Facebook Google+ Twitter

Czwarta rocznica zamachu na moskiewski teatr

Media przeoczyły tę rocznicę, bo jest niewygodna. Może tylko zwolennicy niepodległości republik leżących w granicach Federacji Rosyjskiej jeszcze się tym interesują.

Terroryści czy bojownicy?

Przez jednych nazywani terrorystami, przez innych bojownikami (także w naszych mediach). Raczej terroryści, bo przegrali. Gdyby wygrali (Rosja wycofałaby swe wojska z Czeczenii), to byliby oficjalnie nazywani przez świat bojownikami. Takie nazewnicze dylematy świat rozważał już wielokrotnie. My także – nasi partyzanci byli dla okupanta bandytami. Niemcy wojnę przegrali, zatem stawiamy pomniki poległym partyzantom. Gdybyśmy przegrali, nikt w niemieckich encyklopediach nie stosowałby innej nazwy, jak "polscy bandyci". Czeczeni zginęli jak bohaterowie i zapewne przybliża to Czeczenię do niepodległości, choć będą dalsze ofiary po obu stronach.
Pierwszą wojnę zapoczątkował zamach przeprowadzony przez południowych Słowian. Byli to terroryści, czy bojownicy? Gdyby Wietnamczycy w odwecie za zbombardowane swe miasta wysadzili kilka amerykańskich drapaczy, to jak by ich nazwano? Jak u nas (w ówczesnej PRL), a jak w USA?
Niestety, Czeczeni w swej rozpaczy, aby zwrócić oczy konsumpcyjnego świata na swe problemy, zaatakowali zwykłych mieszkańców. A to nie podoba się już niemal nikomu. Niemal nikt ich nie popiera. Nawet Amerykanie po atakach na WTC zmienili poglądy... W latach 70. i 80. porywano samoloty. Jeśli ze Wschodu do Berlina Zachodniego (tak, był kiedyś taki twór na mapie), to dla całego "wolnego świata" (też była taka nazwa) było OK.

A zagłada Indian?

Obecni Amerykanie swój wielki kraj zawdzięczają Europejczykom, którzy tak spacyfikowali (uspokoili...) tubylców, że ci ostatni zostali zepchnięci do rezerwatów, które u nas kojarzą się z przyrodniczymi ciekawostkami. Ponieważ Amerykanie są naszymi sojusznikami i oferują nam swe samoloty na korzystnych warunkach, to przemilczmy metody stosowane do pacyfikacji. Napomknijmy jedynie, że gdyby Rosjanie dawniej okazali się równie bezlitośni jak przybysze z Europy na Nowym Kontynencie, to nie byłoby dzisiaj problemu z Czeczenią.

Interes spokojnego świata

Prezydent Rosji, aby utrzymać terytorialną jedność państwa uczynił to, co uczyniłby niemal każdy inny przywódca (nawet demokratyczny) w obawie przed rozpadem swego państwa – unieszkodliwiłby przeciwnika nawet za cenę kilku tysięcy przypadkowych istnień ludzkich. Dobrze, że u nas nie ma podobnych dylematów – nie wiadomo po czyjej stanęlibyśmy stronie ... Po cóż naszym słowiańskim sąsiadom kraj, w którym wojna będzie trwała w nieskończoność? To zapewne będzie powtórka Afganistanu i to przy obrzydliwym poparciu NATO (w tym USA i... naszym). Inne państwa, które wyszły spod dominacji ZSRR/Rosji mają rządy demokratyczne, podobnie jak Rosjanie, jednak oni mają jeszcze wspomnienia o imperium. Ze zrozumieniem ściskają sobie nasi przedstawiciele dłonie. Cieszymy się swą wolnością i guzik nas obchodzą inne uciemiężone narody. Żyjemy problemami bezrobocia, ekologią, internetem, pracą na obczyźnie, globalizacją, Unią Europejską. Kogóż obchodzi biedna i osamotniona Czeczenia...

A historia?

Kiedyś "wolny świat" uspokajał Polaków, którzy namolnie twierdzili, że za Katyń odpowiedzialni są Rosjanie. Długo nie mogliśmy zrozumieć, że dla pokoju pomiędzy Wschodem a Zachodem poświęcono i nas i prawdę o tej zbrodni. Zapominamy o Czeczenii, bo naszym interesem jest porozumienie natowsko-rosyjskie. Kiedyś dołożyliśmy Hiszpanom, bo było nam bardziej po drodze z Napoleonem. Zwykle walczyliśmy za wolność waszą i naszą, ale parę razy zdradziliśmy nasze ideały. Jeden raz więcej nie zrobi nam różnicy.

Rozum i serce w czeczeńskiej tragedii

Rozum wskazuje, że Rosja ma rację, ale sercem można być z Czeczenią. Rosja to Kreon, zaś Czeczenia to Antygona – klasyczna grecka tragedia. Po tragedii zbierano datki na rzecz sierot po moskiewskich rodzicach. Tak, to był koszmar – cierpieli Rosjanie w Moskwie, zwłaszcza dzieci. Fotografie z wydarzeń wzmagają poczucie tragedii. Jednak nie widzimy dzieci Czeczenii, dla których Moskwa jest oazą spokoju. W Moskwie poległy Czeczenki, które osierociły swe dzieci, o których nic się nie mówi. Nie było ich na zdjęciach. Bezwzględnie należy tępić terroryzm dla okupu, ideologii, religii. Jednak One walczyły o wolność swej Ojczyzny i nie można traktować tego wydarzenia wyłącznie w kategoriach zwykłej przestępczości.

Wikipedia – Atak na moskiewski teatr na Dubrowce, przeprowadzony przez czeczeńskie komando pod przywództwem Mowsara Barajewa, miał miejsce 23 października 2002 . W momencie ataku w teatrze znajdowały się 922 osoby. W wyniku interwencji rosyjskich jednostek specjalnych "Alfa" ; "Wympieł" i użycia przez policję gazu obezwładniającego zginęło około 40 terrorystów i 125 zakładników. Według oficjalnych danych żaden z terrorystów nie przeżył.


 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.