Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23666 miejsce

Czy "Barca" traci swój blask?

Mogłoby się wydawać, że Blaugrana Guardioli jest drużyną, dla której wygrywanie nigdy się nie kończy, a przeciwnicy są jak kręgle, które łatwo rozbić jednym pchnięciem kuli...

fot. Flickr.com / Fot. SeracatJeszcze kilka miesięcy temu rozpływaliśmy się w zachwytach nad formą FC Barcelony, która w poprzednim sezonie zbierała wszystkie trofea, wyróżnienia i nagrody indywidualne zarówno dla zawodników, jak również dla trenera. Była to Barca rekordów, Barca piękna, grająca z polotem, mająca pomysł na grę. Piłkarze świetnie się rozumieli na boisku... Wydawało się, że nie ma tam indywidualności, choć był oczywiście Messi. Jednak nawet on, kiedy drużyna grała mecz, stawał się jednym z jedenastu ogniw Dumy Katalonii.

Taką Barcę wielu chciałoby oglądać zawsze. Nawet ja - mimo, iż jestem wiernym kibicem Realu - chciałbym móc cieszyć oczy wspaniałą grą odwiecznego rywala, bowiem nic nie uszczęśliwia kibica La Ligi bardziej niż Gran Derbi na najwyższym poziomie.

Obecnie jesteśmy pochłonięci kolejnym sezonem i trofea, które Barca zdobyła w poprzednim już nas nie interesują. Teraz liczy się walka o kolejne puchary i nagrody. Jednak jest to zupełnie inna walka, niż rok temu.

Mogłoby się wydawać, że Blaugrana Guardioli jest drużyną, dla której wygrywanie nigdy się nie kończy, a przeciwnicy są jak kręgle, które łatwo rozbić jednym pchnięciem kuli. Czy coś może zatrzymać Barcę? - pytali jeszcze nie tak dawno kibice różnych klubów. Teraz już wiemy, że może. Na jak długo? Tego niestety nie wiadomo, ale prawda jest taka, że Duma Katalonii pomału traci swój blask.

Wczorajszy mecz ze stosunkowo słabym przeciwnikiem (VfB Stuttgart) miał być "przebieżką" dla piłkarzy ze stolicy Katalonii. Tak się jednak nie stało. Zabrakło... wszystkiego! Pewności siebie, pomysłu na grę, chęci zwycięstwa - a dokładniej - szybkiego i bezlitosnego rozprawienia się z rywalem. Gospodarze zaczęli jak z bajki. Kontrolowali przebieg gry, który zwieńczyli zdobyciem bramki i objęciem prowadzenia. Gdyby mieli trochę więcej szczęścia na tablicy świetlnej byłoby nawet 3:0. I to już w pierwszej połowie. Drugie czterdzieści pięć minut należało już do Barcy, która przejęła inicjatywę i zdołała wyrównać, ale mnie wciąż brakowało w grze gości... blasku. Tak! Tego blasku, który zadziwił niejednego kibica w poprzednim sezonie. Czy Duma Katalonii go traci? Czyżby - niezniszczalna drużyna, jedenastka marzeń - była jak świeczka, która z czasem się wypala i pozostaje po niej tylko wspomnienie?

Obecny sezon nie jest łatwy dla Barcy. Powiedziałbym, że jest trudniejszy od poprzedniego, bo Blaugrana nie walczy tylko o ponowne zdobycie trofeum. Walczy, by je obronić, a to dużo trudniejsza sztuka. Do tego dochodzi pasmo kontuzji wśród najlepszych graczy i mamy obraz tegorocznej FC Barcelony.

Choć na razie nie ma co panikować, bo wyniki w La Liga mówią same za siebie, a remis z europejskim średniakiem w Lidze Mistrzów może tylko obudzić "katalońskiego goliata", to trzeba zwrócić uwagę, że w potyczce z dużo silniejszym rywalem pokroju Manchesteru United, Chelsea czy Interu mecz może się nie zakończyć wynikiem remisowym, a sromotną porażką, której nie da się odrobić.

Z niecierpliwością czekam na rewanż, który pokaże nam czy to była jednorazowa wpadka, czy początek końca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Barcelona przegrała w lidze raz na 23 mecze, na Calderon, gdzie poniosła porażkę i przed rokiem. Teraz zremisowała ze Stuttgartem, podobnie jak w ubiegłym roku z Lyonem na tym samym szczeblu rozgrywek.

Pierwsza faza sezonu była bardzo wyczerpująca ze względu na Klubowe Mistrzostwa Świata. Jeszcze w ubiegłym roku kalendarzowym Guardiola zaznaczał, że styczeń i luty to okres przejściowy oraz ciężkie treningi, czyli budowanie formy na kluczowa fazę rozgrywek, wszak żadna drużyna nie rozegrała całego sezonu na stuprocentowych obrotach - to po prostu niemożliwe

Każdy zespół ma lepsze i gorsze chwile. Radze poczekać z ferowaniem wyroków, bo Xavi, Iniesta, Messi, Ibra nagle nie zapomnieli jak gra się w piłkę, a Pep nie stracił charyzmy, dzięki której motywuje swoje gwiazdy, jak nikt inny :) Doszukiwanie się końca po kilku słabszych meczach jest raczej efektem nadziei spragnionego pucharów kibica Realu Madryt, aniżeli analizą obecnej sytuacji :)

Co w ostatnim czasie pokazują Chelsea i Inter, by Barcelona mogła ponieść z nimi sromotną porażkę?:) Oba kluby tracą w lidze punkty, a wczorajszy mecz dobitnie pokazał, że daleko im do dobrej formy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odp: Oby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.