Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26578 miejsce

Czy konie przestały płakać?

"Myślałam, że konie nie potrafią płakać. Potrafią, widziałam na własne oczy"- powiedziała kilka lat temu Hiltrud Schroeder, była żona kanclerza Niemiec, kiedy to była świadkiem zatrzymania przez policję transportu polskich koni na rzeź.

Te kucyki są bezpieczne:) / Fot. Ewelina MandeckaZwierzęta traktowane były w bestialski sposób. Były rzeczą, która na dodatek nie chce słuchać wszystkich poleceń.15 marca 2000 roku w "Gazecie Wyborczej" można było przeczytać: "Interes koński zaczyna się na targach. Tego, w jaki sposób dowozi się tam te zwierzęta, nikt nie kontroluje. Niektórzy i koniowi dadzą pół litra wódki, wtedy chodzi jak nakręcony."

Bicie, wiązanie. Przecież to tylko towar. Kupców z Włoch czy Francji to nie obchodziło. Bo i po co? Dla nich liczyło się mięso. Płacili około 5 tys. zł od konia. Brali prawie wszystko, ale najchętniej młode osobniki. Te są najsmaczniejsze. Często w jednym transporcie jechało źrebię wraz z matką. Nasz kraj opuszczało rocznie około 40 tys. tych zwierząt.

Jednak w porównaniu do samego transportu do Włoch (tam trafia najwięcej polskich koni), targ to mały problem. Po pierwsze - trasa. Kolejno samochody ze zwierzętami jadą przez Czechy, Słowację, Słowenię i Węgry. Okrężna droga? A jak Austriacy by się przyczepili? Dalej, ale za to bez problemów. Daje to kilkadziesiąt godzin jazdy! W tym czasie konie nie dostają jedzenia ani wody... Sucha konina jest smaczniejsza...

W połowie trasy często połowa koni już była ciężko ranna lub martwa. Krótkie wiązanie, przeładowanie powodowało, że konie się przewracały. Kopały się nawzajem, tratowały. Niektóre zdychały z wycieńczenia.

W 1997 roku w Polsce weszła ustawa "o ochronie zwierząt", której art. 1 mówi: "zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę." Tymczasem rok później Najwyższa Izba Kontroli opublikowała zastraszający raport dotyczący transportu zwierząt. Oto jego fragment: "95 proc. transportów przekracza normy załadunkowe. 40 proc. firm nie zapewniło zwierzętom warunków transportu nie grożącego urazami i okaleczeniami. Dziurawe podłogi, metalowe krawędzie, przeciekające dachy. Z niektórych pojazdów zwierzęta mogły nawet wypaść podczas podróży." Kolejny raport z 2000 roku: „Warunki transportu zwierząt w stosunku do stanu z 1997 roku nie poprawiły się.”

Unia reguluje

W 2004 roku zapaliło się światełko w tunelu. W życie weszło rozporządzenie Rady Unii Europejskiej w sprawie ochrony zwierząt podczas transportu. Najważniejsze zapisy, które znalazły się w rozporządzeniu to m.in. obowiązek prowadzenia w czasie długotrwałych podróży jej dziennika, karmienie zwierząt co najmniej co 24 godz. i pojenie co najmniej co 12 godz. Możemy przeczytać również, że środki transportu muszą być skonstruowane tak, aby zwierzęta nie raniły się i nie cierpiały ze względu na złą budowę pojazdu. Pojazdy muszą być zaopatrzone w poidła, wentylację i oświetlenie.

W 2006 roku w Polsce znowelizowano ustawę o ochronie zwierząt. Było to dopasowanie polskich przepisów do tych obowiązujących w Unii.

Na oficjalnej stronie internetowej Stowarzyszenia Kulturalno-Ekologicznego Klubu Gaja, jego prezes Jacek Bożek, napisał: "Cieszę się, iż dobro zwierząt zaczyna mieć tak ważne miejsce w prawodawstwie europejskim. Widzę, że nasze wieloletnie wysiłki nie poszły na marne."

A wysiłki ze strony polskich organizacji i stowarzyszeń nie były małe. Między wieloma innymi, Klub Gaja i Fundacja Viva przeprowadziły wiele akcji, petycji w obronie koni wywożonych na rzeź w bestialskich warunkach.

Jak jest?

"Polityka" w maju 2006 roku, czyli dwa lata po wejściu w życie unijnego rozporządzenia, napisała: "Kolejne raporty NIK ujawniają fatalny i niehumanitarny stan transportu zwierząt rzeźnych, ich tuczenia oraz uboju."

Jak poinformowała Wiadomosci24.pl Agata Gawrońska z Fundacji Pegasus jest lepiej, choć nie bardzo dobrze. Przede wszystkim jest znacznie więcej inspekcji transportów koni jadących bezpośrednio do Włoch. Uchybienia, zwłaszcza wśród małych firm przewozowych nadal się zdarzają, ale po takiej kontroli przewoźnicy mają dwa tygodnie na poprawienie się. Plusem jest to, że takich transportów jest znacznie mniej. A to za sprawą Włochów, którzy budują w Polsce własne ubojnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Powinno się zakazać takich rzeczy!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

gdyby nie takie artykuły, ludzkie oczy pozostałyby zamknięte

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ ważny temat...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

takie artykuły muszą mieć miejsce, choć to trudne tematy, nie należy zamykać na nich oczu (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety - bestialstwo ludzkie potrafi byc niewyobrazalne. I niewiele sie zmieni, jeśli wychowanie dzieci nie będzie zawieralo elementów humanitarnego stosunku do zwierząt. Nawet, jesli przeznaczone sa do zjedzenia.
A przeciez żył człowiek, ktory mawiał "bracie wilku...."

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
Smutne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za ważny temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżdżę konno i nie mogłabym zjeść mięsa ze zwierzęcia, z którym rozmawiam. Zmiany są potrzebne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za ważny temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.