Facebook Google+ Twitter

Czwarty dzień turnieju Orange Warsaw Open

W czwartek na kortach stołecznej Warszawianki dokończone zostały mecze drugiej rundy. Obyło się bez większych niespodzianek – faworyci wciąż wygrywają.

Pewną niespodzianką można nazwać rozstrzygnięcie pierwszego meczu na korcie centralnym. W pojedynku dwóch hiszpańskich tenisistów większe szanse przyznawano Albertowi Montanesowi rozstawionemu w Warszawie z numerem 8. Jego rywal – Oscar Hernandez powoli kończy już karierę, a w jego życiu tenisowym brak póki co większych sukcesów. Być może nadejdą one w tym tygodniu... Hernandez, obecnie pod koniec pierwszej setki rankingu ATP, bez problemów pokonał Montanesa wygrywając gładko 6:3, 6:2.

Obaj tenisiści znają się bardzo dobrze – poza kortem są przyjaciółmi, a ponadto często występują razem w deblu, jak ma to miejsce w Warszawie. O wygranej Hernandeza zadecydowała forma dnia i wiara w awans do ćwierćfinału.
O wejście do czołowej czwórki finału doświadczony Hiszpan zagra ze swoim młodszym kolegą i jednym z głównych faworytów do wygrania całego turnieju.

Mowa tu o Tommym Robredo, który w drugiej rundzie bez większych problemów pokonał nadzieję amerykańskiego tenisa – Wayna Odesnika. Pierwszy set rozpoczął się jednak niespodziewanie, bo od prowadzenia 3:0 w gemach dla Amerykanina. Robredo wydawał się być zaskoczony mocnymi i dokładnymi uderzeniami rywala. Mimo walki często odprowadzał piłki wzrokiem. Ale po kilku minutach obraz gry się zmienił. Odesnik nadal zagrywał dokładnie, ale Hiszpan zaczął grać bardziej urozmaicony tenis. Do tak finezyjnej gry młody Amerykanin nie był jednak przygotowany i przegrał pięć gemów z rzędu. Przy stanie 3:5 wygrał jeszcze swoje podanie, ale po chwili mógł tylko patrzeć jak Robredo po mistrzowsku rozegrał ostatniego gema pierwszego seta. W drugim, przy stanie 1:1 Amerykanin poddał mecz i w ten sposób Robredo znalazł się w ćwierćfinale imprezy.

Guillermo Canas. / Fot. Piotr DrozdowiczCiekawy i długi mecz rozegrali w czwartek na korcie centralnym Guillermo Canas i Santiago Ventura. Spotkanie trwało blisko dwie godziny i ostatecznie z kortu, jako zwycięzca zszedł Argentyńczyk. Po pierwszym secie, który zakończył się wynikiem 6:2 wydawało się, że Canas nie będzie mieć większych problemów ze zwycięstwem. Jednak precyzyjne skróty tuż za siatkę zagrywane przez Hiszpana zaczęły mu przynosić punkty.

Poirytowany Argentyńczyk nie był w stanie odgadnąć następnego zagrania przeciwnika i mógł tylko bezradnie odprowadzać piłki wzrokiem. Błyskawicznie zrobiło się 5:0 dla Ventury i stało się jasne, że o wszystkim zadecyduje trzeci set. W nim klasę pokazał Argentyńczyk i to on awansował do ćwierćfinału wygrywając 6:2, 1:6, 6:3. W następnym meczu zmierzy się z Włochem Fogninim, którego rywal w drugiej rundzie - Christopher Rochus - zszedł z kortu przy stanie 4:5.

Ćwierćfinały zapowiadają się bardzo ciekawie i należy tylko trzymać kciuki za nieco większą frekwencję na trybunach, które póki co świecą pustkami...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

dane z malej litery to moze kwestia epokki postmodernizmu;) a dane uaktualnilam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.06.2008 16:29

Studentka, rocznik 50. Wieczny student? Chyba tak, skoro imie i nazwisko pisze z malej litery...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.