Facebook Google+ Twitter

Czy Hania Bania stanie się bohaterką na miarę Harrego Pottera?

Bardzo trudno, nie chwaląc się, jest napisać książkę dla osób między piątym a setnym rokiem życia. Tylko nieliczne książki dla dzieci mogą strawić dorośli, a tę z całą pewnością, bo była dla nich pomyślana, tylko potem się okazało, że podoba się dzieciom znajomych.

Jestem wielbicielką Alicji w Krainie Czarów i Tomka Sawyera, wraz z szatańskim Huckelberry Finnem, acz ich historie były przeznaczone dla dzieci z epoki wiktoriańskiej, a ja jestem trochę młodsza. Nie sztuka napisać dramatyczną historyjkę albo coś przygodowego. Niezbyt trudno jest czytelnika wzruszyć, a dziecko, to już chleb z masłem – byle kulawy smok wystarczy.

Najtrudniej jest czytelnika rozśmieszyć. Muszę się trochę pochwalić, zanim pochwalą mnie państwo po lekturze mojej najweselszej, lekko autobiograficznej książki pt. „Hania Bania”. Bohaterka tytułowa to grubiutka, słusznej postury, łakoma, utalentowana, bardzo wesoła, wrażliwa dziewczynka z czasów gomułkowskich. Mieszka w podwarszawskiej miejscowości z dziadkami i rodzicami, ale ma swój świat i marzy, żeby porwali ją Cyganie. Hania Bania jest kłamczuchem z nadwagą, ale za to bardzo zabawnym i uwielbianym przez dorosłych z jednym wyjątkiem, o czym w książce. / Fot. Rys. Hanna Bakuła

Ma jedno marzenie – iść do szkoły, więc dwa lata przed terminem codziennie udaje, że tam chodzi, tym bardziej że szkoła jest na rogu rodzinnej ulicy. Cały czas zmyśla jak najęta, w czym przypomina Tomka Sawyera, ale i trochę Harry’ego Pottera, bo ma dziwne przygody i bywa prześladowana przez makaron domowy. Wpada w różne tarapaty, a nawet do szamba, i to w nowym kożuchu. Rysuje, śpiewa, pisze i kłamie jak najęta albo zawodowy literat. Fruwa w świecie fantazji, zaczytana w powieściach o miłości, które po kryjomu wykrada babci. Jednocześnie jest świetną kucharką i to w wieku lat pięciu.

Dlatego drugą część książki stanowią przepisy Hani Bani, które są idealne do zrobienia własnoręcznie przez małe dzieci, którym się zepsuł komputer. Książkę ilustrują moje collages, zrobione przy pomocy rocznika pradawnej gazety „Kobieta i życie” z roku 1957, reszta to moje zdjęcia i wyklejanki.

Okładkę, jak zwykle, też zrobiłam sama, bo to wspaniała zabawa. Na niej temperówka ze szkolnych czasów Hani Bani i Hania Bania z dziećmi w Rabce, kiedy miała pięć lat, a wygląda na osiem. Zabawne, że wcale nie jest gruba, choć taką ją zapamiętałam. Mama też nie potwierdza jej otyłości, więc skąd Hania Bania? •

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Plus za ciekawą reklamę i przede wszystkim pomysł na tę książkę.
Przy okazji - *Książkę ilustrują moje collages*: lepiej *moje kolaże*.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie do wiary! To dopiero przedsiębiorczość :-(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Hania o Pani Hani...no nie :-/

Komentarz został ukrytyrozwiń

bez minusa, z powodu lenistwa!

Komentarz został ukrytyrozwiń

reklama dźwignią handlu!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.05.2007 14:20

Nie wiem czy Hania Bania stanie się bohaterką na miarę Harrego Pottera... Wg mnie, najlepiej gdyby Hania Bania została tym kim jest. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.