Facebook Google+ Twitter

Czy Franz zacznie w końcu spłacać kredyt zaufania?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-10-15 11:26

Kiedy niespełna rok temu Polski Związek Piłki Nożnej wybrał - niejako z woli ludu - Franciszka Smudę na selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski, rzesza kibiców w naszym kraju odetchnęła z ulgą...

Ebi Smolarek, Kamil Glik i Łukasz Pietrasiak. / Fot. EPA/André PichetteRzeczywiście, wydawało się, że wybór Franza na bossa kadry to strzał w dziesiątkę. Jest to wszakże trener, który sukces wpisany ma w życiorys, a na wskroś ofensywny styl gry jaki preferuje wniesie nową jakość w poczynania naszych "Orłów".

29 października 2010 r. minie rok od kiedy Smuda objął funkcję selekcjonera reprezentacji Polski. Ulubieniec kibiców, na którego wyczekiwała z nadzieją na lepsze jutro cała piłkarska brać z nieznanym dotąd rozmachem rozpoczął realizację zbawiennej misji jaką jest budowa drużyny na finały mistrzostw Europy w 2012 r. I choć czasu na metamorfozę rodzimego futbolu miał wiele, efektów - jak nie było, tak nie ma. Pojawiają się za to coraz częstsze głosy krytyki i zniecierpliwienia, bowiem bilans popularnego Franza póki co nie poraża...

W dotychczasowych 14 meczach kadry rozegranych pod jego batutą "biało-czerwoni" zwyciężyli czterokrotnie (z Kanadą 1:0, z Tajlandią 3:1, z Singapurem 6:1 oraz z Bułgarią 2:0), 5-krotnie dzielili się punktami (z Finlandią, Serbią, Ukrainą, Stanami Zjednoczonymi i Ekwadorem) oraz ponieśli 5 porażek (z Rumunią 0:1, z Danią 1:3, z Hiszpanią 0:6, z Kamerunem 0:3 i Australią 1:2). W pamięć naszych kibiców zapadnie przede wszystkim czerwcowy support Hiszpanów przed afrykańskim Mundialem. Podopieczni Vicente del Bosque zafundowali naszym "Orzełkom" dotkliwe, ale jakże otrzeźwiające lanie, udowadniając tym samym jak wielka przepaść dzieli polski zespół od tych najlepszych.

O ile porażkę z mistrzami świata można jeszcze zrozumieć i wybaczyć, o tyle przedłużająca się seria spotkań bez zwycięstwa woła już o pomstę do nieba. Na chwilę obecną sięga ośmiu kolejnych meczów bez wygranej. Ostatnie zwycięstwo Polaków miało miejsce ponad 7 miesięcy temu (3 marca w meczu z Bułgarią), co z pewnością nie przynosi Smudzie dodatkowej chwały. Jak wyliczają statystycy jest to najdłuższa od 10 lat niechlubna seria reprezentacji.

Franz niejednokrotnie podkreśla - "Nie interesują mnie suche wyniki, ale gra. Gdy będę marzył tylko o zwycięstwach, to niczego nie zbuduję, a przecież ze swojej pracy będę rozliczany dopiero za dwa lata. Kopać byle jak, aby bramkę strzelić - tak nie będzie grała moja reprezentacja."
Jednak czy poziom gry "biało-czerwonych" pod kierownictwem Smudy podniósł się w jakiś znaczący sposób? Ok, z pewnością bywały tzw. "dobre momenty" jak choćby w meczu z Australią czy Stanami Zjednoczonymi, ale czy one nie pojawiały się również u poprzedników?

I wreszcie - czy Franzowi wystarczy czasu by w najbardziej oczekiwanym momencie, a więc podczas Mistrzostw Europy w 2012 r. nadeszły równie oczekiwane wyniki? Wielu z tych, którzy na progu reprezentacyjnej kadencji Smudy skoczyliby za selekcjonerem w ogień, dziś coraz częściej powątpiewa, nie tyle w ambitną koncepcję prowadzenia drużyny narodowej, ale w same umiejętności charyzmatycznego coacha.

Co prawda minął dopiero rok i na ferowanie wyroków jest jeszcze za wcześnie, jednak nadszedł chyba odpowiedni moment, by w końcu zacząć spłacać kredyt zaufania zaciągnięty u kibiców...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Cierpliwość kibiców kończy się szybko. Tak, jak Franz został wybrany z woli ludu, tak ten sam lud może niebawem wieszać na nim psy. To jasne, że Smuda nie ma z czego selekcjonować, ale nawet z przeciętnych piłkarzy można stworzyć niezły zespół. Zresztą już nasza kadra tego dowodziła pod wodzą Leo, czy Engela. To też byli tylko kopacze, choć może szczęśliwie wielu z nich było w życiowej formie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze jedno : oczywiście, że za wyniki reprezentacji odpowiada selekcjoner, tylko akurat u nas nie bardzo ten człowiek ma z kogo przeprowadzać selekcje...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, ciżki temat z tym Smudą. Jak czytam jego wypowiedzi, typu:"Nie interesują mnie suche wyniki, ale gra. Gdy będę marzył tylko o zwycięstwach, to niczego nie zbuduję, a przecież ze swojej pracy będę rozliczany dopiero za dwa lata. Kopać byle jak, aby bramkę strzelić - tak nie będzie grała moja reprezentacja."- to uśmiecham się lekko pod nosem, bo po pierwsze: Smuda dokonał jednej(!) zmiany w meczu z USA, co świadczy o tym, że interesował go wynik, a nie testowanie graczy. Po drugie kto widział mecz z Ekwadorem, widział że to kopanie było nawet poniżej poziomu "byle jak". Z drugiej strony jest jakiś progres. Niedawno nie mogliśmy strzelić bramki, teraz nam się to udaje. Najważniejsza jednak jest wiosna 2012. To będzie moment, w którym reprezentacja powinna być "gotowa". A czy będzie ? Hmm... No, ale chociaż stadiony ładne zostaną...;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.