Facebook Google+ Twitter

Czy Christoph Dabrowski wzmocni reprezentację Beenhakkera?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-06-15 16:51

Jak się okazuje mający polskie korzenie, pomocnik Vfl Bochum Christoph Dabrowski, po zmianie przepisów przez FIFA, mógłby grać w kadrze Leo Beenhakkera.

Christoph Dabrowski (z lewej) walczy o piłkę z Dennisem Aogo (z prawej) / Fot. PAPPomocnik niemieckiego VfL Bochum, Christoph Dabrowski urodził się w Katowicach. W wieku sześciu lat przeprowadził się jednak do Berlina. Po polsku mówi biegle, choć do perfekcji jeszcze sporo mu brakuje. W październiku ubiegłego roku piłkarz udzielił wywiadu magazynowi "Futbol.pl", w którym wypowiadał się na temat polskiej drużyny narodowej. W wywiadzie tym powiedział: - Bardzo uważnie śledzę jej (kadry - przyp. red.) poczynania.

Nadmienić trzeba, że w 2005 roku Polski Związek Piłki Nożnej wystąpił do międzynarodowej federacji piłkarskiej FIFA o wyrażenie zgody na grę Dabrowskiego w reprezentacji Polski. Niestety wtedy działacze piłkarskiej centrali nie zgodzili się, ze względu na wcześniejsze występy Dabrowskiego w reprezentacji Niemiec do lat 21. Niedawno FIFA jednak zmodyfikowała wcześniej ustalone przepisy odnośnie gry w reprezentacji. Według nowych zasad wszyscy piłkarze mogą wybrać reprezentację, o ile wcześniej nie reprezentowali drużyny seniorskiej danej reprezentacji narodowej. Nowy przepis otwiera więc furtkę do reprezentacji Polski Dabrowskiemu.

Christoph Dabrowski byłby poważnym wzmocnieniem drużyny prowadzonej przez Leo Beenhakkera. W minionym sezonie ligi niemieckiej pomocnik zaliczył 31 występów, strzelił sześć goli i miał dwie asysty. W drużynie prowadzonej przez Marcela Kollera pełnił funkcję wicekapitana. To bardzo doświadczony zawodnik, który w niemieckiej Bundeslidze rozegrał 244 oficjalne spotkania.

Wszystko zależy teraz od selekcjonera polskiej kadry.

Czyżby zanosiło się na to, że Dabrowski będzie kolejnym poważnym wzmocnieniem kadry obok Ludovica Obraniaka? Miejmy nadzieje, że obaj piłkarze dostaną powołanie do kadry i pomogą polskiej reprezentacji zajść jak najdalej w meczach o wysoką stawkę.

Źródło: futbol.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Akurat Dabrowski to inny przypadek, niż Obraniak - urodził się w Polsce, mówi po polsku, posiada polskie obywatelstwo czyli tak, jak parę lat wcześniej Tomasz Zdebel. Ważne, czy chce grać dla Polski czy nie. Zdebel - choć przydał się reprezentacji, tak naprawdę nie miał motywacji do gry z orzełkiem na piersi. Nawet na MŚ 2006 nie chciał zagrać, chociaż odbywały się w Niemczech.

Trudno się dziwić, że w Polsce ciężko jest wychować klasowych piłkarzy. Ładnych parę (chyba z 10) lat temu byłem na obiekcie Metalowca Łódź - klub utrzymywał się z wynajmowania pomieszczeń różnym firmom. Dzieciaki były trenowane przez trenera za 250 złotych miesięcznie, a za sprzęt i wyjazdy płacili rodzice. Co to za trener? Pasjonat? Nieudacznik? Pewnie i jedno i drugie. Teraz sytuacja w klubie na pewno nie jest dużo lepsza, ale niedawno przechodziłem, widziałem, że chłopcy trenują, więc klub dalej działa. I w takiej sytuacji są dziesiątki (setki?) klubów sportowych w Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Seweryn - tyle, że Vahan był tylko "nadzieją" a Dąbrowski i Obraniak to już uznane firmy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

i po co nam kolejny Polak z zagranicy, czy my naprawdę nie mamy piłkarzy na rodzimym podwórku, to to trochę biednie wygląda...

Komentarz został ukrytyrozwiń

powoli można zrobić reprezentację z "nie-polaków"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak mi się właśnie wydawało, że gdzieś około 2005 r. już ten problem był poruszany. Skoro teraz przepisy się zmieniły, to kto wie... Powstaje tylko pytanie, czy tacy piłkarze na pewno przydadzą się reprezentacji. Bo w ostatnich latach mieliśmy kilka zupełnie nietrafionych "ściągnięć" do drużyny narodowej graczy, którzy okazali się co najwyżej przeciętni. Wystarczy wspomnieć Vahana Gevorgyana.

Dabrowski i Obraniak to wprawdzie trochę inne przypadki, bo nie naturalizowani, tylko z polskimi korzeniami, ale w gruncie rzeczy mechanizm jest identyczny - "weźmy go do reprezentacji jak najszybciej, zanim zrobi to kto inny", po czym taki piłkarz ma przez jakiś czas miejsce w kadrze głównie dlatego, że jest kimś ściągniętym "z zewnątrz", więc niby automatycznie kimś lepszym. Tyle że poza Olisadebe, żaden z takich zawodników nie okazał się dotąd gwiazdą reprezentacji.

Na pocieszenie warto dodać, że i tak pod tym względem przebijają nas Niemcy, którzy swego czasu masowo ściągali do swojej kadry takich graczy, jak Paulo Rink czy Kevin Kuranyi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.