Facebook Google+ Twitter

Czy kryzys wolontariatu?

W rankingu ocen wykonywanych przez wyspecjalizowaną w badaniach organizację European Social Survey wynika, że zajmujemy końcowe pozycje na liście społeczeństw obywatelskich w ogóle. Niestety, mija też moda na posłannictwo wolontarystyczne

Diagnozy nie pozostawiają złudzeń. Zaangażowanie Polaków w ruch wolontarystytyczny systematycznie spada. Nigdy zresztą nie było wysokie. W rankingu ocen wykonywanych przez wyspecjalizowaną w badaniach organizację European Social Survey, wynika że zajmujemy końcowe pozycje na liście społeczeństw obywatelskich w ogóle.

Niestety mija też moda na posłannictwo wolontarystyczne. Nie na zapotrzebowanie na usługi wolontarystyczne, bo ono jest ogromne i wciąż wzrasta, ale na indywidualne odczucie ludzie, kończące się obecnie smutnym przeświadczeniem, że w wolontariat nie warto się angażować.

Z pewnością każdy wymieniłby wiele przyczyn tego stanu rzeczy. Pozwolę sobie przywołać tylko kilka, które naprędce przyszły mi na myśl. Pierwsza leży w hurrraoptymistycznym potraktowaniu idei wolontariatu, jako pięknej idei samospełnienia się. Ludzie masowo deklarowali chęć przynależności do rozmaitych organizacji skupiających wolontariuszy, ale równie masowo i prędko doznawali rozczarowania. Okazywało sie bowiem, że bycie wolontariuszem wcale nie jest proste i piękne, że przeciwnie wiąże się z wielkimi obciążeniami czasowymi, niekiedy finansowym (np. koszty dojazdów), z rezygnacją ze sporej dozy i stylu dotychczasowego życia, innego zaplanowania własnej aktywności.

Poza tym wiele organizacji nie potrafiło należycie wykorzystywać zapału i chęci pozyskanych wolontariuszy. Ilość nie przeszła w jakość. Nie sztuka bowiem szczytnymi hasłami przywołać ludzi, ale prawdziwa sztuka - dać im satysfakcjonujące zajęcie. Nic tak bowiem nie deprymuje, jak brak konkretnej roboty. Po kilku przyjściach na tzw. dyżury w stowarzyszeniu, po oglądnięciu tych samych twarzy, po wysłuchaniu tych samych plotek motywacja do działania zanikała, o ile w ogóle była.

Po drugie, kilka lat temu jeszcze, młodzi ludzie – bo oni głównie stanowią o liczebności armii wolontariuszy, aczkolwiek nie lekceważę zaangażowania i pracy wolontariuszy starszych a nawet w podeszlym wieku – traktowali wolontariat, jako odskocznię do kariery zawodowej, jako ważny moment, którym można się było pochwalić w CV. Kiedy jednak zauważyli, że większości pracodawców ta kwestia i rekomendacja organizacji jest - delikatnie mówiąc - obojętna, a wielu nawet przeszkadza, jako fanaberia uniemożliwiająca kandydatowi na pracownika zupełnie poświęcenie sie firmie, ta argumentacja odpadła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.03.2009 08:37

+

Pracuję w organizacji pozarządowej. Znam od lat to środowisko. Nie jest ani dobrze, jak uważają jedni ani tak źle, jak myślą drudzy.
Pisuję także ma ten temat. M.in.:

Podobno nie mamy społeczeństwa http://razemztoba.pl/index.php?NS=srodek&nrartyk=1253

Skąd się bierze rybki? http://www.portel.pl/artykul.php3?i=7031

Komentarz został ukrytyrozwiń

j.w. + najwazniejsze w Polsce jest urzędolenie i akcje. Jednorazowe, demonstracyjne, głosne, po ktorym mozna wrócic do domu.
I dlatego np. obrońcy zycia poczetego wola klepac pacierze, niż iść "w lud ciemny i pijacki" opiekowac się chocby przez kilka godzin dziennie dziecmi ze slamsów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.03.2009 14:27

Żeby móc być wolontariuszem trzeba najpierw mieć za co żyć jeśli ten warunek nie jest spełniony to na pracę darmowa nikt nie ma czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.