Facebook Google+ Twitter

Czy bezdomny chce bezdomności?

Bezdomny człowiek zmarł w Rzymie, w nocy na schodach kościoła. Był znany w tamtejszej parafii, często prosił tam o jałmużnę.

Był Polakiem. Poruszyła mnie przedziwna plątanina jego losów. Włoski dziennik "Corriere della Sera" napisał, że człowiek ten miał kiedyś rodzinę, uczył filozofii w jednym z liceów w Polsce. Kilkanaście lat temu jego dwie córki i żona zginęły w wypadku samochodowym. Po tej tragedii wyjechał do Włoch, nie miał gdzie i za co żyć, żebrał, pił.
Zmarł na schodach kościoła, w centrum miasta. A przecież ludzie często go tam widywali więc nie był im zupełnie obcy.

Każdy jest kowalem swego losu


Te słowa mają w sobie coś bezlitosnego. Jeśli ktoś popełnił liczne błędy, wyłącznie on sam jest sobie winny? Niektórzy twierdzą, że nic się nie dzieje bez przyczyny i na pewne tragiczne koleje losu "trzeba sobie zapracować". Ale, nawet jeśli to prawda, czy wolno nam tak po prostu skreślić drugiego człowieka?

Osobną kwestią jest traktowanie jałmużny, jako sposobu na życie, czy wręcz dobry interes. Nie brak oszustów, którzy nadużywają współczucia innych. Ale nie o tym chcę pisać. Chcę podjąć temat historii życia, mających bardzo podobny scenariusz, których motywem przewodnim jest brak nadziei i rezygnacja.

Zastanawia mnie, dlaczego człowiek, którego "kojarzyli" inni, zmarł w taki sposób - bez pomocy, opuszczony przez wszystkich. Można oczywiście powiedzieć, że wielu jest takich, którzy wybierają ulicę, bo w schroniskach dla bezdomnych nie wolno pić. Ale czy to zawsze jest ich wolny wybór? Czy człowiek zniszczony alkoholizmem, jest w stanie trzeźwo ocenić swoją sytuację i wybrać to, co jest dla niego dobre? A może są to ludzie, którym czasem trzeba pomóc, niejako wbrew wszystkiemu?

Zagubiona godność


"Każdy człowiek, kimkolwiek jest i jakkolwiek byłby poniżony, żąda - chociażby instynktownie tylko, chociażby bezwiednie - poszanowania swej ludzkiej godności" napisał Dostojewski we "Wspomnieniach z domu umarłych".
Kant dostrzega w człowieku szczególną wartość, a jest nią właśnie godność. Jego zdaniem ważne jest, by postępować tak, by nie traktować człowieczeństwa czyjegoś, czy swojego wyłącznie jako środka do celu, ale jako cel. Zwykle słowa teorii znacznie łatwiej jest tworzyć i powtarzać niż wcielać w życie. Bo to wyrzeczenie, wysiłek, bo czasem trzeba zrezygnować z własnego komfortu, albo narazić się na kpinę.

Za mało mówi się i pisze o tych, którzy pomagają innym, czy to bezdomnym, narkomanom, czy zagubionym w jakikolwiek sposób (wiemy, że można być samotnym pośród ludzi). Wiele jest osób, które pomagają odszukać godność tym, którzy już może nie wierzą w to, że "los może się odmienić". Nie trzeba tu wielkich czynów i wielkich tragedii.
Kiedyś "prymus" z grona trudnej młodzieży powiedział do nauczycielki: "Pani jedna rozmawia ze mną jak z człowiekiem". Czasem wystarczy przedrzeć się przez barierę własnych uprzedzeń.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Cóż ... mogę pisać? sam jestem już drugi raz osobą bezdomną w swoim życiu ,czy bezdomny chcę swojej bezdomności? mogę śmiało napisać ,iż z bezdomnością jest tak? najpierw człowiek boi się bezdomności odczuwa lęk przed nią , póżniej ,gdy już jest bezdomny to w pierwszej fazie nienawidzi tego stanu z czasem zaczyna się przyzwyczajać do niego! a w końcowym etapie bezdomności nie potrafi bez niej żyć w swoim odtrąceniu i wykluczeniu społecznym.
Wars. bezdomny

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czuję potrzebę wyjaśnienia, że użyłam słowa "filozofia" w innym rozumieniu, niż w rozumieniu nauki. Przepraszam, jeśli błędnie założyłam, że to sformułowanie zostanie zrozumiane. Miałam na myśli ogóle idee, założenia, leżące u podstaw funkcjonowania terapeutów. Legitymować się mogę co najwyżej książkami na półce,wprawdzie zdawałam na filozofię, lecz ostatecznie wybrałam psychologię :)

Michale, grupy anonimowych alkoholików nie są grupami terapeutycznymi, nie pracują w nich terapeuci. Są grupami samopomocy i wsparcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ad vocem. Mam wrażenie (być może całkowicie mylne), że na temat filozofii więcej ma do powiedzenia Alicja, niż Oliwia. Jeśli to nie kłopot, "wylegitymujcie" się, Dziewczyny, z łaski swojej.

Zaś co do sympatycznego zarzutu "etykietowania", proponuję także zasięgnąć opinii pacjentów i terapeutów z klubów Anonimowych Alkoholików. W związku z tym zagadka. Jakim słowami w trakcie spotkań przedstawiają się, a potem - kiedy się już wzajemnie znają - rozpoczynają każdą swoją wypowiedź leczący się z alkoholowego uzależnienia? Odpowiedź: "Nazywam się Iks Igrekowski i JESTEM ALKOHOLIKIEM". Stawanie i to za każdym (!) razem, twarzą w twarz z bolesną prawdą o sobie, jest warunkiem sine qua non powodzenia terapii.

A fe, cóż za odrażający przykład filozofii samowykluczenia...

Tymczasem kończę, albowiem Najdroższa wzywa mnie do walki o pokój.
Wesołych Świąt!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Komentarze pod tekstem to nie jest najlepsze miejsce na tego typu wymianę myśli, tym bardziej, że mój tekst nie dotyczy założeń terapii dla osób uzaleznionych... Widać, kwestie domagają sie osobnych artykułów, począwszy od bazy definicji i wyrównania płaszczyzn (poziomów) języka, którego odnoszący się do tematu będą używac.

Dodam na zakończenie tego wątku, że pytając zaczepnie o "filozofie pomagania", chciałam Ci zwrócić uwage na powszechne naduzywanie terminu "filozofia", a nie nie o założenia całego systemu pomocy i wsparcia w terapii wychodzenia z uzależnień ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Twój przykład jest moim zdaniem chybiony, ponieważ słowo "narkoman" jest silnie zabarwione pejoratywnie, a "nauczyciel" nie.
Alicjo, pogadaj z ludźmi, którzy pracują np. w Monarze, nie usłyszysz od nich etykiety "narkoman"; nie bez powodu. Filozofia pomagania nie jest niczym nowym, zakłada bowiem nastawienie nieoceniające. To absolutna podstawa pomagania i terapii.

PS Nie wiem, czy słowem "narkoman" nazywasz rzecz po imieniu. Nazywasz po imieniu jeden z wielu wycinków życia danego człowieka i pomijasz tą etykietą wszystkie inne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Etykietkowanie? Nie sądzę. Może zamiast nauczyciel mówmy: osoba z wykształceniem pedagogicznym, której przedmiotem działań i zainteresować jest dydaktyka... albo lekarz to ktoś z wykształceniem medycznym, pomagający ludziom... ;-)

Filozofia pomagania a cóż to takiego? Jakiś nowy nurt? ;-)

Zwykle podstawą jest nazwać rzeczy po imieniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"pomagają narkomanom" - zastąpiłabym to sformułowanie na "pomagają osobom uzależnionym od narkotyków". Teoretycznie to samo, ale uniknęłabyś Alu etykietkowania. Osoby pomagające nie mówią "narkoman, alkoholik" - mówią "człowiek", wynika to z filozofii pomagania i jest spójne z działaniami, które pomagają ludziom przezwyciężać swoje trudności i nałogi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.12.2006 18:46

Mirku, uwaga Michała jest bardzo cenna - może naprawdę się tego podejmiesz?
Co do samego tekstu to, szczerze mówiąc temat bardzo płytko został potraktowany. A szkoda. Minusa nie stawiam, ale materiał mi się nie podoba.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla Ali + , a dla Mirnala sugestia. To, o czym wspomniałeś to jest temat godny obszenego tekstu, nie tylko wzmianki w komentarzu. Mam nadzieję, że zechcesz napisać duży tekst o gdyńskim azylu. Pozdrowienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczywiscie wstrząsająca opowieść o owym wykształconym a pechowym Polaku. Gdybyśmy nie weszli do UE to pewnie by mieszkał w Polsce i może by sobie jakoś radził. W sumie to każdy biedak żebrający za granicą w pewnym stopniu kompromituje nasz kraj. Można to zrozumieć, ale nie popierać takiej emigracji.
*Czy bezdomny chce bezdomności?* - Pytanie jest natury ogólniejszej - Czy osoba z jakimś wrodzonym lub nabytym piętnem chce żyć w otoczeniu takiego piętna. Pani OP zapewne sobie wstawi tu h., ale to dotyczy wszystkich innych negatywnie postrzeganych zjawisk i każdy może wstawić co zechce...
Czy wiecie, że w gdyńskim ośrodku azylowym dla obcokr. zrozpaczeni ludzie popełniaja samobójstwa? Pisano o kilku i byłem zszokowany, głównie tym, że czytamy o rodakach daleko od Polski, a tu inni (w analog. sytuacji) umierają niedaleko mojego domu, w pięknej Gdyni uznawanej za wzorowe miasto Unii...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.