Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20569 miejsce

Czy film "Lektor" wybiela historię Niemiec?

Film "Lektor", który możemy oglądać w kinach pokazuje konsekwencje II wojny światowej inaczej niż czyniono to dotychczas. Reżyser - Stephen Daldry w pewnym sensie złamał niepisane prawo, które nakazuje uwypuklać tragedię ofiar.

 / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/File:Kate_Winslet_and_David_Kross_in_The_Reader.jpgRecenzja filmu pojawiła się prawie tydzień temu (patrz: Lekcja zapominania), dlatego też nie jest moją intencją opis fabuły i gry aktorskiej.

Bardziej zainteresowały mnie zarzuty wobec niego, jakie można było przeczytać w prasie i internecie. Organizacje żydowskie, a także niektórzy krytycy zarzucili obrazowi zafałszowanie prawdy o roli Niemców w holokauście. Amerykański dziennikarz Ron Rosenbaum na łamach pisma "Slate" nazwał go nawet "najgorszym filmem o holokauście" i zaapelował do Akademii Filmowej, by ta nie przyznawała mu Oscarów. Pojawiły się wręcz sugestie (między innymi w komentarzach pod recenzją Lucyny Rozlatowskiej w naszym portalu), że reżyser wybiela Niemców. Przyznam szczerze, że czytałem te wszystkie opinie z konsternacją, bo choć jestem zdecydowanym zwolennikiem mówienia głośno o holokauście i próby jego negacji uważam za niedopuszczalne, nie doszukałem się w filmie tego typu podtekstów.

Samo stawianie tezy, że "Lektor" to obraz o holokauście jest moim zdaniem nadużyciem. Owszem wątek zagłady jest istotny, jeśli nie kluczowy dla głównej bohaterki, ale nie uprawnia to do sklasyfikowania filmu w ten sposób. Historia, którą pokazuje reżyser dotyczy związku dwojga ludzi, romansu 15-latka ze starszą od siebie kobietą. Przewodnią ideą jest interakcja między kobietą i mężczyzną, którzy tak naprawdę nic o sobie nie wiedzą, a mimo to irracjonalne ciążą ku sobie. Związek ten jest burzliwy, ale i krótki. Można by go nazwać wakacyjną miłością, gdyby nie fakt, że jej echa, odcisną swe piętno na całym życiu bohaterów.

Jeszcze bardziej absurdalna wydaje mi się teza, że Stephen Daldry wybiela swym filmem Niemców i zwalnia ich z odpowiedzialności za zbrodnie. Hanna Schmitz, którą gra Kate Winslet doskonale pokazuje, jak zbrodniczy był system nazistowski. Oto mamy przed sobą kobietę, która nie pojmuje tego, co robiła w obozie Auschwitz jako strażniczka. Motywację do katowania więźniów przedstawia jako przymus utrzymania porządku. Moim zdaniem nie można wystawić gorszej cenzurki totalitarnemu reżimowi Hitlera. Hanna Schmitz to przykład osoby pozbawionej moralności, całkowicie urobionej przez system, wreszcie bezrefleksyjnie go budującej swoją "gorliwą" pracą w fabryce śmierci. Być może przeciwnicy oczekiwali jednoznacznego potępienia nazizmu w bezpośredniej formie. Uważam jednak, że został on pokazany bez cienia fałszu.

Na początku napisałem, że reżyser złamał niepisaną zasadę, że o tragedii II wojny światowej można mówić tylko w kontekście jej ofiar. Przypuszczam, iż krytycy filmu uważają, że każda próba pokazania nazizmu z innej strony pomniejsza jego zbrodnie i godzi w pamięć o zamordowanych. Potwierdza to fakt analogicznych zarzutów, jakie postawili oni innemu obrazowi, który nosił tytuł "Chłopiec w pasiastej piżamie". Myślę, że zarzuty są bezpodstawne i moim zdaniem "Lektor" udowadnia, że można pokazać zło systemu także z perspektywy Niemca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Proces "wybielania" i manipulowania historią przez Niemców można śledzić na stronie www.germanipulate.com; znajdziesz tam całą powojenną historię Niemiec począwszy od 1945 roku...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słowo "rozumieć" w naszym języku leży niebezpiecznie blisko od słów "akceptować" i "usprawiedliwiać". Dla mnie to nie jest kwestia zrozumienia nazizmu, a raczej poznania jego mechanizmów. Samo pokazanie go, takim jakim jest, już powoduje, że człowiek myślący nie będzie go wybielał. Reżyser "Lektora" pokazał jeden z jego mechanizmów i to dobrze pokazał, więc zarzut krytyków wydaje mi się sztucznie nadmuchany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skoro nawiązałeś do mojej recenzji, nie mogę się nie wypowiedzieć :) Czytałam wywiad z Fiennesem, odtwórcą roli Michaela, w sobotniej Wyborczej. Na pytanie dziennikarza, czy film nie usprawiedliwia działań zbrodniarzy wojennych, aktor odpowiada: "Po doświadczeniach wieku XX powinniśmy nie tylko potępiać nazizm, ale też usiłować go zrozumieć. Jeśli zbyt intensywnie jakieś zjawisko potępiamy, nigdy go nie zrozumiemy". Jest w tym trochę prawdy, że spojrzenie z innej perspektywy poszerza horyzont myślenia, i mówienie o "wybielaniu" jest lekką przesadą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.