworzenia polskiego sztucznego serca. Poznajemy również motywacje, które pchnęły Religę na polityczne ścieżki. Dla niego, człowieka oddanego sprawom społecznym, scena polityczna była naturalną areną walki o wyznawane ideały. I, co najważniejsze, nie dał się z niej zepchnąć ani ustawić w roli paprotki na stoliku.

Profesor okazał się być rozmówcą bardzo otwartym i szczerym. Wyznał, że ma spory szacunek do generała Wojciecha Jaruzelskiego, a przecież taka deklaracja w dzisiejszej Polsce jest niemalże jak wypowiedzenie obywatelstwa. Religa trzeźwo wypowiadał się też o rządach PiS, w których przecież uczestniczył jako minister zdrowia. W książce Osieckiego opowiada, że był wielkim zwolennikiem podpisania traktatu lizbońskiego, co wepchnęło go w spór z wszechwładnym wówczas szefem PiS, Jarosławem Kaczyńskim. I tu profesor również szedł na przekór obowiązującym podziałom, za to zgodnie z własnym sumieniem. - Jestem za Europą bez granic, bez różnic, bez narodów - wyznał w rozmowie z Osieckim. - Marzę, by nie było Włochów, Francuzów czy Polaków, lecz po prostu Europejczycy - dodał.

Jan Osiecki przeprowadził rozmowę z Religą w sposób bardzo taktowny. Nie musiał ciągnąć rozmówcy za język, więc przyjął ton dyskusji spokojnej, momentami wręcz przyjacielskiej. Tę swoistą intymność widać choćby w chwili, gdy dziennikarz pyta swego bohatera o stosunek do śmierci. - Mogę umrzeć w każdej chwili i nie stanowi to dla mnie żadnego problemu. Gdybym umarł, po prostu nie byłoby mnie tutaj, w tym miejscu. Poza tym nic nie zmieniłoby się na świecie - odpowiada brutalnie słynny kardiochirurg. Tak szczery wymiar ma cała książka. Osiecki musiał poruszyć tematy bardzo trudne i intymne. Udało mu się jednak uniknąć zarówno patosu, jak wścibstwa rodem z tabloidów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

"Autor: Łukasz Maślanka"

str. 2

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czemu przy tym materiale nie ma imienia i nazwiska autora? We "wszystkich materiałach" widziałem, że imię i nazwisko było. Pytanie czy autor zgodził się na to by jego imienia i nazwiska nie było przy tym tekście.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.