Facebook Google+ Twitter

Czy jesteś za regularnymi wizytami prostytutek w klasztorze?

Na to pytanie muszą odpowiedzieć zakonnicy w najnowszej sztuce Marka Modzelewskiego „Siostry przytulanki”. Izolacja, religia, wiara, grzeszna cielesność, wyparta seksualność… już 10 stycznia w Teatrze Na Woli w Warszawie.

Materiały promocyjne / Fot. Teatr Na WoliJak wyobrażamy sobie życie za murami klasztoru? Widzimy zakonników oddających się ascetycznej dewizie „ora et labora”, czyli módl się i pracuj? Czy wręcz przeciwnie, mając w pamięci doniesienia o molestowaniu ministrantów, przestępstwach seksualnych i związkach księży z kobietami, nie wierzymy, że egzystują kochając jedynie Boga?

Oczami autora sztuki współczesny klasztor to: „specyficzny rodzaj wspólnoty. Kiedy ludzie głęboko w coś wierzą, nietrudno nimi manipulować. Zwłaszcza, gdy nie mają innego punktu odniesienia.” I właśnie manipulacja jest głównym tematem „Sióstr przytulanek.” Tytułowe siostry to nikt inny, jak wynajęte prostytutki. Pomysł zaczerpnięty został z książki autorstwa Mario Vargas Llosa „Pantaleon i wizy tanki”, mówiącej o frywolnej sekcji kobiet powołanej przez służby wojskowe, by zaspokoić samotnych żołnierzy. Tutaj dziewczyny również są pionkami w grze. Przywołane by zaspokoić męskie żądze stają się początkiem do zatracenia, czymś więcej, niż antidotum na wieloletni celibat. Agnieszka Michalska, grająca jedną z prostytutek mówi: - Są czynnikiem wyzwalającym, zmieniają życie każdego z braci, pozwalają im odnaleźć siebie i utwierdzić się – bądź nie – w przekonaniu że klasztor to miejsce dla nich.”

Nie miała moralnych bądź etycznych obaw, podejmując się roli „kociaka dla księdza”. - Z życia znam wiele historii, które są znacznie pikantniejsze, niż ta teatralna - dodaje Michalska.

Zapowiedź spektaklu:



Wielomilionowa firma, gdzie brak jest dialogu, interakcji, demokracji i autorytetów

Tak o instytucji Kościoła mówi reżyser sztuki, Kolumbijczyk, Giovanny Castellanos Cabarique. Gdy pierwszy raz przeczytał scenariusz, odrzucił go. Przestraszył się mocnego tematu, bezkompromisowości języka i obrazu. Ale szybko do niego wrócił, by zgłębić przyczynę lęku. W młodości uczęszczał do liceum i seminarium salezjańskiego, co może być powodem, dla którego temat potraktował bardzo osobiście: - Była we mnie potrzeba, aby dowiedzieć się, co mnie tak zabolało i czy rzeczywiście w Kościele dzieje się tak źle, jak opisał Marek (Modzelewski, autor sztuki - przyp. red.). Zacząłem zbierać dokumentację. Ten research był jak otwarcie puszki Pandory. Dotarłem do wielu dokumentów, materiałów filmowych o skandalach w Kościele. Co ciekawe, te dokumenty nie są po polsku, bo tutaj się niczego wiernym nie pokazuje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Smakowita zapowiedź niebylejakiego kąska.
Będę w ten weekend w Warszawie, może się przejdę i napiszę recenzje? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzymam więc za słowo :)

Odpowiedź na pytanie z tytułu może być ciekawa ;)
Ja jestem przeciw. Wizytom regularnym. Wolałbym na żądanie.
To nie moje słowa. To tylko wyobraźnia podsuwa mi warianty odpowiedzi ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur, być może ten cytat będzie zrozumiały dopiero w odniesieniu do całości sztuki, ja widziałam zaledwie kilka fragmentów, więc się nie wypowiadam. Jeśli tylko będę miała możliwość zobaczenia - recenzja i odpowiedź na pytanie z tytułu z pewnością się pojawi ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.01.2009 21:09

Wyśmienity temat, ciekawe jak sobie reżyser poradzi, już zacieram ręce na ucztę, oczywiście plus :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Oczami autora sztuki współczesny klasztor to: „specyficzny rodzaj wspólnoty. Kiedy ludzie głęboko w coś wierzą, nietrudno nimi manipulować. Zwłaszcza, gdy nie mają innego punktu odniesienia.”"

Teza jest wątpliwa. Chodzi o manipulację.
To, o czym mówi autor, odnosi się raczej do indoktrynacji. Od dziecka i bez punktu odniesienia. Jak w Korei Północnej. A nie do świadomego wybór dorosłego mężczyzny, który przecież mógł funkcjonować wcześniej w związkach. Fakt świadomego wyboru nie musi oznaczać oczywiście świadomości czekających problemów ani tym bardziej pewności własnego zachowania.

Samą sztukę z chęcią bym zobaczył ale obawiam się, że niestety nie będzie to możliwe.
Dlatego czekam na recenzję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za teatr... Ale mam nadzieje, że Castellanos wreszcie zrobi coś fajnego... Bo póki co kojarzy mi się z reżyserem, który tylko ładnie mówi :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.