Do psychiki dziecka w sposób szczególny trafia twórczość osób niepełnosprawnych, które urzekają swoją niezwykłością. Kontakt dziecka ze sztuką uczy innego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość...
Kontakty zdrowych dzieci z dziełami tych artystów nie tylko wzbogacają wrażliwość dzieci na piękno, ale są też dobrą lekcją wychowawczą uczącą empatii do ludzi nieco odmiennych, a zarazem takich samych jak każdy z nas
Ptaki nie mają czterech nóg tylko dwie – powiedział Arek.
– A ptaki w wyobraźni? – zapytała ciocia. Tak rozpoczęła się rozmowa na temat przekształcania rzeczywistości w sztuce, nie tylko przez artystów, ale i przez dzieci. A może w każdym dziecku jest coś z artysty, a w artystach coś z dziecka? Z jego magicznego spostrzegania świata, z jego przekształcania go w fantazji?
Na skrzydłach wyobraźni
Niewątpliwie warto na ten temat z dzieckiem nie tylko porozmawiać, ale także pokazać mu piękne tego przykłady. Doświadczenie uczy, że w sposób szczególny trafia do psychiki dziecka twórczość osób niepełnosprawnych. Działają oni w warsztatach terapii zajęciowej i tam, pod okiem instruktorów, obok innych zajęć mają też takie, które pozwalają poszybować na skrzydłach wyobraźni. Tak rodzą się owe czworonożne ptaki, i także „zwierzokształty, człowiekokształty, naczyniokształty, roślinokształty, myślokształty…” jak o akwarelach swojej podopiecznej przepięknie pisze prowadząca warsztat
„Przyjaciele” –
Agnieszka Frankowska. A mowa tu o wystawie w Galerii „tak”, gdzie można oglądać twórczość Hanny Szłapki. Naprawdę warto tam pójść z każdym dzieckiem, zarówno z przedszkolakiem, jak też z dzieckiem tkwiącym w dorosłym człowieku.
Oswajanie świata
Na tym się czary nie kończą, bo do obejrzenia są też inne cuda pochodzące z różnych wielkopolskich warsztatów terapii zajęciowej. Można je znaleźć wśród roślinności poznańskiej palmiarni, a są to zarówno muszki, komary, pająki, gąsienice i ważki, jak też ważko-komary i bardzo piękne motyle. Niektóre te cudeńka ukryły się w gęstej zieleni i dzieci najpierw przeżywają podniecenie poszukiwania, a po chwili radość z odkrycia. Wystawa ma uroczą nazwę: „Żuczki, chrząszcze, tarantule i inne…brzydule. Świat owadów z mojej wyobraźni”. Wielka chwała dla twórców oraz pomysłodawców wystawy!
Prace artystów z niepełnosprawnością intelektualną naprawdę urzekają swoją niezwykłością. Przed kilku laty na wystawie „Oswajanie świata” jaka odbyła się w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, szczególnie zafrapowały mnie ludzkie postacie podobne to do misia koali, to do leśnych duszków, to znów do sowy o ogromnych oczach. Takimi oczyma patrzą na nasz świat – pomyślałam. Świat nie do zrozumienia, nie do zaakceptowania – a jednak chcą go oswoić, pragną w nim istnieć zauważalnie.
Jest prawdą, że przede wszystkim poprzez swoją sztukę i to nie tylko plastyczną, osoby z niepełnosprawnością intelektualną przecierają szlak do godnego życia w społeczeństwie. Kontakty zdrowych dzieci z dziełami tych artystów nie tylko wzbogacają wrażliwość dzieci na piękno, nie tylko rozbudzają ich wyobraźnię, ale są też dobrą lekcją wychowawczą uczącą empatii do ludzi nieco odmiennych, a zarazem takich samych jak każdy z nas. Uczą nie tyle tolerancji, polegającej na zgodzie na współistnienie, ale czegoś znacznie ważniejszego: akceptacji i szacunku.
Naśladowcy Chagalla
Warto obserwować dzieci na takich wystawach: nieraz są zaskoczone, często zadziwione, a niemal zawsze spragnione:”ja też tak chcę !” I zaczynają marzyć o różnych dziwach, wymyślać nazwy typu „krowokoń” (dla Agatki to koń z wymionami pełnymi mleka), cieszyć się tym, co niezwykłe i zarazem codzienne.
– Trzeba tylko patrzeć inaczej – powiedział Arek. A po chwili zapytał: – Ale co powie pani na lekcji rysunku, gdy namaluję fruwającego konia? – Być może powie, że naśladujesz Chagalla i że masz wymyślić coś od siebie – odpowiedziała ciocia. A co wymyśliłoby nasze dziecko?