Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2736 miejsce

Czy każda Tajka to prostytutka? Wywiad z Markiem Lenarcikiem

Tajlandia to dla turystów eldorado. Kraj ten kojarzony jest z egzotycznymi plażami, Bangkokiem oraz szeroko rozpowszechnioną prostytucją. Czy te stereotypy znajdują uzasadnienie? Rozmawiamy z Markiem Lenarcikiem, wykładowcą języka angielskiego w Bangkoku, dziennikarzem współpracującym m.in z czasopismami “Playboy”, „Podróże”, „The Washington Times”, serwisem Wiadomosci24.pl.

 / Fot. archiwum M.L.Jest Pan wykładowcą na Dusit Thani College w Bangkoku. Skąd pomysł, aby uczyć angielskiego w Tajlandii?
Odkąd zaznałem tajskiej egzotyki w 2007 roku, coś nieustannie ciągnęło mnie do tego kraju. Obiecałem sobie, że wrócę, być może na dłużej i obietnicy dotrzymałem. W Azji jest olbrzymi popyt na nauczycieli angielskiego. Język podszlifowałem w trakcie blisko czteroletniej pracy i studiów w Irlandii, więc wszystko ułożyło się w całość. Nauczyciel angielskiego za granicą to jeden z tych zawodów, który umożliwia ci życie w innym zakątku świata co rok. A że mój dom jest tam, gdzie moje walizki, bardzo spodobał mi się ten pomysł.

Tajlandia uchodzi za jeden z krajów znanych z seksturystyki. Czy ma to odzwierciedlenie w rzeczywistości?
Seksturystyka jest tylko jednym z zagadnień prostytucji. Prostytucja jest oficjalnie nielegalna w tym kraju, ale nikt jej nie ściga. Czerwone dzielnice w wielu miejscach działają oficjalnie. Owszem wielu turystów przyjeżdża tutaj po to, aby zaznać egzotycznych, łóżkowych przygód. Znakomitą większość jednak przyciągają wspaniałe plaże, egzotyczna kultura i sami Tajowie, którzy są niesamowicie fajnym narodem. Spotkałem się z opiniami typu „wszyscy wiedzą, że każda Tajka to prostytutka”. Trzeba pamiętać, że np. w ponad 10-milionowym Bangkoku czerwone dzielnice to zaledwie dwie, krótkie ulice. Prostytutek w Tajlandii nie ma ani więcej, ani mniej niż w innych krajach. Zjawisko jest po prostu bardziej widoczne, bo ciągle się o nim mówi.

W Polsce nie cichnie szum na temat popularności "galerianek". Czy w Tajlandii prostytucja młodych dziewczyn w zamian za ubrania, kosmetyki, itp. jest również problemem?
Prostytucja w Tajlandii jest o wiele bardziej skomplikowanym, społecznym zagadnieniem. Są dziewczyny, które świadomie wybierają taki styl życia – prostytuują się, bo zarabiają w ten sposób kilkukrotnie więcej niż w innych zawodach. Kasę wydają na ciuchy, kosmetyki, imprezy i szeroko pojęty, hedonistyczny styl życia. Dziewczyny te stanowią jednak mniejszość. Zdaniem autora powieści kryminalnych Johna Buretta, który prowadził swoje badania na Soi Cowboy – głównej „czerwonej ulicy” w Bangkoku większość prostytutek pochodzi z Isaan – biednego, rolniczego regionu na północnym wschodzie kraju. Dziewczyny pracują w stolicy i wysyłają pieniądze do domów, utrzymując swoich rodziców, dzieci i nierzadko mężów. W Tajlandii nie ma zachodniej stygmy wobec prostytucji. Zjawisko to jest powszechnie akceptowane, a takie kobiety nie są krytykowane. Wręcz przeciwnie – uważa się, że świetnie sobie radzą i dobrze wywiązują się ze swojej roli jako córki wspierające swoich starych, nierzadko głodujących rodziców.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

fhufgu hdfy
  • fhufgu hdfy
  • 28.04.2011 15:49

chydhydsfg dhfbfhghdhgf dnfdfhjh bdhfdy d bdsdkson b fygb b dj hdk f h lruirufn rhsujisuuuuuuuuuuuuuuun rhyejkbfn fy dm n rht irturi [[[
h[h;g [; fygudf et ey e seuiw

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczywiście można było łagodniej podejść do tytułu, ale już trochę za późno. Za to cenna wskazówka na przyszłość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tytuł rzeczywiście nie do przyjęcia - żeby to zrozumieć, wystarczy wstawić "Polkę" zamiast "Tajki".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem w każdym kraju prostytutek jest mniej więcej tyle samo, obojętnie, jak ów kraj się rozwija... Polki też uchodzą na całym świecie za łatwe, głupiutkie, zdzirowate lalunie, co ja osobiście uważam za krzywdzące dla większości kobiet, które znam i dla mnie samej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za zaproszenie do dyskusji ze strony osoby przeprowadzającej wywiad i jednocześnie serdeczne podziękowanie dla rozmówcy tj. Pana Lenarcika za brak odpowiedź na moje pytania. Jak widać Panowie bardzo chętnie i szybko odpowiadacie na słowa zachwytu, a słowa krytyki lub niewygodne pytania pomijacie milczeniem... Tak trzymać :-) W ten sposób podnosicie swoją wiarygodność :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wywiad bardzo ciekawy i wciągający, zasługujący na 5+ :).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.04.2010 16:16

Czy wiecie, że w Polsce dzieci i kobiety prostytuują się za bułkę lub trochę więcej jedzenia?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadza się, tytuł ma formę zapytania i na pewno jest chwytliwy ale czy pogoń za tanią sensacją usprawiedliwia obrażanie innych nacji. Proszę przez chwilę postawić się na miejscu Tajki mieszkającej w Polsce i czytającej tak pięknie wyeksponowany tytuł na polskim portalu??? Samym zapytaniem utwierdza Pan w niej przekonanie,że w Polsce opinia o Tajkach jest taka właśnie jak w tytule wywiadu. Wstyd… Czy nie czuje Pan teraz zażenowania??? Jak często spotyka się Pan z tą opinią wśród mieszkańców naszego kraju, że zmuszony jest Pan prostować opinię o Tajkach jako o prostytutkach??? Podążając Pana tokiem myślowym można postawić każdą tezę w tytule, np. „ Czy Pan YYY jest pedofilem?”, a następnie w formie wywiadu odpowiedzieć, że jednak raczej nie :-) Pomimo tego zasieje Pan w czytelnikach ziarno niepewności. Czy na tym polega rzetelne dziennikarstwo???
Pytanie do Pana Marka, który tak chętnie odpowiada na komplementy i zachwyty odnośnie swoich tekstów. Ile czasu spędził Pan w Isaan i jak często spotykał się Pan z akceptacją prostytucji wśród tamtejszych rodzin tajskich? Ja spędziłem tam „trochę” czasu i nigdy nie spotkałem się z akceptacją prostytucji lub dumą z jej uprawiania. Może przebywaliśmy w różnych środowiskach? :-) Ja mieszkałem wśród rolników, poznałem osobiście rolników, lekarzy, inżynierów, robotników i sprzedawców, a Pan? Zjawisko migracji do Bangkoku w tym celu na pewno ma miejsce ale jest skrzętnie ukrywane i nie jest powodem do dumy. Siłą napędową prostytucji jest tamtejsza bieda. Czy w Polsce bieda, brak środków do życia nie popycha niektórych kobiet do prostytucji? Moim zdaniem tak.
Pisze Pan, że „Tajowie często piją, biją i zdradzają”, na podstawie jakich badań statystycznych to stwierdzenie? Czy częściej niż Polacy lub inne nacje europejskie? Może częściej w porównaniu do Eskimosów? Może Pan osobiście nagminnie spotyka się w Tajlandii z przemocą w rodzinie i zdradą małżeńską i stąd to stwierdzenie? Jeśli tak to w jakiej klasie społecznej jest to tak częste? Oczywiście wyłączając tzw. margines społeczny, z którym mamy do czynienia w każdym społeczeństwie.
„Zakończenie pierwszej randki w łóżku jest nie tylko możliwe, ale i powszechne.” - z tym nie będę polemizował, wierzę w Pana doświadczenia ale wśród tzw. „normalnych” dziewczyn i kobiet nie sądzę aby było to powszechne. Może w Bangkoku tak ale nie na prowincji, a prawdziwa Tajlandia to nie tylko Bangkok.
Pisze Pan w poście, „Szczęście wielu Tajów wynika z akceptacji rzeczywistości taką, jaka ona jest. Gdy nie masz oczekiwań to nie możesz się zawieść. :-)” . Tak, chyba łatwiej przychodzi im akceptowanie rzeczywistości ale to nie znaczy że nie mają oczekiwań. Mają oczekiwania tak jak i Pan i ja je mamy, jak każdy człowiek je ma, a chyba nie odbiera Pan Tajom człowieczeństwa. Proponuję porozmawiać z Tajami z różnych warstw społecznych o ile leży to w zasięgu Pana możliwości o ich życiu i o ich oczekiwaniach od życia. Sądzę że wtedy zmieni Pan swoją opinię o braku oczekiwań. Jeśli nie mają oczekiwań to dlaczego tak wielu i tak długo strajkuje o poszanowanie demokracji? Proszę tylko nie mówić, że strajkują dla pieniędzy od Taksina :-)

Pomimo ciekawego artykułu przebija jakaś nutka wyższości w stosunku do Tajów… Szkoda….

Pozdrawiam i życzę powodzenia w poznawaniu prawdziwej Tajlandii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tutaj wszelkie uwagi, winy, zastrzeżenia odnośnie tekstu, tytułu wywiadu proszę do mnie kierować jako osoby przeprowadzającej wywiad a nie rozmówcy.
Tytuł nie jest jednoznaczny, to nie jest twierdzenie tylko zapytanie a odpowiedzią jest wywiad. Moim celem nie było obrażanie nikogo, tylko stworzenie jednocześnie chwytliwego i zarazem mającego odzwierciedlenie w tekście tytułu. Proszę tego nie odbierać w ten sposób. Niemniej zapraszam do dyskusji. Liczę na konstruktywną krytykę, która więcej pomoże aniżeli zaszkodzi. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst o Tajlandii nie najgorszy ale nie poparty rzetelną wiedzą... a tytuł "Czy każda Tajka to prostytutka?" jest poniżej pewnego poziomu, po prostu jest obrażliwy. Czy pisząc o Polsce dla The Washington Times swój artykuł zatytułowałeś " Czy każdy Polak to przygłup rodem z amerykańskich polish joke? ", a artykuły o Niemcach " Czy każdy Niemiec to hitlerowiec? "?
Dziennikarstwo to również kultura osobista... Gdy piszesz o aceptacji prostytucji w Isaan radzę ci pomieszkać tam trochę, poznać ludzi, poobserwować a potem pisać.. W przeciwieństwie do ciebie wiem co mówię o Isaan, poniewąż mam tam bliską rodzinę tajską i spędziłem tam trochę czasu. Powodzenia :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.