Facebook Google+ Twitter

Czy Chinom grozi kryzys?

W 2011 ogłoszono w mediach, że Chiny przegoniły Japonię i stały się drugą gospodarką świata. Wielu analityków prognozuje, że Chinom potrzeba około 10 lat, by dogonić Stany Zjednoczone.

 / Fot. xpuls.plMoże nam się wydawać, że chińska gospodarka jest niepokonana. Ostatni kryzys amerykański (2008) czy europejski (2011) pozostawił ją prawie w nienaruszonym stanie .
W 2011 ogłoszono w mediach, że Chiny przegoniły Japonię i stały się drugą gospodarką świata. Wielu analityków prognozuje, że Chinom potrzeba około 10 lat, by dogonić Stany Zjednoczone. Średni wzrost PKB od 1979 roku wynosił około 8.5% rocznie, co jest czymś wyjątkowym. Dlatego trudno nam sobie wyobrazić, że dzieje się coś złego z chińską gospodarką. Jednak patrząc na rynek nieruchomości, wykazuje on duże podobieństwo do pęknięcia bańki na nieruchomościach w USA z roku 2007-2008, a występująca skala złych kredytów jest prawdopodobnie nawet większa. Drugim istotnym zagrożeniem dla wzrostu gospodarczego w Chinach są długi samorządów. Różnica między Stanami Zjednoczonymi, a Chinami jest taka, że w USA to Wall Street wpływa na polityków, natomiast w Chinach banki należą do partii , która to znów kontroluje przedsiębiorstwa państwowe. Również statystyki pokazują, że tylko 4 % udzielonych przez banki kredytów trafia do sektora prywatnego. Pytaniem nie jest już "czy" dojdzie do załamania na rynku nieruchomości tylko "kiedy" i "do jak silnego"? Jak politycy sobie z tym poradzą, o tym się przekonamy już niedługo.

Ceny nieruchomości już spadają:

Dane za pierwsze miesiące 2014 roku pokazują, że ceny nieruchomości w coraz większej ilości miast chińskich zaczynają spadać, a w niektórych mniejszych miastach spadki sięgają nawet 20% r/r. Zaostrzanie polityki kredytowej przez część banków, spowodowało zmniejszenie popytu na mieszkania. Również wielu deweloperów decyduje się wstrzymać sprzedaż mieszkań po coraz niższych cenach, co znów prowadzi do niskiego poziomu obrotów. Tymczasem obawy o hamowanie rynku nieruchomości potwierdzają dane na temat sprzedaży ziemi w Chinach, które wykazały, że między styczniem, a wrześniem 2014 roku sprzedaż ziemi w Państwie Środka spadła o 22% r/r. Głównym źródłem popytu na ziemię są deweloperzy, którzy zmniejszając swoje inwestycje budowlane przyczyniają się do spadku cen surowców (głównie miedzi). Ostatnie dane przedstawione przez władze w Pekinie wykazują, iż w październiku ceny nieruchomości spadły w 69 z 70 badanych miast. Spadek cen w dwóch największych miastach: Pekinie i Szanghaju wynosi już prawie 2 % w ujęciu rocznym.


Miasta widmo:

Problem na runku nieruchomości nie leży tylko w wielkich miastach. Mało kto wie, że w Chinach szczególnie na wschodzie jest kilkadziesiąt miast, wielkością zbliżone do Warszawy czy Krakowa, a w których mieszka 100 - 200 tyś. ludzi. Warto również zaznaczyć, że miasta te nie wyludniają się, tylko mało kto się do nich wprowadza. Mają one nowoczesne dworce, lotniska, szkoły, kina, teatry, biurowce czy po prostu zwykłe bloki mieszkalne. Problem tkwi w tym, że spora część z nich stoi pusta. Co się stanie z tymi budynkami? Zostaną sprzedane czy po pewnym czasie rozebrane, tego nie wiem. Jeśli sprzedane, to na pewno po znacznie niższych cenach. Ceny najtańszych obecnie wahają się między 80.000 - 110.000 $. Nie można się dziwić, że nawet chińska klasa średnia ma problemy z zakupem takiego mieszkania.


Samorządy:

Jak wiemy Chiny podzielone są na prowincje, gdzie jedna może być wielkości średniego państwa europejskiego. Komunistyczna Partia Chin mianuje i nadzoruje urzędników zarządzających tymi prowincjami. Aby zdobyć przychylność partii, nawiązuje się między nimi rywalizacja. Głównym wymaganiem KPCh jest uzyskanie szybkiego wzrostu gospodarczego danej prowincji. Idąc dalej - samorządy jako takie nie mogą samodzielnie emitować papierów dłużnych co wymusza na władzach lokalnych (oczywiście jeśli chcą pozostać u władzy) zaciąganie kredytów na nietrafione inwestycje jak np. w podanych wyżej miastach widmo. Samorządy są również właścicielami ziemi, którą głównie nabywają deweloperzy. Mniejszy popyt na ziemię przez deweloperów odbija się znów na kondycję finansową i tak już bardzo zadłużonych samorządów.
Szacuje się, że około 25% kredytów jest zagrożonych, a odsetek ten może jednak znacząco wzrosnąć.To stawia Chiny być może przed jeszcze większym problemem niż w 2007 roku Stany Zjednoczone.

Podsumowanie:

W ciągu dekady, ceny nieruchomości w Chinach wzrosły ponad trzykrotnie. Około 30% nowych mieszkań czy domów to pustostany. Budowa nieruchomości w Chinach odpowiada za 15% PKB gdzie porównując do Stanów Zjednoczonych w przededniu kryzysu było to 6-7 % PKB. Z całym sektorem nieruchomości pośrednio powiązane jest 25% PKB Państwa Środka. Szacuje się, że łączna wartość udzielonych przez banki kredytów sięga około
8-10 bilionów $, co w razie problemów chińskich banków (zbyt wielkich by upaść), może postawić władze KPCh przed ciężkim zadaniem dokapitalizowania ich. Osiągnięcie planowanego 7.5% PKB w 2014 roku może być optymistycznym założeniem nawet dla tych którzy wierzą w oficjalne statystyki...
Być może Chiny są w podobnej sytuacji co Rosja w 1997 roku.
Sytuacja nie wygląda optymistycznie, kryzys w Chinach jest nieunikniony.
KPCh powinna oddać chociaż część władzy na rzecz wolnego rynku.Państwo Środka ma zaburzoną równowagę pomiędzy inwestycjami i konsumpcją. Gdyby władze ograniczyły inwestycje i zwróciły się w stronę konsumpcji, sytuacja gospodarcza mogłaby się unormować.

źródło: My Alter Finance - alternatywne spojrzenie na świat finansów

http://myalterfinance.blogspot.com/2014/12/czy-chinom-grozi-kryzys.html





Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.