Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21655 miejsce

Czy Jan III Sobieski pod Wiedniem walczył za łapówkę?

Świńska Góra. To miejsce powinien każdy turysta zaliczyć, jest ono związane ze zwycięstwem Polaków. A co przekazują Austriacy swoim potomkom o naszym królu Janie III Sobieskim i jego sławetnej wiktorii? W każdym razie nie to, czego nauczył nas podręcznik historii Polski, zatwierdzony do użytku szkolnego przez ministerstwo edukacji.

Król Polski Jan III Sobieski na obrazie Siemiginowskiego - Eleutera / Fot. Wikipedia CommonsMój poczciwy ford escort znakomicie piął się pod górę po pełnej serpentyn drodze. Na szczycie szary kościółek i kilkadziesiąt zabudowań, wśród nich hotel „Kahlenberg”. Nazwa wzgórza wywodzi się ze staroniemieckiego słowa callenco - w przenośni ujadanie psów myśliwskich. Stali mieszkańcy przywykli jednak do innej nazwy: Schweineberg - Świńska Góra. Boska opatrzność wybrała górę, aby uratować Wiedeń, a z nim także chrześcijaństwo.

W hotelu sympatyczna recepcjonista zaskoczyła mnie doskonałą znajomością historii. Przekonywała, że Jan III Sobieski wcale nie był ukochanym królem szlachty i magnatów. Magnaci związani z Wiedniem Habsburgów i Rzymem papieża, pragnęli, by Sobieski „spadł” z tronu. Nie było im zbytnio na rękę, że interesuje się odzyskaniem Śląska i Prus Książęcych. Na jego miejscu chętnie widzieliby Habsburga. Jan III Sobieski wyczuł grożące mu niebezpieczeństwo i spisek przeciw niemu nie powiódł się. Po różnych perturbacjach powiódł potem na odsiecz Wiednia 26 tysięczną armię. Rzeczpospolita pod naciskiem papieża Innocentego XI zawarła sojusz wojskowy z Austrią, na którym zależało przede wszystkim Habsburgom.

Widok z Kahlenbergu (Świńskiej Góry) na rozległą panoramę Wiednia. / Fot. Wikipedian CommonsNa parkingu sporo autokarów z niemiecką rejestracją. Wszyscy turyści zaopatrzeni w aparaty fotograficzne i kamery wideo. Wmieszany w jedną z grup, razem z nimi słuchałem uważnie przewodnika, który monotonnym głosem cedził wyuczoną na pamięć historię: „Papież Innocenty XI umożliwił odsiecz oblężonemu przez Turków Wiedniowi. Dzięki finansowej pomocy, udzielonej w formie skromnego upominku, cesarz mógł sobie kupić sprzymierzeńców. Sumę kilku tysięcy dawnych talarów, przeliczył na kilkaset obecnie milionów dolarów. Na talary połakomił się król Polski Jan III Sobieski i stawił się z 26 tysiącami żołnierzy…” Głupio mi było, że nasi przodkowie walczyli po prostu za łapówkę. Przewodnik cedził dalej: "Ambicje króla polskiego nie pozwoliły, aby na czele armii stanął sam cesarz Leopold, dlatego zwycięstwo pod Wiedniem często wiąże się Janem Sobieskim. Tymczasem, głównodowodzącym w bitwie był Karol V – książę Lotaryngii, to on przyjmował gratulacje jako zwycięzca".

Jan III Sobieski wysyła wiadomość o zwycięstwie / Fot. Wikipedia CommonsNie słuchałem jego dalszej paplaniny, przepchnąłem się przez grupkę i ruszyłem w kierunku kościółka. Nad wejściem do zakrystii zauważyłem wyryty napis: „Kaplica Sobieskiego”. Mężczyzna w wytłuszczonym ubraniu i takiej samej koszuli, podsunął mi otwartą dłoń. „Na odbudowę kościoła” – wymamrotał niepoprawną niemczyzną. Zorientowawszy się, iż traktuję go niczym żebraka, szybko dodał: „My być biedni, my nie mieć pieniędzy. Nasz zakon zmartwychwstańców w Warschau, na Chełmskastrasse…”

Tablica pamiątkowa umieszczona na Kahlenbergu / Fot. Wikipedia CommonsZakląłem półgłosem. Widocznie usłyszał, bo natychmiast się ożywił i odzyskał mowę polską. Dowiedziałem się, że jest oddelegowany z Warszawy do Wiednia jako jeden z kilkunastu zakonników, do sprawowania pieczy nad kaplicą. Do zakrystii wtłaczali się turyści, ci sami, których przed chwilą zostawiłem z przewodnikiem. Każdemu wtykano do ręki świeczkę za kilkadziesiąt centów.

Opuszczając Kahlenberg, przed oczami ciągle miałem wielki atak polskiej husarii i szum orlich skrzydeł, zastąpiony husarską zbroją z jednym drewnianym lekko wyleniałem skrzydełkiem, ustawionym jako pamiątka na stelażu w kaplicy. Na usta cisnęło się też pytanie, czy król Polski Jan III Sobieski rzeczywiście wziął z rąk cesarza łapówkę w formie upominku, by w zamian stoczyć zwycięską bitwę?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

jacek galant
  • jacek galant
  • 15.09.2010 10:01

dopiero dzisiaj wpadłem na trop tej dyskusji,myslę że poszła marginalnym torem,nie najważniejsze jest w tej sprawie co wziął Sobieski,tylko to jakie to miało skutki i kto był najbardziej zainteresowany a kto wcale i dla-
czego.Turcja była ówczesną sojuszniczką Francji w koalicji przeciw Habsburgom,którzy siedzieli juz w Hiszpa-
nii.Ludwik XIV czyli Francja była równiez sojuszem związana z Polską.Tak więc wojna Sobieskiego była wojną sojusznika z sojusznikiem.Najbardziej zainteresowane nią były Genua i Wenecja,które miały swe interesy handlowe na morzu śródziemnym,coraz bardziej zdominowanym przez flote turecką.Nie bez kozery było tez stanowisko Marysienki,obrazonej na Ludwika,za odmowę zrobienia z jej tatusia/pijaka,karciarza i dziwkarza/parem Francji.To Ona i hetman Jabłonowski wraz z legatem papieskim
sprokurowali t,a wyprawe,odprawiając wcześniej posłów tak Tureckich jak i szlachte z Prus Książęcych z niczym.Nie odzyskaliśmy Prus,Sobieski do Papieża zobaczył fige w miejsce obiecanych pieniędzy a efektem
tej przepraszam " victorii" były wydarzenia z początku XVIII wieku/wojna północna,traktat dwóch czarnych orłów,epoka saska i rozbiory.I jakie naprawdę znaczenie ma co wziął Sobieski i ile ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sobieski nie obawiał się Turków, bo miał z nimi coś w rodzaju paktu o nieagresji. Próbował namówić ich do zrezygnowania z oblężenia Wiednia, drogami dyplomatycznymi. Nie udało się. Turcy nie mieli zamiaru atakowania Polski, ale napewno zdobyliby Włochy, Francję i Hiszpanię. To tamci władcy bali się o własną... i dlatego błagali Polskę o pomoc. Musieli za to zapłacić! To prawda, że Turcy okupując całe południe i zachód Europy, pewnie napadliby na Polskę za jakieś 100 lat. Tak czy inaczej Polska uratowała Zachodnią Cywilizację po raz drugi. Pierwszy raz w 1410 roku, potem jeszcze w 1920, kiedy armia Trockiego szła na podbój świata. Generał Tuchaczewski w rozkazie dziennym na kilka godzin przed pogromem Bolszewików, powiedział: "Towarzysze żołnierze! Po trupie Polski poniesiemy żagiew Rewolucji po całym świecie"
O mało co do tego by nie doszło, bo ani Niemcy ani Francja by się nie broniły, bo były wykrwawione, tchórzliwe i pełne zdrajców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Inne czasy, inne obyczaje" to prawda. Gdyby działo się to współczeżnie, polski sejm powołałby komisję śledzczą do zbadania zaistniałych okoliczbności. I to "coś za coś" nazwanoby korupcją!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga to już wytłumaczyła...dziękuję... "Inne czasy inne obyczaje".

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie były czasy, aby słuzbę na obcych dworach, lub fundusze wojenne oceniać w kategoriach łapówki. Inne czasy, inne obyczaje. Bardzo dobrą analizę wiktorii wiedenskiej daje Ludwik Stomma w ksiażce "Polskie złudzenia narodowe" (wydawnictwo "sens" 2006r.)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Izabello! Jaka jest różnica pomiędzy łapówką, a czymś za coć? Czy przypadkiem nie przesadziłaś?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sobieski nie walczył za łapówki. Żadał ''kwot'' od swoich sprzymierzeńcow na wyekwipowanie wojska. Ciekawych odsyłam do listów Króla do żony w których prosił ją o pożyczki na cele wojskowe. Dawał zastawy z dóbr i klejnotów. Po Wiedniu bezpośrednio odniósł jeszcze wyżej oceniane przez historyków wojskowości zwycięstwo pod PARKANAMI.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.07.2010 20:58

W kraju, gdzie ulice są patrolowane, a kamienice burzone przez tych samych żołnierzy zarówno cytowane powiedzenie, jak i sam cudzysłów traci wszelki sens.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napisałam : zawsze do porozumienia - przepraszam, nie zawsze , bo poza jednym razem. Niestety o jeden za dużo jak dla mnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

-@ Tomasz Kowalski . właśnie. Czy nie byłoby warto o tym podyskutować na forum.
Czy autorzy nie są gotowi negocjować z moderatorem n/t wątpliwego tytułu, czy to moderatorzy nie chcą z autorami. Gdy moderowałam, to argumentowałam autorowi moje obiekcje co do tytułu lub sformułowań i zawsze dochodziliśmy do porozumienia. ja rozumieem , że tyuł to conajmnie połowa sukcesu, ale tak rzetelność jak i inne granice nie powinny być przekroczone. Mam tu na myśli konkretnie brak cudzysłowów chociażby w tytule "nasze kamienice wasze ulice" czy jakoś tak....;)))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.