Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Tomasz Kamiński
Ogólnopolski numer ratunkowy 112 od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. jest naszą "piętą achillesową". Na początku nie działał, potem mogli z niego korzystać jedynie użytkownicy telefonów komórkowych. A jak jest teraz?
Uruchomienie tego numeru wymogła na nas Bruksela. Ogólnokrajowy system ratownictwa narzuca krajom UE dyrektywa o usługach powszechnego dostępu z 7 marca 2002 r., w której mowa o "możliwości bezpłatnego kontaktu ze służbami ratunkowymi przy wykorzystaniu jednego europejskiego numeru alarmowego 112". W związku z ponaglaniami ze strony wspólnoty, groźbami postawienia Polski przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości, 1 września 2005 r. ruszył ogólnopolski system powiadamiania ratunkowego. Okazuje się, że to raczej proteza systemu, a wielki, zintegrowany system ratownictwa w oparciu o numer 112 to odległa przyszłość.Zobacz także:
Artykuły
(70)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.75)
Wiek: 24 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Studentka I roku dziennikarstwa UW, spec. fotografia prasowa, reklamowa i wydawnicza
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jakub Cimaszkiewicz 25.10.2007 14:12
Wszystkiemu winne są media które na siłe promują numer 112. Najprościej i najszybciej jest dodzwonić się na stare numery czyli 999,998,997 obojętnie czy z komórki czy z telefonu stacjonarnego. To jest Polska i nic nie działa tak jak powinno, i długo nie będzie. Spróbujcie w ramach prowokacji podzwonić na stare numery i zmierzyć czas reakcji. Na pewno okaże się że pomoc otrzymamy dużo szybciej, napewno 2 minut na połączenie nie będziemy czekać. I jeszcze ciekawastka, a mianowicie jeżeli dyspozytor 112 przełączy naszą rozmowę np. na pogotowie to dyspozytor pogotowia nie ma wyświetlonego numeru osoby dzwoniącej, co znowu przedłuża cały proces zbierania wywiadu o dodatkowe pytanie o numer telefonu, w razie przerwania rozmowy dyspozytor nie jest w stanie oddzwonić do wzywającego, natomiast policja ma problemy z odnalezieniem przełączanego numeru.
Tymek Wołodźko 24.10.2007 21:33
btw
Kiedyś zadzwoniłem na 112 w Warszawie. Wezwanie było do "nieprzytomnego, ale prawdopodobnie pijanego starszego mężczyzny". Oczywiście trochę się nasłuchałem "proszę czekać", w końcu ktoś odebrał. Ledwie odłożyłem słuchawkę to zdałem sobie sprawę z tego, że podałem błędną nazwę ulicy - oddzwoniłem, podałem wszystkie dane, pani znalazła zgłoszenie i zaktualizowała. Na radiowóz czekałem przez godzinę, nikt do mnie nie oddzwonił ani nic z tych rzeczy. Po godzinie zmarznięty (zimny wieczór) zadzwoniłem znowu, "proszę czekać" przez kilka minut, potem połączenie, rozmowa z telefonistką i przełączyła mnie do Straży Miejskiej, "proszę czekać" przez jakieś 5 minut, połączyłem się z panią, która na mnie nakrzyczała, że "nie było mnie pod tym adresem", okazało się, że nikt ich nie powiadomił, że to inny adres... Po kilkunastu minutach przyjechał radiowóz. Mężczyzna okazał się rzeczywiście pijany i miał szczęście bo w innym wypadku to już raczej koroner powinien przyjechać...
Tymek Wołodźko 24.10.2007 21:26
Plus. I pomyśleć, że dzwoniliście akurat na Warszawski numer - strach się bać jak jest w mniejszych miejscowościach.
Piotr Panfil 24.10.2007 11:09
Muszę powiedzieć, że z tym numerem to właśnie różnie jest:)) Raz musiałem przez 5 minut dzwonić w Kutnie na 112, by ktoś łaskawie odebrał. Zazwyczaj odbierają od razu, ale różnie to bywa:) no i wielki plusik.
Salvatore Jurkowski 24.10.2007 10:21
Spoko prowokacje.... no i co polska policja służby ratunkowe nie mówią w dwóch językach obcych to skandal!!!!
Autor usunął profil 24.10.2007 09:34
(+) Dobry pomysl :) Jednak zarowno Beata, jak i Maciek maja racje... Mam ochote zadzwonic u nas na 112 i wzywac pomocy w jezyku polskim :)))
Zbigniew Jarosik 24.10.2007 09:31
W Anglii - w przypadku większych miast - bez problemów da się dogadać po polsku.
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +1963)