Facebook Google+ Twitter

Czy już wkrótce to kobiety będą rządzić światem?

Kanclerz Niemiec, główny faworyt wyborów w USA oraz także faworyzowany kandydat na prezydenta Francji. O kim mowa? O kobietach, które stoją lub już niedługo mogą stać na czele swoich państw.

Angela Merkel w listopadzie 2005 roku została pierwszą kobietą w historii zatwierdzoną na stanowisko Kanclerza Niemiec. Nazywana „Żelazną Dziewczynką” (w nawiązaniu do Margaret Thatcher, z którą jest często porównywana) albo po prostu „Angie” wniosła świeżość do polityki RFN, po niezbyt udanej końcówce kadencji Gerharda Schrodera (szczególnie w polityce zagranicznej – choćby krytykowana przez Polskę umowa o budowie Gazociągu Północnego). Dała się poznać jako kobieta z dystansem, ale potrafiąca postawić na swoim. Odżegnywała się od pomysłów Powiernictwa Pruskiego czy fundacji Eriki Steinbach. Nie zaogniała swoimi komentarzami stosunków między RFN a Polską, chociażby po nieprzekonujących wyjaśnieniach prezydenta Kaczyńskiego dotyczących odwołania szczytu Trójkąta Weimarskiego. Swego czasu, jeszcze jako Sekretarz Generalny CDU, stanowczo krytykowała też byłego kanclerza Helmuta Kohla czy przewodniczącego partii Wolfganga Schauble. Ostatnio zaangażowała się w popularyzowanie eurokonstytucji i zniesienie rosyjskiego embarga ma polskie mięso. Świadczy to o charakterze, ale też umiejętności walki o swoje zdanie (walki stanowczej, choć kulturalnej i pełnej zrozumienia dla drugiej strony, co nie zawsze udaje się w świecie wielkiej polityki). Warto zaznaczyć, że według jednego z sondaży (CBOS) Angela Merkel został przez Polaków uznana za polityka ubiegłego roku na świecie.

Kolejną kobietą, która może rządzić znaczącym europejskim krajem jest Segolene Royal /Fot. Wikipedia/Public domainSegolene Royal. Zgłosiła bowiem swoją kandydaturę w tegorocznych wyborach na prezydenta Francji. Jeszcze rok temu była główną faworytką w wyścigu o ten fotel, jednak późniejsze sondaże dawały minimalną przewagę Nikolasowi Sarkozy’emu. Co nie oznacza, że kandydatka Partii Socjalistycznej jest bez szans. Znana z liberalnych poglądów może zyskać spore poparcie w laickiej Francji. Royal łączy z Merkel nie tylko ważna pozycja w partii i kraju, ale też w przeszłości praca w resortach zajmujących się młodzieżą i dziećmi oraz środowiskiem. A także fakt, że może być (podobnie jak Angie) pierwszą kobietą na najwyższym stanowisku w swoim państwie.

Całkiem niedawno przygotowania do startu w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych ogłosiła oficjalnie była pierwsza dama Hillary Clinton. Ogromna popularność pani senator toHillary Clinton /Fot. Wikipedia/Public Domain paradoksalnie po części pokłosie skandalu obyczajowego z udziałem prezydenta Clintona. Wówczas to, już po opadnięciu emocji, wybaczyła ona mężowi zdradę i wsparła w konflikcie z przeciwnikami. Przysłowiowe „słupki” rankingowe członkini Partii Demokratycznej poszły w górę. A dziś jest główną faworytką politycznej rywalizacji o fotel prezydencki i być może już wkrótce, wspólnie z Merkel i Royal, będą decydować o losach świata.

Za wszystkimi paniami stoi bowiem ogromne doświadczenie i publiczne zaufanie, co sprawia, że ich rządy są lub ewentualnie będą profesjonalnie prowadzone oraz społecznie popierane (przynajmniej do pewnego czasu, bo często jeden zły ruch to poparcie zabiera). A wśród światowych społeczeństw widać liberalizację w tej kwestii oraz proces zwiększania się zaufania do kobiet na poważnych państwowych stanowiskach. Można to zaobserwować także w Polsce. Prezydentem stolicy została również doświadczona i zdolna Hanna Gronkiewicz–Waltz, choć problemy z niezłożonym oświadczeniem męża kładą się cieniem na jej staranności i nie do końca dobrze świadczą o podejściu do obowiązków. Także nowa kobieca partia ogłosiła, że będzie walczyć o prawa płci pięknej, a w przyszłości o wejście do parlamentu. I choć do tego przedsięwzięcia nie podchodzę z wielkim entuzjazmem, to jednak mamy do czynienia z pewną kulturowo – społeczną sytuacją, której warto się przyjrzeć. Bo być może za kilka lat kobiecy prezydent Polski z partii Manueli Gretkowskiej pojedzie z pierwszą oficjalną wizytą do pani prezydent U.S.A Hillary Clinton.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

W rzeczywistości i tak Kobiety rządzą światem (podobno Mężczyzna jest głową, a Kobieta szyją, która Ową Głową kręci). Warto to chyba usankcjonować, wybierając kobiety na liczące się stanowiska państwowe włącznie z premierowskimi i prezydenckimi - może będzie trochę mniej wojowniczo, a więcej trzeźwo i merytorycznie... Z tych całych rozważań wyłączył bym jedynie i zdecydowanie panią Gronkiewicz-Waltz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za mało Pań. Dlaczego? Powód zawsze ten sam- za dużo facetów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ostatnio zaangażowała się w popularyzowanie eurokonstytucji i zniesienie rosyjskiego embarga ma polskie mięso" - nic dziwnego, Niemcy przewodzą Unii, taka jest obecnie jej rola (nie umniejszając ewentualnej dobrej woli). No i Royal to faktycznie populistka, a nie liberał. Clinton ma lepsze notowania niż Obama. Ale są jeszcze konserwatyści i zapewne Giuliani, to będzie ciekawy bój. "Także nowa kobieca partia ogłosiła, że będzie walczyć o prawa płci pięknej, a w przyszłości o wejście do parlamentu." - z tego, co wiem, to tylko o popieranie innych partii w zamian za realizację programu. Cóż, są kraje, gdzie prawnie określona jest minimalna liczba kobiet w parlamencie (łatwo się domyślić, jakie to kraje). Nie uważam tego za sensowne. Podobnie jak Oliwii, wydaje mi się, że decydować powinny kompetencje, a nie płeć czy kolor skóry. Są też kraje, gdzie kobiety już są lub były prezydentami (Irlandia, o ile mnie pamięć nie myli czy Michele Bachelet w Chile). I dobrze, tyle że po co się tym emocjonować :). Normalnie jest wtedy, gdy nikt nie przywiązuje do tego wagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+ wpisałam się wcześniej)

Komentarz został ukrytyrozwiń

no masz nowość, moja stara to rządzi mną odkąd się nieszczęśliwie pobraliśmy. Karze mi:

-zmywać
-wynosić śmieci
- itd..

Pomijając fakt ze mnie w wyżej wymieniony sposób wykorzystuje to strasznie chrapie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

problem z Manuelą G. jest taki, że po pierwsze operuje tylko pewnym zlepkiem haseł, a po drugie jest za mało radykalna

Komentarz został ukrytyrozwiń

... mam nadzieję, że będziemy komentować kompetencje i poglądy kandydatów a nie kolor ich skóry.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po pierwsze, pani Royal nie ma nic wspólnego z liberalizmem. To socjalistka (a właściwie populistka), która czuje się bardzo przywiązana do tradycji i "wartości rodzinnych" (cokolwiek one oznaczają). Po drugie, nie przesadzałbym z tym profesjonalizmem. Niemcy dalej pogrążają się w stagnacji a Royal, gdy wspomina się jej o problemach Francji, mówi, że je rozwiąże, nigdy nie tłumacząc jak ma zamiar to zrobić. Wstrzymuję się od oceny ale gdyby nie te wpadki - byłby plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.01.2007 16:42

Z Hillary Clinton toszkę chyba się pospieszylismy, bo pewniejszym kandydatem na to stanowisko jest, Barack Obama. Jest to kandydat szeroko komentowany ze wzgędu na kolor skóry. Jest pierwszym murzynem,który ma realne szanse na zdobycie prezydentury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze napisany tekst. Co do przesłania, zgadzam się z Oliwią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.