Facebook Google+ Twitter

Czy istnieje "Święty od ćpunów"?

Powieść Michała Kotlińskiego to z pozoru niepowiązane ze sobą historie, poruszające problem narkomanii, sensu istnienia, natury Boga oraz bezradności wobec zastanej rzeczywistości. Czy warto po nią sięgnąć?

okładka / Fot. wydawnictwo JanKaTemat narkomanii jest stary jak świat i obecny w literaturze od dawna. Można przywołać choćby "Pamiętnik narkomanki" Barbary Rosiek czy "My, dzieci z dworca Zoo" Christiane Felscherinow. Jednak Michał Kotliński nie twierdzi, że będzie pisał o czymś nowym. W dzisiejszych czasach byłoby nawet trudno wymyślić coś innowacyjnego. Jak mówi jeden z bohaterów jego powieści żyjemy w czasach postpostmodernizmu. Wszystko już powiedziano naprawdę dawno temu. Przeżuto na nowo też dawno. Teraz moim zdaniem przeżuwamy po raz trzeci. Jednak Kotliński podchodzi do tego problemu po swojemu. Nie moralizuje, jedynie przedstawia różnorodne historie narkomanów.

I tak poznajemy m.in. narkomankę Marzenę, która zatraca się w swoim nałogu do tego stopnia, że nie przeszkadza jej, że leży w błocie; Marcina, który woli jawę od snu oraz czyta i pisze w oparach trawki; prostytutkę Mariolę, która chce żyć naprawdę, bez obecnego wciąż wokół niej alfonsa Kędziora; Jakuba, który jest uzależniony od muzyki i psychotropów; Karolinę, która czuje wstręt do swojej matki alkoholiczki, przez co pali marihuanę; Adama i Ewę, którzy uciekli z domów i zamieszkali na wysypisku śmieci, gdzie próbują stworzyć prawdziwą rodzinę; a także bukinistę i teologa Józka, który jest uzależniony od swojej bierności, choć chciałby pójść do przodu, coś zmienić w swoim życiu.

Całą tę plejadę bohaterów łączą narkotyki. Olsztyn oraz osoba Kruka. Kim jest tajemniczy Kruk? Narkomanem, dilerem, tłumaczem Neila Gaimana, ghostwriterem polskich raperów, pracownikiem kostnicy, anatomorfologiem? A może jest duchem Karola, pokutującym za to, że nie był uważny i zapomniał o Kai, która pogrążyła się w sen-śmierć? Albo jedynie wytworem wyobraźni piszącego dilera Janka? Bohaterowie przypisują mu zarazem cechy anielskie jak i diabelskie. Niektórzy widzą w nim świętego od ćpunów.

Powieść składa się z 3 historii - "Święty od ćpunów", "A. i E." oraz "Igła". Pierwsze opowiadanie dotyczy ludzi, którzy chcą żyć "poza", dlatego eksperymentują z różnymi narkotykami. Drugie opisuje losy Adama i Ewy, dwojga młodych ludzi, którzy stworzyli sobie dom na wysypisku śmieci. Trzecie stanowi futurystyczną groteskę o tym, jak po wejściu Turcji do Unii Europejskiej następuje ekspansja islamu, a Olsztyn staje się centrum rozrywki. Najbardziej przemówiło do mnie opowiadanie "A. i E.", które moim zdaniem jest najlepsze z całej książki. Pod jego wpływem zaczęłam się zastanawiać, czy to możliwe, by kilkunastoletnie dzieci mogły uciec z domu i jakby nigdy nic zamieszkać na wysypisku śmieci. Czy nikt ich nie szukał? Jest to dość przerażająca wizja.

Z kart powieści wyłania się bunt, protest, gorycz i melancholia bohaterów. Narkotyki są dla nich bożą opatrznością, środkiem, dzięki któremu mogą na chwilę zapomnieć o zmartwieniach. Świat jest dla nich jak gdyby jednym wielkim wysypiskiem śmieci. Nie dziwi więc, że pragną uciec, wyjść "poza", być kimś innym. I mogą im w tym pomóc jedynie ćpanie. Czasem ćpa się, żeby się nie bać; czasem ćpa się, bo się boi. Czasem ćpa się z nudów; czasem ćpa się, bo jest zbyt ciekawie, żeby znieść coś na trzeźwo. Wszystko jedno. Po dwóch – trzech dobach bez snu zaczynają się paranoje, manie prześladowcze i urojenia wsobne. W świecie tym wiara w Boga jest absurdem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.