Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Czy ateizm może być powodem do dumy

Pozycja materiału w rankingach:

87105 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 9pkt

Oceń:

Czy ateizm może być powodem do dumy


Czy religia zajmuje zbyt wiele miejsca w naszym świecie, w życiu? Może wygodniej być ateistą? Czy wybieramy religię w wolności, a może to przyzwyczajenie, przekazywane w rodzinie? Wiemy Komu i w Kogo wierzymy?

Portal gazeta.pl zafundował czytelnikom małą prowokację ateistyczną. Zamieszczony został fragment książki, która w przyszłym roku ma się ukazać w Polsce. Autor publikacji to Richard Dawkins, brytyjski zoolog, etolog, popularyzator teorii ewolucji, autor książek popularnonaukowych. Obecnie wykłada w Oksfordzie.

Odwaga ateisty

W zamieszczonym fragmencie książki pojawiają się tezy, wedle których religii poświęca się zbyt wiele miejsca w świecie, życiu i dyskusjach publicznych. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że ich decyzja o wyborze religii nie jest wyborem raz na zawsze. Mogą to w każdej chwili zmienić. Dochodząc z wiekiem do trzeźwości umysłu, wybrać religię, która im odpowiada i nie być już skazanym na dokonane kiedyś w naszym imieniu wybory rodziców. Religia staje się swoistym krępującym łańcuchem, który wielu chce zrzucić. Tymczasem boją się. Lęk przed napiętnowaniem ze strony społeczeństwa jest na tyle silny, by skutecznie blokować dążenia "w stronę wolności". Mimo że w przetłumaczonym fragmencie książki Dawkins zaznacza, że nie chce nikogo obrazić, jednak wyraźna sugestia jest widoczna: przynależność do określonej religii "zamyka", ateizm zaś otwiera oczy...

Jak pisze autor, ateizm jest powodem do dumy. Ten, kto nie wstydzi się przyznać do swego ateizmu jest po prostu ponad przeciętną: odważny i mądry - "ateizm prawie zawsze świadczy o zdrowej niezależności umysłu, czy wręcz umysłowego zdrowia". Czy rzeczywiście tak jest?

Błądzić rzecz ludzka

Zgadzam się, że ateizmu nie trzeba się wstydzić. Błądzenie bowiem jest wpisane w naszą ludzka naturę i tego uniknąć sie nie da. Natomiast jeśli ktoś z tego, że jest ateistą, robi show medialny i traktuje to jako sposób na prywatną terapię, wtedy zaczyna być najdelikatniej mówiąc kłopotliwa. Ten sam schemat można zaobserwować w przypadku homoseksualizmu (a o nim też wspomina Dawkins). Powołuje się na amerykańskie sondaże, z których wynika, że ateiści i agnostycy "znacznie przewyższają liczebnie religijnych Żydów, a nawet większość pozostałych grup religijnych, wziętych pojedynczo". Nie ma jednak informacji na jakich sondażach oparł te informacje, ani kto owe sondaże przeprowadzał i na czyje zlecenie. Mało to profesjonalny sposób powoływania się na czyjeś odkrycia...

Co autor chciał powiedzieć

Szkolne "co poeta miał na myśli". Wszyscy wiemy o co chodzi... To pytanie ciśnie się na usta po przeczytaniu rozważań o ateizmie i religijności. Brak podstawowego rozróżnienia: o jaki typ ateizmu chodzi? Jest to bowiem zjawisko bardzo złożone, mające wiele odmian. Zamykanie więc ateisty w lakonicznym: ten, kto nie wierzy w Boga jest rzeczywiście znacznym uproszczeniem!

Wyróżnia się ateizm filozoficzny, najogólniej: Bóg nie istnieje lub nie ma podstaw by stwierdzić, że istnieje. Np. ateizm ontologiczny – owszem, neguje sie istnienie Boga osobowego, natomiast przyjmuje sie istnienie pewnego absolutu, formy boskości. Tu zaliczyć można np. stanowiska panteistyczne.
Ateizm pozafilozoficzny zaś to negacja lub eliminacja teoretyczna Boga z racji innych niz filozoficzne (np. założenie doktryny rel.: negacja istnienia Boga osobowego, ale nie negacja religii).

Na zakończenie

Mimo wielu zarzutów, które można skierować w stronę wyznawców chrześcijaństwa i innych religii, nie można twierdzić, iż żyjemy w "zasadniczo świeckich społeczeństwach". "Nie można udowodnić niemożliwości istnienia Boga (...). Bóg jest bowiem bytem transcendentnym, którego tajemnicza rzeczywistość nie może być pozytywnie i ostatecznie wyrażona ludzkimi pojęciami" pisze prof. Z. Zdybicka w artykule "Problem tak zwanej śmierci Boga".

Zobacz także:

Alicja Karłowska OFFline profil autora

Autor: Alicja Karłowska

Napisz do autora

Artykuły (231) Galerie (16) Średnia ocen (4.66)

Miejscowość: Rzeszów | Kraj: Polska

O mnie: ...po filozofii i dziennikarstwie

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 14

Sortuj komentarze:

Grzegorz S.

Grzegorz S. 13.01.2011 12:13

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 32

*CZY ATEIZM MOŻE BYĆ POWODEM DO DUMY*
-= BEZMYŚLNOŚĆ NAZYWANA WIARĄ=-
Polska jest nadal krajem, w którym za otwarte przyznanie się do "niewiary", krytykę religii, szczególnie chrześcijańskiej jest się wytykanym palcami, uważanym za "dziwaka". Ludzie boją się apostazji, bo wtedy są wykluczeni z większości "narodowych świąt", a tym samym są wbrew swojej rodzinie. Polska jest narodem katolickim, bo tak jest wygodnie... "Mój dziadek był, ojciec był, ja będę i moje dzieci też będą"... Większość polskich katolików nawet nie czytała Biblii, ślepo wierzą w coś co zostało im przekazane. W bajki i mity, które są przekazywane od pokoleń, które zależnie od władzy kościoła zmieniają się dla jego korzyści. Jedyną rzeczą jakiej potrzeba, żeby obalić te brednie i fanatyczną ślepą "wiarę" jest LOGIKA. Ludzie używajcie mózgu!!! Jak słusznie zauważył R. Dawkins dzieci nie powinno dzielić się na katolickie, protestanckie, muzułmańskie... Co jest takiego wyjątkowego w religii, że już małe dzieci nazywamy katolikami, protestantami, muzułmanami? Dlaczego uczymy dzieci kłamstw?!!! Są za małe aby samodzielnie podejmować decyzje. A przecież powszechnie znany jest fakt, że umysł dziecka (szczególnie do szóstego r. ż. ) chłonie wszystko jak gąbka, ma zbyt mały zasób wiedzy i doświadczeń, aby samodzielnie ocenić to co opiekunowie im wtłaczają...
"Istnieje głęboka sprzeczność pomiędzy nauką, a religią. Nie ma żadnego powodu,żeby wierzyć w boga. Idea "boskiego stwórcy" odbiera wszechświatowi jego prostotę. XXI wiek powinien być czasem rozsądku. Tymczasem irracjonalna wiara wraca do łask.
Nadszedł czas, aby ludzie rozsądku powiedzieli DOŚĆ!!! Wiara zniechęca do samodzielnego myślenia, powoduje podziały i jest niebezpieczna!"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Radekk Radosławski 18.11.2006 08:13

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 35

Moim zdaniem więkscosc ateistów reprezentuje sobą taki sam mentalny marazm i infantylizm jak więkscośc katolików. Chodzi tu poprostu o obojętnosc. Szanuje prawdziwych ateistów, bo takich trudno spotkac - dla nich zniesienie wiary nie oznacza zniesienia etyki (np. poprzez ateizm postulatywny). Cała masa ludzi którzy "dumnie" nazywają się ateistami w rzeczywistości gówno wiedzą o nie tylko o teologii naturalnej ale nawet o genezie samej myśli ateistycznej. O takich słusznie można napisac "błądzą", bo trudno nazwac ateistą kogos kto przestał chodzic do kościoła bo nie lubi księży i Trójcy Świętej a w swej rzekomo osiągniętej "wolności" nie miał nawet odwagi na formalny akt apostazji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mateusz Puszczyński 15.11.2006 15:36

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 35

Wydaje mi się, że przewodnią myślą cytowanego fragmentu książki Dawkinsa było miejsce religii i ateizmu w dyskusji publicznej. Nie chodziło raczej o to, żeby rozstrzygać, kto ma rację, a kto jej nie ma. Dawkins walczy jedynie o możliwość krytykowania poglądów religijnych nie zgadzając się na traktowanie ich jako odmiennych od pozostałych przekonań. Oburza się również na uchylanie się od racjonalnej argumentacji i zasłanianie się religią w dyskusji na tematy społeczne. Zresztą przytoczone przez niego przykłady obrazują to dość dobitnie.
Odnośnie samego artykułu wydaje mi się dość niespójny i trochę "bałaganiarski". Mi w każdym razie trudno uchwycić w nim jakąś główną myśl. Niemniej pozdrawiam! :)
P.S. To mój pierwszy komentarz na w24. W końcu się przełamałem. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Albiniak 15.11.2006 12:56

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 43

A ja chyba byłem takim katolikiem - nawet przez dwa lata pracowałem w Trybunale Kanonizacyjnym, ale chyba trochę za dużo brudów kościoła już widziałem, by posiadać jakiś związek z instytucją kościoła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 15.11.2006 12:35

Ocena: Ocena pozytywna 39 Ocena negatywna 34

*Nawet świadomość tego, że po śmierci będzie cos wiecej niż tylko 2 metry ziemi nad głowa.* - nie tyle świadomość, co przekonanie i wiara. Ale to czy inny swiat istnieje absolutnie nie zależy od wiary. Nie jest tak, że im bardziej wierzymy, tym bardziej jest prawdopodobne, że znajdziemy się w innym świecie/wymiarze. A jeśli niebo istotnie istnieje, to nawet największy ateista tam się znajdzie, jeśli tylko "był w porzo". I każdy uczciwy ateista bierze to pod uwagę, no chyba że jest fanatycznym ateistą, ale kto się do tego przyzna? I po co?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Karłowska 15.11.2006 12:30

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 30

Polecam całość:

http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3727779.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Karłowska 15.11.2006 12:20

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 38

Odp: korczak113

Zgadzam się z ostatnim zdaniem a mianowicie: ateista oraz wierzący mają takie same prawa i mogą być równie wartościowymi jednostkami. Nie podważam tego bo tu nie ma czego podważać!
Natomiast fakt, że ktoś jest wartościową osobą (cokolwiek to znaczy w danej chwili) oraz te same prawa i uprawnienia to jedna bajka, druga - czy ktoś z tym wszystkim jest szcześliwy, co dla niego jest szcześciem.
Nie mam zamiaru tutaj toczyć bitwy na argumenty ani wytaczac cięzkich dział. Nie miejsce na to. Jeśli ktos wybiera ateizm, przemyslał to i poprał całość czymś więcej niż tylko rozgoryczeniem i awersją do lichych przedstawicieli kościoła, na podstawie działań których wydaje się sądy o skuteczności doktryny, w porządku.
Osobiście - dla mnie - wiecej mogę zyskać w religii niż ateizmie. Nawet świadomość tego, że po śmierci będzie cos wiecej niż tylko 2 metry ziemi nad głowa.
Kończąc te rozmyslania, pozdrawiam Pana serdecznie i dziękuję za odzew!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 15.11.2006 12:19

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 34

*Czy ateizm może być powodem do dumy* - tytuł cokolwiek dziwny. Można być ateisą, ale czy to jakikolwiek powód do dumy? Dumnym można być z siebie (mistrz w pewnej dyscyplinie albo po naprawieniu pralki), z dzieci, z bycia Polakiem (ale nie na dworcu w Londynie lub w Rzymie, a przynajmniej tam dyskretna duma). Czy wyobrażacie sobie, aby ktoś nas na wizji zapytał w ten sposób?
A czy można być dumny z powody bycia wierzącym? I to jest pytanie, ale kto się dzisiaj przyzna (poza TRWAM) do tego w taki odważny sposób jak p. Zaranek do ateizmu? Mam na myśli Foumowicza z dłuższym stażem na W24, nie jednorazowego dzisiaj wpisanego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Zaranek 15.11.2006 11:24

Ocena: Ocena pozytywna 31 Ocena negatywna 33

A potrafisz podać przekonywujące argumenty za tym, że osoba wierząca może być tak samo szczęśliwa jak ateista? Jestem ateistą z wyboru (po niezwykle dokładnym przestudiowaniu dzieł Ojców Kościoła) i jestem człowiekiem szczęsliwym. Idąc dokładnie za Twoim tokiem rozumowania: nie znajduję przekonywujących argumentów na to, że wierzący może być tak samo szczęśliwy jak ateista. I dalej "A jeśli nie może być tak samo szcześliwy znaczy, ze mniej. Jeśli mniej - jest to dobrowolne skazywanie się na bycie mniej szczęsliwym niż można być. A kto pozbawia się jakiegoś dobra w imię dobra pozornego, które w danej chwili z pewnością wydaje mu się "tym jedynym", wedle mnie popełnia błąd."
Ażeby zakończyć z tymi absurdalnymi pseudoprawdami proponuję uznać: ateista oraz wierzący mają takie same prawa i mogą być równie wartościowymi jednostkami. To tak oczywiste, że zdumiewa fakt dyskusji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Karłowska 15.11.2006 10:54

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 32

Odpowiedz skierowana do: korczak113
Zgadzam się z tym, że decyzja o przynależności do określonej religii jest naszym wyborem.
Natomiast nie znalazłam argumentów, które mogą przekonać a w każdym razie w sposób wystarczający uzasadnić, że ateista może być tak samo szczęśliwy jak wyznawca religii. A jeśli nie może być tak samo szcześliwy znaczy, ze mniej. Jeśli mniej - jest to dobrowolne skazywanie się na bycie mniej szczęsliwym niż można być. A kto pozbawia się jakiegoś dobra w imię dobra pozornego, które w danej chwili z pewnością wydaje mu się "tym jedynym", wedle mnie popełnia błąd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.