Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

165567 miejsce

Czułe słówka – monologi z maszyną

Można mu powiedzieć wiele i nigdy się nie obrazi. Czasem tylko przestaje działać. Wiemy, że komputer to tylko maszyna, jednak komendę „reset” często poprzedzamy dłuższym monologiem…

Komputery są w firmach, w urzędach i prywatnych lokalach. Są często jednym z podstawowych narzędzi pracy, pomagają w nauce, ułatwiają szybką wymianę informacji. Lista może być długa. Czy ciągle jeszcze jest tylko „czymś”? A może już awansował do roli: kogoś”? Niedawno w pewnym czasopiśmie poświęconym zagadnieniom psychologii przeczytałam interesujący tekst o ludzkich dialogach z komputerem. I chociaż może się to wydawać dziwne, większość z nas już kiedyś „rozmawiała” z maszyną.

Czułe słówka

Komputery obrywają za nieposłuszeństwo. W końcu maszyna ma nas słuchać, a tu nic! Piszesz ważny tekst, wrzucasz zdjęcia do artykułu i w najmniej odpowiednim momencie pojawia się na monitorze ostrzeżenie – jakiś błąd, wirus, nieprawidłowe funkcjonowanie programu. Efekt zwykle podobny – musisz ponownie uruchomić dany program, wylogować się.. Wtedy zaczyna się monolog. Mimo, że każdy zdaje sobie sprawę, że komputer nie wydusi z siebie ani słowa, to wchodzimy z nim uparcie w dialog, a raczej – na nasze szczęście – monolog. Zwykle bowiem nie ma wtedy miejsca na czułe słówka. Padają natomiast dosadne słowa, mające na celu podkreślenie dominacji człowieka nad maszyną, wskazanie na zupełny brak empatii ze strony np. procesora.

Psycholog Tomasz Grzyb, zajmujący się psychologią wpływu społecznego i marketingiem przeprowadził badania, które dotyczyły naszej relacji względem komputerów. W badaniu wzięły udział 52 osoby (oczywiście użytkownicy komputerów). Wyniki wskazują, że 80 procent badanych mówi do maszyn, a jednocześnie 60 procent uważa, że to wciąż maszyny.

Z lodówką nie rozmawiamy

Dla niektórych może to będzie zabawne pytanie, może niepotrzebne. Wydaje mi się jednak dość istotne. Otóż autor tekstu, o którym już wspominałam, zauważa, że tylko komputery doczekały się tak szczególnego miejsca w naszej codzienności. Mało kto mruczy pod nosem do lodówki, kuchenki mikrofalowej, krajalnicy… Co może być przyczyną tego, że człowiek mówi do maszyny? Może chodzi tu o czas, który poświęcamy na rozrywkę i pracę z wykorzystaniem komputerów. Rozmaite fora, poczta elektroniczna – to metody komunikowania się z innymi ludźmi. Dla jednych to bywa jedna z wielu metod, ale dla części społeczeństwa, przesyłanie sobie informacji mailowych to czasami jedyna forma kontaktu (zwłaszcza, jeśli ktoś mieszka na innym kontynencie lub tez spotkanie twarzą w twarz nie jest możliwe). Dlatego komputer w pewnym momencie może stać się urządzeniem wyjątkowym – ani lodówka ani ekspres do kawy nie pośredniczy przecież w przesyłaniu sobie informacji.

Komputery czasem stają się naszą wizytówką, jakoś nas charakteryzują, wyróżniają. W przeciwnym wypadku tworzenie kolejnych tapet, czy rozmaitych ikon na pulpicie nie miałoby sensu, ponieważ nikt by nie wyrażał chęci ich posiadania. A jednak chętni są.

Nie można jednak zapominać, że najlepszą moją wizytówką będą moje słowa i działanie. Zaś kontaktowania się ze znajomymi za pośrednictwem komunikatorów wcale nie jest koniecznością, zwłaszcza, gdy ktoś mieszka na sąsiednim osiedlu. Kolejne oprogramowania i nowe rozwiązania techniczne ułatwiające nam pracę i kontakty, mogą stać się formą zamknięcia na świat i człowieka. Ale to wyłącznie nasza decyzja. W końcu komputer to tylko maszyna w rękach człowieka.

Informacje o badaniach zaczerpnięto z tekstu Tomasza Grzyba „Dialogi z myszką”, Charaktery 7/2008

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Z cała pewnością rozmawiamy ze sprzętem, który jest nam najbardziej bliski, to znaczy taki, na którym pracujemy większość naszego czasu. W moim przypadku jest to komputer i komórka (moje dwoje dzieci :P), no i kserokopiarka w pracy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Zajęłaś się, Alu, ciekawym tematem. Komputer to wynalazek epokowy, który odcisnął swoje piętno na wszystkich niemal dziedzinach życia człowieka, nie omijając w tym jego psychiki.

Magią komputera jest jego wszechstronność, gdyż skupia w sobie wielką liczbę narzędzi, w tym tych służących komunikacji ze światem, oczywiście tym wirtualnym, który albo sami sobie tworzymy, albo z którego korzystamy.

Przyznam szczerze, że nigdy nie rozmawiałem komputerem w takim czysto komunikacyjnym rozumieniu, jak to przedstwiasz. Bo złość wyładowana na maszynie tylko z tego powodu, że nie działa, w moim przekonaniu, nie jest rozmową. Podobnie jak chwalenie maszyny, że tak dobrze działa.

Teraz wierszyk:
Wadą jest komputera,
że czas wszystkim pożera.

A co się tyczy przytoczonych badań, to gratuluję p.Grzybowi głębi naukowej opartej na tak wątpliwej statystycznie próbie (52 osoby).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedy wreszcie, po kilku letniej przerwie, znów zacząłam prowadzić samochód, to byłam w "skowronkach". Wreszcie ktoś mnie słuchał i .... nie protestuje. Wykonuje moje polecenia bez dyskusji. Skutki mogą być różne, ale tylko ja jestem za nie odpowiedzialna. Ja jestem sobie generałem i władcą, a kierownica , pedały i lewarek moi poddani. W samochodzie moja władza jest bezwględna.
Z komputerem jest jednak inaczej. Komputer płacze. Prznajmniej mój. Gdy przyciskam nie te klawisze i wydaje niewykonalne rozkazy to "on" protestuje dzwiękowo, albo obrazkowo przsyła mi informacje : idotko co robisz ? albo : czy napewno chcesz tego?
Czasem mam wrażenie, że jest mądrzejszy ode mnie? hihihi ;))

Aby moje słowa były moją wizytówką, to także potrzebuję albo skype, albo mail. albo...itd.
Tak czy owak realna , żywa rozmowa jest moją wizytówką. Każda przez komputer jest tylko gadaniem z jakimś IP. czy napewno? czasem miewam wątpliwości. Szczególnie gdy wchodzą w grę także emocje-uczucia.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Alicjo! :)))
A oto, co sobie pod wplywem Twojego tekstu uświadomiłam:

Wszelkie bardziej skomplikowane programy, dlugotrwałe procedury i kombinacje doprowadzają mnie do białej gorączki; wowczas komunikat jaki nadaję do swojego komputera to zagrożenie, że "pogadam" z nim przy pomocy młotka. W takim momencie wyłączam diabelstwo i wychodzę.

Hobbystyczne poszerzenie umiejetności (boć nie o pracy zarobkowej mówię) pożera niezauważalnie czas, który przecież lepiej poswięcic na ruch i kontakty osobiste.
I tak zostanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.