Czy istnieje coś takiego jak etyka mediów? Jaką drogę przeszły media od upadku PRL do dziś?
Z naszego punktu widzenia ważne są przede wszystkim te drugie. Trudno jest dochować zasad etyki dziennikarskiej będąc nastawionym niemal tylko i wyłącznie na wielkość sprzedaży, pomijając rzetelność informacji. Przykładów jest tu mnóstwo, zarówno bardziej jak i mniej jednoznacznych. Za jeden z nich może posłużyć nagranie wideo i artykuł w "Super Expressie" dotyczące Krzysztofa Piesiewicza... O ile nie można tu mówić o kłamstwie, o tyle moim zdaniem jest to przykład kierowania się jak najniższymi pobudkami, a bynajmniej nie interesem społecznym. W tym sensie jest to wysoce nieetyczne.
Oczywiście niesprawiedliwe byłoby utożsamianie zachowań tej części rynku medialnego z jego całością, warty jednak odnotowania jest – nomen omen – fakt, że najpoczytniejsza gazeta codzienna z tego segmentu („Fakt”) ukazuje się w milionowym nakładzie. Jeśli chodzi o dzienniki o charakterze informacyjno-publicystycznym to sytuacja w kontekście etycznym jest znaczenie lepsza, choćby z tego względu, że skierowane są one do innego grona odbiorców. Pomimo tego i w nich zdarzają się artykuły, które w mojej opinii – nawet jeśli nie naruszają zasad etyki – pozostawiają wiele do życzenia. Wiele artykułów pisanych jest przez komentatorów a nie dziennikarzy, w związku z czym można mieć pewne zastrzeżenia co do ich rzetelności i bezstronności. Tyczy się to głównie mediów papierowych. Przykładem, mówiąc delikatnie, nierzetelnego dziennikarstwa telewizyjnego może być wyprodukowany przez TVP na polityczne, jak się wydaje, zlecenie „Dramat w trzech aktach”, czy późniejsze produkcje Misji Specjalnej TVP pod „nadzorem” Anity Gargas. W przypadku telewizji polskiej mamy do czynienia z pewną specyfiką wynikającą z niechlubnej tradycji upolityczniania tej instytucji przez partie i ich przedstawicieli.
Można by powiedzieć, że etyka w polskich mediach występuje, tylko nie wszyscy jej przestrzegają. Trudno jednak byłoby mi stwierdzić, że nie istnieje żaden, choćby wewnętrzny, kodeks moralny, który reguluje mniej lub bardziej zachowania dziennikarzy i wydawców. Problem polega chyba na tym, że media w mniejszym lub większym stopniu, dają nam to czego chcemy i w dużej mierze zasady etyczne jakimi kierują się media są emanacją naszych własnych zasad. W kapitalizmie nikt nie wydrukuje czegoś, czego nikt nie będzie czytał.