Facebook Google+ Twitter

Czy głupota już wpisuje się w geny Polaków?

Najpóźniej w przededniu kolejnego miesiąca, dobrze byłoby kupić znaczek na autobusowy bilet miesięczny. Idę więc do urzędu pocztowego w nowoczesnym mieście Gdynia i dołączam do wijącej się kolejki...

Personel informuje, że nie przyjmuje wpłat i nie sprzedaje znaczków, bowiem nie ma prądu (niektórzy uważają, że nie ma napięcia, jednak w tej sytuacji to niewiele zmienia), a to oznacza, że komputery nie są na chodzie. No tak, zachciało się Poczcie Polskiej nowoczesności, to pora rozejść się do domów. Ludzie nie strajkują, ale sprzęt się znarowił...

Postanowiłem sprawdzić wrażliwość personelu w temacie i zgłosiłem dwa wnioski - aby wypisano mi zaświadczenie o niemożności sprzedania znaczków (bo jutro będę jechał na gapę i dobrze mieć taką podkładkę) oraz aby sprzedawali znaczki metodą przedkomputerową (a jak włączą prąd lub pojawi się napięcie, to sobie wszystko wpiszą z klawiatury). Kiedy zacząłem zastanawiać się, czy jeszcze w urzędzie mają coś takiego jak książka skarg i zażaleń, urzędnicze towarzystwo przemyślało jednak problem nosa w aspekcie tabakiery i wspaniałomyślnie rozpoczęło sprzedaż owych kolorowych papierków na legalne przejazdy, oczywiście znaną sprzed lat tradycyjną metodą (bezkomputerową).

Ponieważ z powodu awarii nie zdołałem zapłacić abonamentu telewizyjnego, przeto nazajutrz udałem się do placówki pocztowej, by spełnić obowiązek, który jest olewany przez połowę moich rodaków. Wyrażam wolę zapłacenia za całe drugie półrocze, ponieważ nie lubię chodzić co miesiąc i wpłacać po kilkanaście złotych, tracąc czas przed okienkiem. Pani nalicza niemal 100 zł oraz karę za przeterminowanie płatności za miesiąc.

– Ależ ja płacę wprawdzie z miesięcznym opóźnieniem, jednak przecież za parę miesięcy z góry – mówię.
Pani na to: - "To nic, zgodnie z przepisami, jeśli płatność wnoszona jest po niezapłaconym miesiącu, uiszcza się zwłokowe".
Wczoraj chciałem zapłacić, ale komputery nie działały, a dzisiaj już działają, ale mamy nowy miesiąc.
I kto jest frajerem w tym nowoczesnym kraju? Oczywiście, że ja - zapłaciłem za półroczny abonament (w tym większość z góry) i zostałem potraktowany jak przystało na palanta, czyli karą za brak rozumu.

Pretensje mogę mieć tylko do siebie, bowiem znam ten kraj zarządzany w chyba każdej dziedzinie przez rozmaitej maści durniów, zatem powinienem wykazywać dość szczególną ostrożność przy podejmowaniu decyzji, które w innych cywilizowanych państwach zaliczane są do normalnych decyzji. Przecież nie przyjechałem tu kilka dni temu z cywilizowanego świata, ale mieszkam, pracuję i żyję tutaj ponad pół wieku. Poza prostym dowodem na mą głupotę, należy podsumować i wskazać winnego - gdyby nie komputeryzacja poczty, to bym nie zapłacił kary, nie urządzałbym przedstawienia w miejscu publicznym i nie szarpałbym sobie układu nerwowego.

Rozumiem, dlaczego dawniej niszczono maszyny w fabrykach. Na poczcie też przyszło mi to do głowy, ale grube szyby i jednak wychowanie na w miarę spokojnego obywatela, zrobiły swoje... Drobiazg? Poważniejsze sprawy są załatwiane mądrzej na wyższym szczeblu?

"Głos Szczeciński", 1 sierpnia 2006
***O koło 45 mln zł z funduszy unijnych wypłacono rybakom, głównie armatorom złomującym kutry, mimo iż nie spełnili wszystkich kryteriów. Zlikwidowano 327 jednostek. Niestety, decydowała kolejność zgłoszeń, a nie wiek kutrów, dlatego na żyletki pocięto wiele nowszych, a starsze zostały. Średnio armatorzy otrzymywali 960 tys. zł za jednostkę, ale były przypadki, że rekompensata wyniosła prawie 3 mln zł.

*** NIK jak zwykle zdała egzamin - wykryła tę aferę. Nie ma miesiąca, by NIK nie znalazła czegoś kompromitującego na naszych zarządców. Czy nie taniej byłoby dla biednej Polski - by NIK na bieżąco przyglądała się każdej ważnej decyzji? Wówczas korekta następowałaby natychmiast bez strat, bez kompromitującego rozgłosu i bez kosztownych procesów oskarżanych osób, które nie musiałyby się tłumaczyć ze swojej (niezamierzonej?) głupoty i z (nadmiernego!) poziomu jakości życia.

A cóż nam po kolejnych spostrzeżeniach NIK i potwierdzeniach, że mądry Polak po szkodzie? O tym wiemy wszyscy od dziecka. Znane są przypadki wyginięcia pewnych gatunków zwierząt z powodu wyjątkowo niesprzyjających warunków życiowych, które spadły na nie jak grom z jasnego nieba. Boję się zapytać - czy znane są narody, którym los zesłał nadmiernie powiększony gen głupoty? A może opisana głupota dotyka współczesnego homo sapiens, nie tylko naszych rodaków?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Biurokracja nie ma ojczyzny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A już chciałem zapytać (po pierwszym zdaniu)...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, głupota nie boli i dlatego wielu sądzi, że ich ona nie dopadła... I nie ma tu znaczenia narodowość, choć przykre, że spotyka to i Polaków...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przykłąd z poczty raczej włożyłbym do braku uprzejmości lub braku umięjętności "drobnego" pomyślunku. Jednak druga sprawa to już głupota wielkiego kalibru - suma takich głupot stawia nas cywilizacyjnie poza spoleczeństwami z górnej półki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, tak jest. A jeśli nie nazwać tego głupotą, to może jest to brak kreatywności, podjęcia samodzielnej decyzji, obojętność... brak szerszych horyzontów myślowych. W ogóle to kryje się za tym, moim zdaniem wygodnictwo urzędnika i brak szacunku człowieka do człowieka. Niewykształcone struktury społeczeństwa obywatelskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.