Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

364 miejsce

Czy Bóg istnieje?

Pytanie o istnienie Boga zadaje sobie niemalże każdy człowiek. Jego zintensyfikowanie przypada na końcowy etap życia, czyli w podeszłych latach, chorobach czy przed śmiercią. Poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie urealnia byt osobowy.

 / Fot. Czesław Postawa Zjawisko religijności towarzyszy ludzkości od początków istnienia. Główną tego przesłanką, a zarazem argumentem są miejsca grzebania zmarłych. Zawsze uznawano te miejsca za święte, odnoszono się do nich ze czcią i wyznawano wiarę w życie pozagrobowe. Właśnie dlatego były to miejsca szczególne. Dziś, kiedy słyszy się o profanacjach cmentarzy, to widać, iż sprawcy takich czynów nie odnajdują swojego miejsca w społeczeństwie i raczej powinni podlegać gruntownej resocjalizacji.

Co więcej? Otóż, wierzenia religijne dały podstawę do tworzenia się tzw. wiary w Boga w sensie ludowym. Chodzi tu raczej o przekaz przodków i tradycję. Trzeba tu mieć na uwadze, że chodzi o powszechne zjawisko religijności, a nie o jakąś konkretną religię, czy wprost o religię katolicką. W tym sensie religia była zawsze obecna w życiu ludzi, aczkolwiek jej przedmiot wyznawania mógł i był różny.

Na przestrzeni wieków były podejmowane próby racjonalnego udowodnienia istnienia Boga. Wspomnieć można chociażby dowody: Arystotelesa, Św. Tomasza z Akwinu, Bł. Jana Dunsa Szkota, Kartezjusza, i wielu innych. Próbowali. Jednych one przekonywały, a innych nie. Trzeba jednak zauważyć, że jak dotąd nikt nie potrafił również w sposób naukowy dowieść tego, że Bóg nie istnieje, chociaż były takie próby podejmowane.

Wniosek z tego jest jeden: istnienie Boga pozostanie zawsze kwestią wiary, a co za tym idzie, nigdy nie będzie można postawić znaku równości pomiędzy nią a nabywaną, książkową wiedzą. Wiara, jak samo słowo wskazuje, zawsze będzie kryła w sobie coś tajemniczego i niezrozumiałego dla umysłu ludzkiego. W każdym razie człowiek albo przyjmuje aktem wiary istnienie Boga albo go odrzuca. W tym tkwi sens immanentnej wolności bytu ludzkiego. Jednocześnie fakt ten urzeczywistnia transcendencję człowieka, czyli jego otwarcie się na rzeczywistość inną, niż ziemska.

Pytanie o istnienie Boga wielu osobom może ukazać sens i cel życia. Wiele osób może uratować z depresji i pesymizmu. Człowieka nazywa się nie tylko za Kartezjuszem homo sapiens, ale również za Sokratesem istotą poszukującą. Refleksja w tym temacie pozostaje zawsze indywidualną formą poznawczą, a dokonany wybór - wolną i świadomą decyzją w poczuciu pełnej odpowiedzialności, gdyż jest ona spełnionym wewnętrznym czynem człowieka.


Komentarze (39):

Sortuj komentarze:

Założenie: pierwsi chrześcijanie wnikliwie przestudiowali dzieła Arystotelesa.

Teza: chrześcijanie są szydercami i złośliwcami; wszędzie zostawiają znak ryby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie czytałeś Arystotelesa. Nie rozróżniasz jednych bytów przygodnych od bytu koniecznego. Dla ciebie to jedno i to samo. Braki w literaturze klasycznej zawsze wychodzą."
============================================

Zgadłaś! Dla mnie "byt" to byt, a nie dzielenie włosa na czworo. Całej filozofii Arystotelesa nie zgłębiałem. Wyobraź sobie, że wyżej sobie cenię np. biochemię niż filozofię Arystotelesa,.. którego chrześcijaństwo sobie przyswoiło, bo pasował im do "wyjaśniania niewyjaśnialnego".

Z Twojego przytyku - co do niekompletnej znajomości Arystotelesa - wnioskuję, że ten, kto dogłębnie studiował starożytnych filozofów, musi być osobą wierzącą. Ciekawe stanowisko... No, no!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Akurat trudno się zgodzić w przypadku Dunsa Szkota, iż zrobił ukłon w kierunku teologii. Owszem, był teologiem i filozofem, ale w przypadku swojego dowodu na istnienie Boga nie upatrywał specjalnej pomocy czy oświecenia nadprzyrodzonego. Twierdził, że poznanie abstrakcyjne dostarcza wiedzy mętnej i niejasnej. Dopiero pełny ogląd będzie możliwy poprzez poznanie intuicyjne. Fundamentem dowodu było jednak sformułowanie pojęcia bytu na podstawie materiału, którego dostarczają zmysły. Dlatego właśnie oparł swój dowód na tymże pojęciu, aby uniknąć błędów, które niosą zmysły, a całość oprzeć na poznaniu intelektualnym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duns Szkot
Świadomość różnicy między porządkiem zmysłowym, zależnym od organów cielesnych, a znacznie od niego doskonalszym porządkiem psychiczno-duchowym była silna od czasów greckich. W odwrotnym kierunku zmierzali platonicy. Byt w umyśle i umysł w bucie zaciera tę różnicę i osłabia niezależność umysłu.

Pomysł Dunsa Szkota był ukłonem w stronę teologii. Umysł osłabiał dlatego, że wyposażał go w atrybucje nadprzyrodzone, wiedzę aprioryczną. Zatem skazywał go na "porażkę". Nie był potrzebny już jego wysiłek, aby dotrzeć o własnych siłach do istnienia Boga. Objawienie, wbudowane obrazy, intuicja, apriori powodowały inny jeszcze skutek (uboczny). Nadchodziła reakcja racjonalizmu. Nie dziwota.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, istnieje:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duns Szkot wprowadził jeszcze coś takiego, co określane jest jako intelektualne poznanie intuicyjne. Wskazywał, że w każdym poznaniu zmysłowym uczestniczy w jakiś sposób intelekt. Pytanie, czy nie miał racji?

Komentarz został ukrytyrozwiń

powiedziałbym, że rzeczywistość przede wszystkim, ale nie jedynie i bezbłędnie jest poznawana zmysłami. no i problem ,poruszony, pojęć ogólnych - uniwersaliów - desygantów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Otóż wydaje mi się, że można śmiało powiedzieć, iż rzeczywistość nie jest dostępna zmysłom. Gdyby tylko na nich polegać, to chyba nawet byśmy nie przetrwali..."

Jeżeli nie zmysłami kontaktujemy się z rzeczywistością, to w jaki sposób się z nią komunikujemy?

Mi się z kolei wydaje, że rzeczywistość jest poznawana między innymi, w sposób niedoskonały zmysłami a kontakt z rzeczywistością żywi umysł, daje początek ludzkiemu poznaniu w perspektywie rozwoju, jest punktem wyjścia dla wszelkiego rozumowania.

Dzięki kontaktowi z rzeczywistością możemy przeżyć: podzielamy doświadczenia np. widzimy te same kolory (jak trudno jest daltonistom), czujemy podobne smaki (słone, słodkie, gorzkie), także empatyzujemy, na przykład wiemy co to głód i pragnienie u innych ludzi. Zmysły przewodzą instynktowi prokreacji i emocjonalności. Poznanie zmysłowe jest tak powszechne i praktyczne, że po prostu zapomniałeś o jego znaczeniu i o tym, że ono jest budulcem abstrakcji.

"Wyprowadzają one niekiedy nas na manowce. Ale przecież rozum to nie tylko zmysły. Jest jeszcze cały aparat pojęciowy, skojarzeniowy, dedukcyjny, intuicyjny i cała masa mniej znanych zjawisk, które łącznie stanowią o naszej inteligencji, a tylko potocznie nazywamy "to" rozumem. Jak wskazuje obserwacja - poczyniona notabene przez mózg - jest właśnie w nim generowane. Wątpliwe więc, czy rzeczywistość jako taka jest w ogóle poznawalna. Raczej jest to proces ciągły, który nigdy nie zostanie zakończony."

Tu poniekąd przyznajesz mi rację. Poznanie zmysłowe (łącznik z rzeczywistością) jest obecne w intuicji, analogii, dedukcji, indukcji. Animuje je i ukierunkowuje. Rozum nie może za bardzo oddalać się od poznania zmysłowego i potrzebuje go na etapie weryfikacji abstraktu i hipotezy.

"A tak na marginesie. Rozważanie o "istnieniu Boga" niczym nie różni się tak naprawdę od rozważania o innych cywilizacjach czy kosmitach. Tyle samo dowodów"

Nie czytałeś Arystotelesa. Nie rozróżniasz jednych bytów przygodnych od bytu koniecznego. Dla ciebie to jedno i to samo. Braki w literaturze klasycznej zawsze wychodzą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Pani Mario, ładnie i dogłębnie prezentuje Pani nurt arystotelesowsko-tomistyczny. Zgoda. A co z innym, platońsko-augustyńskim? Ten chociażby podzielał Duns Szkot."

Nie zradykalizowany i nie zagrażający podstawom realizmu [ten nurt] stanowi pewną inspirację. Duns Szkot próbował kłaść pomost miedzy Augustynem a Tomaszem. Rozbrat z realizmem wziął William Ockham. Może nie do końca świadomie. W nauce o desygnatach zawarł bombę, która przy braku odpowiedniej wnikliwości prowadzi do wniosku, że byt jest tworem umysłu.

"On przecież doszedł do podobnych wniosków, aczkolwiek przyjął inną drogę. Też dobrą. To jest tak, jak z wędrówką w górach. Można iść różnymi szlakami i osiągnąć ten sam cel, czyli szczyt."

Właśnie, że nie. W tamtym kimacie zerwanie więzi umysłu z rzeczywistością, z ontologią, z rzeczywistością miłości na rzecz idei, abstrakcji początkowo nie szkodziło teologii i temu co nazywa pan drogą do Boga. Proszę zwrócić uwagę, że takie stanowisko utorowało drogę fideizmowi, zwłaszcza w wydaniu luterańskim tej teologii, gdzie Bóg odczytany został w pogardzie dla ludzkich możliwości poznania go. Liczyło się tylko jego Objawienie, wszechmoc, absolut. Ale gdy idealizm wyparł całkowicie realizm, a racjonalizm zdyskredytował dogmatyzm, w tym luterańską abdykację umysłu w dziedzinie teologii, wiara stanęła w kulturowym narożniku dostając nie słabnące ciosy. Nie mogła się wybronić ani przed idealizmem filozoficznym, ani przed pozytywizmem naukowym.

"Oczywiście, Jan Paweł II nauczał w tym pierwszym nurcie, ale nie wykluczał drugiego."

Kościół zawsze pielęgnował realizm, bo tylko ten wystarczająco współpracował z teologią. Oraz z przyczyn, które przedstawiłam powyżej. I jest to zapisane w encyklikach. Pod koniec życia Jan Paweł II w pamięci i tożsamości napisał, że czuje się arystotelikiem.

"Szkot przyjął inny punkt wyjścia, ponieważ uważał, że zmysły są błędne. Poznanie sensualistyczne jest potrzebne, jest pierwotne. Jednak w oparciu o nie tworzy się pierwszy i najprostszy byt. Tak również można dowodzić."

Takie przekonanie, powielone zresztą przez Kartezjusza, to błąd, niezrozumienie Arystotelesa albo reakcja na nadinterpretacje jego wyjaśnień. Przedmioty czucia wspólne sprawiają nam trudność, czyli zmysły nakładające się na siebie, ale nie każdy z nich z osobna. Po pierwsze są punktem wyjścia dla każdego rozumowania, które na każdym etapie rozumowania odnosi się do rzeczywistości zmysłowej. Po drugie dostarcza rozumowi materiału operacyjnego. Po trzecie rzeczywistość zmysłowa potwierdza lub zaprzecza rozumowaniu. Einstein powtarzał, że dopiero empiryczne zaświadczenie dopełnia jego teorie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bóg jest grupą trzymającą władzę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.