Facebook Google+ Twitter

Czy dzieci głodują? Szczaw i mirabelki posła Stefana

Na wzburzonym morzu polskiej polityki, mogliśmy ostatnio oglądać zmierzch spektaklu teatru PiS, w którym głównym aktorem był prof. Piotr Gliński, a w odsłonie sceny końcowej, także prezes Kaczyński z tabletem w ręku. Były też głodne dzieci.

 / Fot. WikipediaPrzy okazji przewinął się po scenie śmiechu i rozpaczy, cień "suflera", któremu na imię Stefan. Poseł Stefan Niesiołowski, znany z ciętego języka i bliskiej znajomości muchówek, walnął chyba nie dla rozrywki gawiedzi, kilka nowych słów w polityce: szczaw, głodne dzieci i mirabelki. Przejdzie do historii – poza całym swoim dorobkiem w ostrym przypuszczaniu ataku na przeciwka - za sprawą szczawiu, mirabelek, a zwłaszcza głodnych dzieci, których – jak zauważył – nie ma dziś w Polsce.

Polska Fundacja Pomocy Dzieciom "Maciuś", przy pełnej współpracy z Domem Badawczym Maison, który niedawno analizował m.in. kwestię "Polak w świecie finansów ", podała, że dziesiąta część polskich uczniów trzech pierwszych klas podstawówki jest niedożywionych i głodnych. Statystyka zaokrągliła i wyszło 800 tys. głodujących dzieci w Polsce.

Ta szokująca statystycznie, społecznie i politycznie informacja, spowodowała gwałtowny wysyp słów i ataków na obóz rządzący. Nieźle oberwał, zwłaszcza od PiS, premier Donald Tusk. To przecież normalne. Jak wiemy - winien za Smoleńsk, za złe wyniki Euro 2012, sypiące się autostrady, niszczenie Polski, zbyt niski budżet z UE i w ogóle wszystkiemu winien Tusk.

Te straszne fakty, zwłaszcza czarna liczba głodnych dzieci, trafiły nawet do tabletu prezesa Kaczyńskiego, który miał być nowoczesnym narzędziem PiS do odwołania rządu. Narzędzie pogadało, pobłyskało, lecz rządu nie odwołało. Chude, blade i głodne dzieci o podkrążonych i podsiniałych oczach uruchomiły w pamięci i wyobraźni, znane obrazy z najgorszych czasów niewoli hitlerowskiej i rządów współczesnych reżimów.

Gdy opadł kurz po groteskowym spektaklu z wirtualnym rządem PiS w tle, po zakończeniu jego śmiesznej misji z objęciem urzędu niedoszłego premiera, prof. Piotr Gliński mógł pozwolić sobie na słowa kto gloduje. Niedoszły premier niedoszłego rządu porównał dzisiejszą polską demokrację do Chin i Północnej Korei.

A co z posłem Stefanem Niesiołowskim, który w tzw. międzyczasie był uprzejmy zauważyć w rozmowie radiowej, że w Polsce nie ma dziś głodnych dzieci? Poseł PO, wątpiącym tonem niechcący rzucił, że nawet jeśli gdzieś są takie dzieci - to powinno się je dożywiać szczawiem z kolejowych nasypów i śliwkami o nazwie mirabelki, których na dodatek nikt nie chce zbierać spod drzew, więc zalegają, gniją i brudzą chodniki. Łódzki poseł, zalecając takie "zielone", więc zdrowe odżywianie dzieci, przywołał swoje doświadczenia z lat szkolnych, kiedy to on sam wraz z kolegami, zaspakajał na przerwach swój głód, dokarmiając się szczawiem z mirabelkami.

Jak zauważył redaktor portalu Money.pl - zanim premier Donald Tusk zdążył skarcić swojego posła, prezes Jarosław Kaczyński oznajmił, że Stefan Niesiołowski to jaskrawy przykład degeneracji życia publicznego, pod rządami Tuska, ze szczególnym uwzględnieniem Platformy Obywatelskiej.

Europoseł Michał Kamiński, były rzecznik prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dorzucił, że 800 tys. głodnych dzieci - to straszna rzecz i hańba, a Janusz Palikot – znany z pistoletu i penisa z gumy - korzystając z okazji, przyłożył wszystkim, komu się da. Palikot, jako szef swojej partii, obdzielił po równo odpowiedzialnych: Tuska i Kaczyńskiego słodki epitetem "śliwek robaczywek".

Niespodzianie w tej wielce smutnej dyskusji o niedożywionych dzieciach, głos zabrał wybitny socjolog, prof. Janusz Czapiński. Skomentował, właściwie dowiódł, że fałsz raportu Fundacji Maciusia można wrzucić do kosza, gdyż szokująca liczba 800 tysięcy jest z natury rzeczy kłamliwa. Bo w klasach 1-3 uczy się obecnie w kraju około miliona dzieci. Jeśli faktycznie 800 tysięcy miało być głodnych, to na każdych 10 uczniów, 8-miu "musiałoby cierpieć głód". Aby dojść prawdy, należy tę rzekomo "czarną liczbę" podzielić przez dziesięć. I – jak oświadczył - 800 tysięcy, to "ogół niedożywionych Polaków", co zresztą wynika z aktualnych "autoryzowanych badań socjologicznych".

Fundacja Pomocy Dzieciom Maciuś, kierując się swoja prawdą, zapowiada wspólnie z Domem Badawczym Maison, że za kilka dni udostępni szczegóły aktualnego szokującego raportu. A politycy w tym czasie? No, cóż – politycy mają czas na przygotowanie się i ustawienie emocjonalne do rzeczywistości, w której dysponując na co dzień dowolną liczbą, będzie można znowu palnąć jakieś nowe słowo, lub ocenę...

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nawet jedno niedożywione dziecko to klęska całego narodu zarządzającego swoim państwem za pomocą swych przedstawicieli w tym Rządu, Sejmu, prezydenta itp.

Obywatele wyśmiewający się nawzajem, obrzucający się wszelkim błotem a nawet obwiniający się wzajemnie niszczą swój kraj (swoje dobro) marnowaniem czasu i sianiem wrogości między sobą.

Jeśli w kraju jest problem (np. niedożywione dzieci) to jedynym skutecznym sposobem rozwiązania go jest dyskusja o tym jak to zrobić i to robić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.