Pozycja materiału w rankingach:
PiS może nie zdążyć znowelizować ordynacji wyborczej przed jesiennymi wyborami samorządowymi.
Jeśli mają się one odbyć 12 listopada, z terminów określonych w ustawie wynika, że nowa ordynacja musi wejść w życie przed zarządzeniem pójścia do urn. W praktyce oznacza to, że nowe prawo wyborcze powinno zacząć funkcjonować już w połowie września.
-
Na zrealizowanie wszystkich ustawowych obowiązków potrzeba
około 60
dni. Trzeba tę liczbę odliczyć od terminu wyborów i już będziemy
wiedzieli, ile czasu zostało na uchwalenie ordynacji - tłumaczył nam
Miłosz Wilkanowicz, ekspert prawny z Państwowej Komisji Wyborczej.
Sejmowa
komisja samorządu terytorialnego, która ma do 21 sierpnia skończyć
swoje prace nad nowelizacją ustawy, zdaje się tym nie przejmować. -
Zbieramy się 17 sierpnia. Nikt przecież nie chce całkowicie zrezygnować
ze swojego urlopu. Będziemy więc mieli pięć dni na rozpatrzenie sprawy
- powiedział nam Dawid Jackiewicz, wiceprzewodniczący komisji z
ramienia PiS.
LPR nie zamierza zgłaszać znaczących poprawek,
by nie przedłużać prac komisji. - Ewentualnie skorygujemy błędy w
treści ustawy. Chcemy, żeby konsultacje z samorządami kończyły się
jednocześnie z pracami nad ordynacją w Sejmie - powiedział APP Antoni
Sosnowski, zasiadający w komisji samorządu terytorialnego z ramienia
LPR. - Nie możemy nie zdążyć, zmiana ordynacji to dla nas priorytet -
dodał.
Nieco mniej pospiesznie do nowej ordynacji podchodzą
posłowie opozycji. - Nad nową ustawą zmieniającą ustrój państwa trzeba
pracować skrupulatnie i bez pośpiechu, by nie spowodować uchwalenia
bubla prawnego. Przypomnę, że nad projektem bezpośrednich wyborów
wójtów i burmistrzów pracowaliśmy pół roku - stwierdził Waldy Dzikowski
z PO.
SLD już wpadł na pomysł, jak opóźnić pracę komisji. -
Zgłosiłem już wniosek o tak zwane wysłuchanie publiczne. Daje to
wszystkim zainteresowanym nowelizacją stronom możliwość publicznego
zaprezentowania swoich argumentów, które potem Sejm może wziąć pod
uwagę lub nie - powiedział nam Witold Gintowt-Dziwałtowski. Taki
wniosek musi jednak zaakceptować komisja. Jeśli to się stanie, wyznacza
ona termin wysłuchania publicznego i każdy zainteresowany musi się
zgłosić do debaty na dziesięć dni przed jej terminem. To oznacza
przynajmniej 11-dniową zwłokę.
Posłom niełatwo też będzie
dojść do kompromisu w łonie samej komisji. Prace mogą być blokowane
przez opozycję. W komisji zasiada 31 posłów - 15 z koalicji, 15 z
opozycji i jeden niezrzeszony z mniejszości niemieckiej. Ta ostatnia
podczas sejmowego głosowania była przeciwko nowelizacji ordynacji
samorządowej.
Dodatkowy kłopot może stanowić sam koalicjant,
czyli Samoobrona. Ona powoli dostrzega błędy w projekcie. - Jeśli na
liście wyborczej znajdzie się blok, to każde ugrupowanie, które wchodzi
w jego skład, powinno otrzymać tyle miejsc w radzie, ile procent
dostało poparcia - powiedział Andrzej Lepper, szef Samoobrony. Jego
ugrupowanie będzie też prawdopodobnie chciało zgłosić poprawkę, by na
liście blok mógł mieć tylu kandydatów, ile jest miejsc w radzie.
Z
tych przyczyn 26 dni może się okazać zbyt krótkim okresem na
ustanowienie nowego prawa. Odliczając od tego 14 dni na wejście w życie
ustawy po jej opublikowaniu, pozostaje 12 dni. Jeśli nie dojdzie do
wysłuchania publicznego, są minimalne szanse na uchwalenie ordynacji. W
tym czasie musieliby się zmieścić i posłowie, senatorowie i prezydent.
Nie jest to jednak niemożliwe, bo ustawa medialna została kompletnie
uchwalona przez te trzy instytucje w ciągu zaledwie tygodnia.
AR, MK (APP)
Zobacz także:
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3053)