Facebook Google+ Twitter

Czy konflikt na Ukrainie przerodzi się w prawdziwą wojnę

Podczas gdy Zachód uspokoił się po wycofaniu wojsk rosyjskich z granicy ukraińskiej i zajął się terrorystami w Iraku, Kreml w tym czasie zwiększył liczbę bojowników w Donbasie.

Podczas gdy Zachód uspokoił się po wycofaniu wojsk rosyjskich z granicy ukraińskiej i zajął się terrorystami w Iraku, Kreml w tym czasie zwiększył liczbę bojowników w Donbasie i Ługańsku. Zakręcił też gaz na Ukrainie a ponadto przyprowadził wojska z powrotem na granicę, dwa tygodnie po ich wcześniejszym wycofaniu.

W ciągu ostatnich dni, to co dzieje się na Ukrainie, można nazwać "wojną zdalnie sterowaną", którą Rosja prowadzi we wschodniej Ukrainie. Jak podaje NATO wojska rosyjskie pojawiły się znowu przy granicy z Ukrainą. To ponownie może pogłębić kryzys. Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Francois Hollande wezwali Putina, żeby dołożył wszelkich starań, aby zakończyć działania wojenne. Mówi się o coraz większych sankcjach dla Rosji. Najczarniejszy scenariusz, jaki przedstawiła Unia Europejska, to narzucenie sankcji na wszystkie sektory gospodarki rosyjskiej.

Czy sytuacja nadal będzie się zaostrzać i dojdzie do wojny, czy zapanuje długo oczekiwany pokój - to pytanie dziś zadaje sobie cały świat. To że Rosja znowu gromadzi swe wojska na granicy może przyczynić się do zaostrzenia i tak już napiętej sytuacji. Wg niektórych, wycofanie wojsk było tylko tymczasowym manewrem, aby zmniejszyć czujność i presję ze strony Zachodu a wspomóc terrorystów na Ukrainie - podaje news.ru

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie należy wierzyć we wszystko, co się czyta. Gdyby Rosja Putina rzeczywiście ostro wspierała powstańców bronią ciężką to w Słowiańsku i Kramatorsku wszystkie domy byłyby jeszcze całe. Haubice opancerzone kalibru 152 mm "Akacja" w ogóle by nie wjechały na górę Karaczun, skąd od tygodni masakrują oba te zbuntowane miasta. Zaś zamęt i rozbicie w sezeregach regualrnej armii ukraińskiej jest wystarczająco duże na to, by umożliwić nawet takie numery jak kradzież czołgów, które w Rosji są w rezerwie, a na Ukrainie jeszcze w służbie czynnej. Z drugiej strony rzecz jasna nie należy przyjmować założenia, że rosyjska straż graniczna nie przymyka oczu na przemyt broni na stronę Noworosji. To naturalne, że wspierają swoich. Polscy obrońcy granic podczas powstań śląskich zachowywali sią przecież podobnie.

(Pewno się dowiem, że ostatnim zdaniem szargam świętości. Monoetyka panowie krytycy! A, nie wiecie co to takiego? To widać i słychać...)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.