Facebook Google+ Twitter

Czy istnieją granice politycznej hipokryzji?

Rozpoczęła się kampania wyborcza do europarlamentu. Wraz z nią wystartował polityczny koncert życzeń i obietnic.

Jarosław Kaczyński proponuje bilion złotych, aby zwalczyć tę wielką biedę, która - jego zdaniem - panuje w Polsce. Prezes zapewnia, że kiedy Prawo i Sprawiedliwość dojdzie do władzy to w Polsce będzie praca i będą mieszkania, służba zdrowia będzie efektywna, wymiar sprawiedliwości skuteczny, a polityka prorodzinna będzie z prawdziwego zdarzenia, no i - tak ogólnie - wszystkim będzie żyło się dobrze, a Polska będzie krainą ogólnej szczęśliwości.
Nowy program wyborczy PiS-u, który tak naprawdę nie zawiera żadnych nowych elementów (a jedynie powtarza stare - już dobrze wszystkim znane - obietnice tego ugrupowania), jeszcze do niedawna zdawał się najbardziej populistycznym manifestem, jaki w ostatnim czasie powstał w Polsce. Jednak Jarosław Kaczyński stracił leadership na populizm. Odebrał mu go Leszek Miller i Sojusz Lewicy Demokratycznej, którego były towarzysz, były premier, ale obecny terminator polskiej polityki jest przewodniczącym.
Można odnieść wrażenie, iż SLD zamierza zawrócić dokonania polskiej transformacji, albowiem, zdaniem przedstawicieli tej partii, wiele reform przeprowadzonych w czasach przełomu okazało się nieskutecznych i – nade wszystko - krzywdzących polskie społeczeństwo. Dlatego SLD postanowiło naprawić « błędy przeszłości ». Jak politycy Sojuszu zamierzają tego dokonać? Etapami.
Najpierw czterdzieści dziewięć województw, zamiast szesnastu, czyli powrót do ery Gierka, za którym tak tęskni Leszek Miller; a można odnieść wrażenie, że również Jarosław Kaczyński tęskni za Gierkiem (ale zostawmy już prezesa i wróćmy do towarzysza Przewodniczącego). Leszek Miller chce zadbać o obszar wiejski i małe miejscowości, które - jego zdaniem - zostały pokrzywdzone przez reformę samorządową premiera Jerzego Buzka z 1999 roku.
Czy Leszek Miller nie rozumie, iż w tamtym okresie owa reforma była przeprowadzana z myślą o integracji Polski z Unią Europejską? Czy Leszek Miller nie rozumie, iż tamta reforma była konieczna, aby zapewnić kompatybilność samorządowego podziału polskiego terytorium z normami przyjętymi przez politykę spójności Unii Europejskiej? Czy Leszek Miller nie widzi tego, że polityka regionalna Unii Europejskiej prowadzi europejskie regiony do łączenia się, a nie do podziału?
Wiele regionów europejskich zawiązuje współpracę, a nierzadko tworzy regionalne stowarzyszenia tak, aby zwiększyć swoją konkurencyjność. Najlepszym tego przykładem jest francusko-niemiecki Eurodystrykt, który nie tylko łączy kilka samorządów, ale tworzy struktury, które podejmują decyzje w niektórych dziedzinach w imieniu wszystkich podmiotów wchodzących w jego skład.
Czy Leszek Miller nie rozumie tego, iż rozbicie Polski na czterdzieści dziewięć województw doprowadzi do sytuacji, w której te województwa - z punktu widzenia unijnych standardów - staną się zbyt małymi i zbyt słabymi podmiotami, aby rywalizować z innymi regionami europejskimi? Nie, Leszek Miller z pewnością to wszystko rozumie. Jednak co tam zdrowy rozsadek i interes Polski, kiedy w grę wchodzi interes partyjny.
Sojuszowi Lewicy Demokratycznej powrót do czterdziestu dziewięciu województw nie wystarcza. Teraz partia Millera zamierza zakwestionować również reformy gospodarcze profesora Leszka Balcerowicza. Zdaniem SLD powinien zostać utworzony specjalny fundusz, który pokrzywdzonym w okresie gospodarczej transformacji w Polsce wypłacałby odszkodowania. Jestem jednak ciekawy według jakiego klucza zostanie określone kto został poszkodowany przez transformację gospodarczą, a kto nie. Kto będzie o tym decydował? Jakie kryteria zostaną przyjęte? Jakie będzie trzeba spełniać warunki, aby dostać te 200 złotych, które obiecuje Sojusz Lewicy Demokratycznej?
Skoro trwa polityczny koncert życzeń to niech będzie mi wolno, drodzy Czytelnicy, również sformułować życzenie. Kieruje je do przedstawicieli Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Skoro jesteście tacy hojni towarzysze, to być może moglibyście także wypłacić odszkodowania ofiarom systemu komunistycznego. Wszak trochę ich jest, z pewnością o wiele więcej, niż ofiar gospodarczych reform profesora Balcerowicza, bez których - z punktu widzenia ekonomicznego - Polska znajdowałaby się dzisiaj tam, gdzie obecnie znajduje się Ukraina. Jestem nawet w stanie powiedzieć Wam skąd wziąć pieniądze na odszkodowania dla pokrzywdzonych przez komunę. Owe fundusze można znaleźć uszczuplając nieco emerytury żołnierzy i oficerów KBW (Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego) i WOWew (Wojska Obrony Wewnętrznej) oraz emerytury funkcjonariuszy Wojskowej Służby Wewnętrznej, Milicji Obywatelskiej, Urzędu Bezpieczeństwa oraz Służby Bezpieczeństwa.
Czy istnieją granice politycznej hipokryzji? SLD z Leszkiem Millerem na czele udowodniło, że nie. Przedstawiciele tej formacji deklarują swoje wsparcie dla demokratycznej i suwerennej Ukrainy. I nie zgłaszają sprzeciwu wobec postulatu osadzenia Wiktora Janukowycza w więzieniu za jego zbrodnie popełnione na uczestnikach protestów na kijowskim Majdanie. W tym samym czasie Leszek Miller proponuje, aby Orderem Orła Białego odznaczyć Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. A czym różnią się Jaruzelski i Kiszczak od Janukowycza? Czyż stan wojenny nie pochłonął więcej ofiar, niż tragiczne wydarzenia na Majdanie w Kijowie? Czyż Kiszczak, tak samo jak Janukowycz, nie stosował przemocy wobec swojego narodu? Czyż Jaruzelski, tak samo jak Janukowycz, nie wypowiedział wojny swojemu narodowi ?
Politycznego koncertu życzeń i obietnic Millera i Kaczyńskiego na starcie kampanii wyborczej do europarlamentu nie da się zakwalifikować inaczej, niż jako przejaw politycznej hipokryzji. Albowiem ani Miller, ani Kaczyński zdają się nie zauważać, iż wybory, które nadchodzą dotyczą europarlamentu, a nie Sejmu RP. A więc debata pretendentów do godności europosła i europosłanki powinna toczyć się wokół kwestii europejskich. Jednak ani SLD, ani PiS spraw europejskich w swoich wyborczych obietnicach jakby… nie zauważają.
Czy Leszek Miller i Jarosław Kaczyński mają jakieś propozycje dotyczące Unii Europejskiej? Czy Leszek Miller i Jarosław Kaczyński mają w ogóle pojęcie jakie tematy są obecnie obiektem debaty w instytucjach europejskich? Czy Leszek Miller i Jarosław Kaczyński mają w ogóle pojęcie czym zajmuje się Parlament Europejski i jakie są jego prerogatywy? Sądząc po ich wyborczych obietnicach - śmiem wątpić!
Panie Miller i panie Kaczyński, proszę mówić na temat. Panie Miller i panie Kaczyński, proszę składać deklaracje i propozycje dotyczące spraw europejskich, ponieważ wybory do polskiego parlamentu są dopiero za jakiś czas. A przed nimi będą jeszcze wybory samorządowe i prezydenckie. Jednak nie czas teraz na debatę dotyczącą wewnętrznych spraw Rzeczypospolitej. Teraz nadszedł czas na debatę o sprawach europejskich. Zachęcam Was do wzięcia w niej udziału. Oczekuje od Was, abyście wzięli w niej udział!
Panie Miller i panie Kaczyński, mówcie na temat! Jako wyborca tego od Was oczekuję.

* * *

Nieopublikowane w serwisie Wiadomości24 teksty publicystyczne mojego autorstwa, znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/ oraz na portalu Salon24, na stronie http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.