Facebook Google+ Twitter

Czy już mam się czołgać na cmentarz?

Moje zapytanie dotyczy nie tematu odnoszącego się do zbliżającego się święta zmarłych, ale hiobowych wieści - dotyczących kosmicznego deficytu w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Jeśli prognozy mówiące o totalnej dziurze w budżecie tej instytucji są wiarygodne - nie pozostaje mi nic innego jak tylko szykować się w podróż w zaświaty.

Jak żyć? / Fot. rys. Ewa ŁazowskaJuż po raz drugi na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy alarmistyczne wieści o totalnej dziurze w budżecie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych mogą przyprawić niejednego emeryta o zawał serca lub wylew krwi do mózgu. Mogą, ale tego nie czynią, ponieważ tak na dobrą sprawę - mało kto z pobierających świadczenia emerytalne i rentowe wierzy, że temu kolosowi na glinianych nogach może grozić upadłość - co wiązałoby się z zaprzestaniem wypłacania tychże świadczeń. A jednak taka groźba, moim zdaniem, wisi nad kilkoma milionami obywateli jak przysłowiowy miecz Damoklesa.

Ktoś z komentatorów nawoływał dziś pod jednym z artykułów o masowe ruszenie na Warszawę, co miałoby prawdopodobnie rozwiązać problem owej kosmicznej dziury w budżecie naszego państwa. Nic bardziej błędnego. Na owej masowej pielgrzymce protestacyjnej zyskałyby jedynie ogólnokrajowe środki komunikacji - dowożące do stolicy wkurzonych emerytów. Zyskałyby też prawdopodobnie tanie, warszawskie jadłodajnie, bo protestować o pustym żołądku nie wypada i nawet nie należy.

Podobno obecna sytuacja, odnosząca się do braku rzeczonych środków w budżecie, to wina któregoś tam z kolei wyżu demograficznego w naszym kraju. A mnie zawsze wydawało, że każde nowo narodzone dziecko to zabezpieczenie materialne starszych pokoleń w podstawowe środki do życia. Widocznie w swojej naiwności popełniłam błąd w rozumowaniu. No cóż, bywa...

Konkludując - w sytuacji jednak dość realnej perspektywy pozbawienia mnie w najbliższych latach skromnej emerytury - dochodzę do wniosku, że lepiej będzie gdy za życia poczołgam się w kierunku cmentarza.Moje miejsce wiecznego spoczynku. / Fot. foto: Ewa Łazowska Zawsze to rozsądniejsze niż bierne oczekiwanie na śmierć głodową z powodu kosmicznej dziury budżetowej w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Powiem więcej. Dziura ta jest tak wielka, że moim zdaniem, nie ma takiej siły, by obecny rząd (także te następne) był w stanie ją załatać. I dlatego moje pytanie, zawarte w tytule, powinno brzmieć: Kiedy mam się zacząć czołgać na cmentarz, a nie - czy powinnam w kierunku najbliższej nekropolii się czołgać, bowiem w świetle zaistniałych faktów wydaje się to całkiem logiczne i całkiem oczywiste.

Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (55):

Sortuj komentarze:

Umowa społeczna? A co to za produkt?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Marek Chorążewicz - moim zdaniem, to piramida finansowa jednak nieco inaczej wygląda. Miałem z paroma w życiu do czynienia i tam zasady były inne. To u nas to się nazywa "umowa społeczna". :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja czasem się zastanawiam i myślę o kolejnej nawet krótkiej wycieczce. Na cmentarz chodzę raczej z innymi myślami.
O czołganiu nie myślę, bo kiedyś to przerabiałem na rozkaz. Dzisiaj staram się być spokojny i asertywny, choć może to brzmi zbyt pewnie. Ale jednak staram się takim być.
Pomimo wszystko, bądźmy optymistami. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słowa pana Grzegorza Winka pięknie zdefiniowały w skrócie piramidę finansową..., a to przecież jest legalnie działająca w Polsce instytucja, jaką jest ZUS.

"System emerytalny u nas polega na tym, że pracujący płacą składki, a z tych pieniędzy emeryci dostają pieniążki zależne od ilości przepracowanych lat, pensji i wskaźnika waloryzacji czy jak to się tam nazywa".

Zainteresowanych tym problemem zapraszam do tysięcy artykułów w sieci. Wystarczy trochę poszukać w przeglądarce. Nie jest to jakaś wiedza tajemna i to jest najbardziej zadziwiające, że taki proceder jest tolerowany w majestacie prawa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefanio, oczywiście, jak pewnie wiesz, nie należę do osób które zbyt wybiegają do przodu i planują swoje sprawy na najbliższe 100 lat :). Jednak drobna refleksja, którą popełniłam tym tekstem, miała wywołać dyskurs i wywołała - z czego się bardzo cieszę. A poza tym - nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej, więc sprawy ZUS-u niech się toczą swoją koleją. Podobno - co ma wisieć - nie utonie i tego się będę trzymać. Pozdrawiam.
Ps. Sierściuchy faktycznie uspakajają... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztofie Bień.
Przecież ja to samo mówię i nie ma miedzy nami żadnej niezgodności. Poza jedną. Ja nie miałem tak myślących rodziców jak pan.
Postawiłem taką kreskę od 1989 roku dlatego, że był to wyraźny sygnał dla wszystkich, że oto skończył się wszechobecny nadzór państwa i od tej pory trzeba zmienić myślenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy komukolwiek od przejmowania się zrobiło się lepiej? Pojawiło się więcej gotówki? Poprawił się nastrój? Polepszył się stan zdrowia? Jeśli nie darujmy sobie przejmowanie się rzeczami na które i tak nie mamy wpływu i zajmijmy czymś miłym.
Np pomyślmy o krajach, gdzie świadczenia emerytalne się ma tylko jeśli się ma wystarczająco wysoką pensję by można je sobie było prywatnie opłacić.
Natomiast jeśli całe życie dostaje się akurat tyle żeby nie umrzeć z głodu, to na starość idzie się żebrać, albo jest na utrzymaniu dzieci (jeśli są miłe i takowe posiadamy).
W porównaniu z tym w Polsce mamy luksus.
A dziura w budżecie ZUS wynika z faktu, że ludzie starają się za wszelką cenę nie płacić składek, więc nie ma z czego wypłacać emerytur.
System emerytalny u nas polega na tym, że pracujący płacą składki, a z tych pieniędzy emeryci dostają pieniążki zależne od ilości przepracowanych lat, pensji i wskaźnika waloryzacji czy jak to się tam nazywa. Jak ludzie oszukują ZUS i zalegają z płatnościami to możemy mieć to o czym kraczą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
e
  • e
  • 29.10.2011 18:51

@ Brawo Pani Stefanio , to jest zdrowe podejście do życia .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spokój zachowują osoby żyjące "dniem dzisiejszym", nie martwią się co będzie jutro, za miesiąc, rok.....
Może zanim ZUS wywiesi białą flagę, nastąpi koniec świata? Kiedy jasnowidz przewiduje następny termin?
Oj Ewo, popatrz na swoje kotki, zapomnisz o smutkach. Mnie kontakt z śierściuchami uspokaja :-)
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marek Chorążewicz 27.10.2011 19:55

Witam
Nie zgodzę się z Panem co do 1989r. Moi rodzice od zawsze uczyli mnie i moich braci odpowiedzialności za swoją przyszłość, dziś mam dla nich nie wypowiedzianą wdzięczność za takie wychowanie. Które spowodowało, że zarobione pieniądze pomnażałem a nie przejadałem. I dziś nie boli nas głowa, mnie i żony o to z czego będziemy żyli w czasie wolnym. Choć brakuje mam do niego 6-ciu lat to już od 11 sami sobie zafundowaliśmy czas wolny, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. To właśnie przez to, że po 1945r. ludziom wydawało się, że ktoś za nich będzie myślał o ich przyszłości. I zapewni im w czasie wolnym wyspy szczęśliwości. To doprowadziło dziś do tragedii wielu ludzi wierzących w OFE i ZUS. A nie w samych siebie. Dlatego uważam pana założenia za błędne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.