Facebook Google+ Twitter

Czy Chiny zauważą naszą nieobecność w Pekinie?

Zamieszki w Tybecie wywołały oburzenie świata i dyskusję nad bojkotem Igrzysk Olimpijskich. Wiele jednak wskazuje, że jedynym efektem takiej akcji byłaby poprawa naszego samopoczucia.

Creative Commons Attribution ShareAlike 2.0 Mnisi tybetańscy / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Young_monks_of_Drepung.jpgIgrzyska Olimpijskie skupiły na Chinach uwagę całego świata. Nadzieja, że z tego powodu miejscowe władze ugną się pod żądaniami Zachodu i zaczną przestrzegać praw człowieka, prysła kilka miesięcy temu po niespotykanej fali aresztowań chińskich opozycjonistów. Na ciemny obraz Państwa Środka nakłada się również szereg starych grzechów: obozy reedukacyjne, handel organami więźniów, ukrywanie epidemii AIDS, wywłaszczanie chłopów i wiele innych. Te sprawy od lat oburzały zachodnie społeczeństwa i inspirowały je do apelów o bojkot IO. Zamieszki w Tybecie były tylko iskrą, która nadała im większą siłę.

Po ostatnich wydarzeniach pojawiły się nawet sporadyczne apele o bojkot chińskich produktów. Wytwarza się je przecież w nieludzkich warunkach, a za wysiłek płaci skromne pensje. Poza tym miejscowi pracownicy są pozbawieni wielu praw, nie mogą zrzeszać się w związki zawodowe, a w razie jakiegoś wypadku, np. utraty ręki (skąpi przedsiębiorcy nie przestrzegają przepisów BHP), często nie mogą liczyć na żadne odszkodowanie.
Bush i Ho Jintao / Fot. PAP EPA
Czy Zachód jest w ten sposób w stanie zmusić Chiny do czegokolwiek? Niestety nie. Bojkot tanich chińskich produktów uderzyłby nas mocno po kieszeni, a zwłaszcza osoby najbiedniejsze. Pamiętajmy również, że Chiny w dużym stopniu finansują dług Ameryki. Po bojkocie i wewnętrznym kryzysie przestałyby to robić, co pogrążyłoby amerykańską gospodarkę, a w efekcie również świat. Chiny zbyt mocno oplotły nas nićmi zależności, byśmy mogli im zaszkodzić nie popełniając jednocześnie zbiorowego samobójstwa.

No dobrze, ale bojkot IO nie spowoduje aż takich kataklizmów. Co więcej ukaże on nasze oburzenie. Czy przez to władze Chin pogrążą się w chaosie i zgodzą się na demokrację? W to chyba nikt poważny nie wierzy. A może będzie to jedna z kropli, która wydrąży skałę i w dłuższej perspektywie przyniesie Chinom wolność? Bardzo mało prawdopodobne.

Bojkot IO nie przeszkodzi chińskim władzom w wykorzystaniu imprezy do propagandy sukcesu. Naszą nieobecność w Pekinie przedstawi się jako spisek Zachodu, który po raz kolejny chce upokorzyć rozwijające skrzydła Chiny. I te informacje z pewnością dotrą do pozbawionego wolnych mediów narodu. Intencje Zachodu będą dla Chińczyków tym mniej zrozumiałe, że większość z nich mniej martwi się prawami człowieka, a więcej tym jak skorzystać z pędzącej gospodarki, która wyrwała miliony ludzi z nędzy.
Creative Commons Attribution 2.0 Stadion Narodowy w Pekinie / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Beijing_National_Aquatics_Centre_1.jpg
Nasz wpływ na to co dzieje się w Tybecie jest równie znikomy. Sytuacja Tybetańczyków jest tym gorsza, że nie wywołuje współczucia u zwykłych Chińczyków, co obrazują komentarze chińskich internautów. Chiny to kraj jednolity etnicznie, zdominowane przez naród Han. Idee tolerancji nie cieszą się tu dużym powodzeniem. Dowodzi tego nawet historia tych „lepszych” i demokratycznych Chin, czyli Tajwanu. Po porażce w wojnie z komunistami zbiegli tu nacjonaliści z Kuomintangu i założyli swoje państwo. Nowe władze przeprowadziły kampanię hanizacji rodowitych Tajwańczyków niszcząc ich język i kulturę.

Bojkot IO nie wpuści do Chin powiewu wolności. Może on co najwyżej poprawić nasze samopoczucie. Jedyne co mogą zrobić nasi sportowcy to pojechać do Pekinu i nie odegrać roli małp prowadzonych na smyczy, które zatańczą jak im gospodarz zagra. Zamiast tego powinni starać się przekazać swoje poglądy i liczyć, że przebiją się przez miejscową propagandę. To rzeczywiście może być jedna z kropli, która wydrąży skałę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Klara
Wyobraź sobie taką sytuację. Polska tyczkarka, Monika Pyrek zdobywa złoty medal. Na konferencji prasowej pada pytanie o sytuację w Tybecie. Złota medalistka starannie dobierając słowa wydusza się z siebie pochwałę dla Chińczyków za niesienie cywilizacji i postępu wśród tybetańskich górali. Następnego dnia dowiaduje się o tym jeden z chińskich obrońców praw człowieka. Jak on się poczuje słysząc, że przedstawicielka Polski, kraju który za wolność przelał w przeszłości wiele krwi, odwraca się teraz plecami, gdy obok tą wolność się brutalnie tłamsi? Nie zdziwiłbym się gdyby stracił wiarę w to co robi. Fakt, że cały świat nie wie, co zrobić z Chinami wcale nie zwalnia naszych sportowców ze zwykłej przyzwoitości. Zwłaszcza gdy nie nic nie kosztuje i daje wsparcie ludziom, którzy pomimo groźby odsiadki w obozie reedukacyjnym robią wiele dobrego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja bym zaczęła od bojkotu tych, którzy przyznali Chinom organizację igrzysk. A Zachód nic nie zrobi, skoro każdy "Philips" czy inny "Sony" ma metkę made in China. Oni tak sobie pokrzyczą, jak kiedyś krzyczeli nad Holokaustem w okupowanej Polsce - i przejdą do porządku dziennego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

mnie to przypomina historię igrzysk w monachium w 38 r. Były już pogormy Żydów itp. sytuacje, obozy dla komunistów, gejów, ale światu wygodniej było sądzić, że wszystko gra.
tak samo jest teraz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ale co to znaczy:"Jedyne co mogą zrobić nasi sportowcy to pojechać do Pekinu i nie odegrać roli małp prowadzonych na smyczy, które zatańczą jak im gospodarz zagra. Zamiast tego powinni starać się przekazać swoje poglądy "

to sportowcy nie są od tego, żeby walczyc o medale i uprawiać sport?
czy to pokłosie myslenia, jakie zapodała tu jedna pani, że sportowiec tym lepszy, im lepsze ma poglądy?

bzdura jakaś.

tak samo te bojkoty.
trzeba było o tym myśleć, kiedy był czas wyboru miejsca na igrzyska a nie dziś szaty rwać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo wyważony artykuł i niestety smutny, pokazujący naszą bezsilność wobec haniebnej rzeczywistości Państwa Środka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomiędzy bodźcem, a reakcją istnieją jeszcze tzw czynniki pośredniczące. Tu upatrywałbym dookreślenia " kropli drązących skałę".

Politycy to znacznej większości doktrynerzy. Doskonalą się w przekazach typu ideologicznego zamiast podjąc trud poznania prac prof. Mazura, cybernetyka wielkiego kalibru.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.