Facebook Google+ Twitter

Czy 112 to rzeczywiście numer ratunkowy?

Współautorzy: Tomasz Kamiński

Ogólnopolski numer ratunkowy 112 od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. jest naszą "piętą achillesową". Na początku nie działał, potem mogli z niego korzystać jedynie użytkownicy telefonów komórkowych. A jak jest teraz?

Akcja ratunkowa na dworcu. / Fot. Szymon Siewior/ Gazeta PoznańskaUruchomienie tego numeru wymogła na nas Bruksela. Ogólnokrajowy system ratownictwa narzuca krajom UE dyrektywa o usługach powszechnego dostępu z 7 marca 2002 r., w której mowa o "możliwości bezpłatnego kontaktu ze służbami ratunkowymi przy wykorzystaniu jednego europejskiego numeru alarmowego 112". W związku z ponaglaniami ze strony wspólnoty, groźbami postawienia Polski przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości, 1 września 2005 r. ruszył ogólnopolski system powiadamiania ratunkowego. Okazuje się, że to raczej proteza systemu, a wielki, zintegrowany system ratownictwa w oparciu o numer 112 to odległa przyszłość.

Okazuje się, że to nie jedyny problemem. Dodzwonić się można, ale czy osoba, która odbierze telefon zrozumie wezwanie o pomoc? Teoretycznie każdy Europejczyk, który wykręci numer 112 powinien uzyskać pomoc, niezależnie od języka jakim się posługuje.

Gazeta internetowa Wiadomości24.pl postanowiła sprawdzić czy dyspozytorzy numeru ratunkowego 112 zrozumieją Niemca, który został napadnięty w centrum Warszawy. Małą prowokację przeprowadziliśmy w godzinach nocnych...



Porozumienie się w języku niemieckim jest możliwe w zależności od zmiany. Niemiecki jest mniej popularny niż angielski, ale co ma zrobić Niemiec, który potrzebuje pomocy, a nie zna angielskiego? Czekać na odpowiednią zmianę? Ten problem dotyczy nie tylko Niemców, ale i Francuzów, Hiszpanów, Włochów i innych mieszkańców Europy, których język nie jest powszechnie używany jak angielski, a oni nie potrafią wezwać pomocy w innym języku niż ich ojczysty.

Dopiero za drugim razem dyspozytor podniósł słuchawkę, a czas oczekiwania na rozmowę z osobą znającą język angielski wyniósł ponad dwie minuty! Być może dwie bardzo długie minuty w krytycznej sytuacji...

Z czego wynika tak długi czas reagowania na zawiadomienie? Dyspozytorka numeru ratunkowego 112 nie potrafiła udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Najbardziej winny okazał się sam poszkodowany, który zadzwonił o nieodpowiedniej porze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Wszystkiemu winne są media które na siłe promują numer 112. Najprościej i najszybciej jest dodzwonić się na stare numery czyli 999,998,997 obojętnie czy z komórki czy z telefonu stacjonarnego. To jest Polska i nic nie działa tak jak powinno, i długo nie będzie. Spróbujcie w ramach prowokacji podzwonić na stare numery i zmierzyć czas reakcji. Na pewno okaże się że pomoc otrzymamy dużo szybciej, napewno 2 minut na połączenie nie będziemy czekać. I jeszcze ciekawastka, a mianowicie jeżeli dyspozytor 112 przełączy naszą rozmowę np. na pogotowie to dyspozytor pogotowia nie ma wyświetlonego numeru osoby dzwoniącej, co znowu przedłuża cały proces zbierania wywiadu o dodatkowe pytanie o numer telefonu, w razie przerwania rozmowy dyspozytor nie jest w stanie oddzwonić do wzywającego, natomiast policja ma problemy z odnalezieniem przełączanego numeru.

Komentarz został ukrytyrozwiń

btw

Kiedyś zadzwoniłem na 112 w Warszawie. Wezwanie było do "nieprzytomnego, ale prawdopodobnie pijanego starszego mężczyzny". Oczywiście trochę się nasłuchałem "proszę czekać", w końcu ktoś odebrał. Ledwie odłożyłem słuchawkę to zdałem sobie sprawę z tego, że podałem błędną nazwę ulicy - oddzwoniłem, podałem wszystkie dane, pani znalazła zgłoszenie i zaktualizowała. Na radiowóz czekałem przez godzinę, nikt do mnie nie oddzwonił ani nic z tych rzeczy. Po godzinie zmarznięty (zimny wieczór) zadzwoniłem znowu, "proszę czekać" przez kilka minut, potem połączenie, rozmowa z telefonistką i przełączyła mnie do Straży Miejskiej, "proszę czekać" przez jakieś 5 minut, połączyłem się z panią, która na mnie nakrzyczała, że "nie było mnie pod tym adresem", okazało się, że nikt ich nie powiadomił, że to inny adres... Po kilkunastu minutach przyjechał radiowóz. Mężczyzna okazał się rzeczywiście pijany i miał szczęście bo w innym wypadku to już raczej koroner powinien przyjechać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. I pomyśleć, że dzwoniliście akurat na Warszawski numer - strach się bać jak jest w mniejszych miejscowościach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę powiedzieć, że z tym numerem to właśnie różnie jest:)) Raz musiałem przez 5 minut dzwonić w Kutnie na 112, by ktoś łaskawie odebrał. Zazwyczaj odbierają od razu, ale różnie to bywa:) no i wielki plusik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny materiał :) plusior

Komentarz został ukrytyrozwiń

i zasłużony plus;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spoko prowokacje.... no i co polska policja służby ratunkowe nie mówią w dwóch językach obcych to skandal!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.10.2007 09:34

(+) Dobry pomysl :) Jednak zarowno Beata, jak i Maciek maja racje... Mam ochote zadzwonic u nas na 112 i wzywac pomocy w jezyku polskim :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Anglii - w przypadku większych miast - bez problemów da się dogadać po polsku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.