Polskie firmy chętnie zakładają strony www i posługują się adresami mailowymi, by pozyskać klientów. Ale czy to się udaje? Postanowiłam przeprowadzić eksperyment.
Z ogłoszeń reklamowych rozklejonych na przystanku autobusowego zebrałam adresy mailowe do kilkunastu szkół językowych, tańca, ofert kursów maturalnych i uczelni wyższych. Na wskazane adresy wysłałam maila z prośbą o udzielenie kilku szczegółowych informacji o ofercie i kosztach kursów. Zobacz także:
Artykuły
(43)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.66)
Wiek: 28 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Podobno odważni nie żyją wiecznie, a ostrożni nie żyją wcale. Ja jestem trochę odważna, bo nie boję się walczyć o swoje marzenia i trochę rozważna, bo podążam za tymi najważniejszymi.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anna Mucha 20.02.2007 17:01
Pomimo posiadania witryn internetowych i adresów e-mail nasze firmy bardzo często zaniedbują właściwy kontakt internetowy z klientem. A tymczasem kontakt wirtualny trzeba traktować równie poważnie jak osobisty; klient zlekceważony choćby poprzez brak odpowiedzi na e-mail zrazi się do firmy i pójdzie tam gdzie poinformują go szybciej i dokładniej.
Sebastian Prus 13.10.2006 20:41
Zgadza się. Nasza firma 60% klientów pozyskuje ze strony internetowej. Reszta to klienci z polecenia. Ale szefa było ciężko przekonać, do tej formy reklamy. Fakt, że obsługa musi być praktycznie on-line, ale dużo "wysiłku" do tego nie potrzeba.
Maciej G. Krasny 11.10.2006 20:02
"Okazuje się, że adres mailowy mieć po prostu wypada." --- dokładnie tak właśnie jest i to nie tylko z adresem email, ale także z cała stroną internetową, która musi być przede wszystkim efektowna (a że ładuje się do przeglądarki kilkanaście munut, to już nikogo nie obchodzi).
---
Ja również przekonałem się na właśniej skórze, że na konkretne pytanie wysłane emailem otrzymuje się odpowiedź np. po miesiącu (tak było z Muratorem) lub w ogóle (Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego i Wyższa Szkoła Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki - obie w Warszawie).
W przypadku wysyłki emailem aplikacji w sprawie pracy, nawet firmy zajmujące się rekrutacją zastrzegają, że odpowiadają jedynie na te oferty, które im "podchodzą" - gdzie tu zasady dobrego obyczaju, które nakazują wysłanie chociaż skromnej odpowiedzi i to w ciągu 1-2 dni. Ech...
---
Z drugiej strony, swojego czasu wysłałem zwykłe zapytanie o możliwość zatrudnienia się w Ericssonie w Szwecji. I co? Po tygodniu znalazłem w tradycyjnej skrzynce na listy odpowiedź przygotowaną na specjalnym papierze z odręcznym podpisem samego Prezesa. A więc niektórzy mają styl i znają zasady... Nam w Polsce w najbliższym (?) czasie to nie grozi.
---
Bardzo dobrze, że ktoś wreszcie "głośno" opisał opisał stan faktyczny. Plus!
Mir Nalezińskí 10.10.2006 20:09
Na Allegro itp. jest podobnie - sprzedawca opisuje towar, ale - jeśli prowadzi firmę - ma stronę główną, na której podane są szczegóły, np. opłaty pocztowe, rabaty itp. Czasami dość obcesowo przy licytacji wzmiankują - nie udzielamy odpowiedzi na pytania zamieszczone na srtonie głównej. Jeśli dziennie dostają kilkadziesiąt pytań, a pytającym nie chce się zajrzeć na stronę główną? A do tego mają wielu klientów i specjalnie im nie zależy? Myślę, że obie strony powinny się uczyć korzystania z interentu.
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1019)