Facebook Google+ Twitter

Czy książki muszą być dla nas zbędnym balastem?

Ponad połowa Polaków nie czyta ani jednej książki rocznie. Są też tacy, którzy za sukces uważają przerobienie ''Janko Muzykanta'' albo biografii Wojciecha Kowalczyka. Gdzie leży problem?

Nie czytamy książek z kilku względów, mniej lub bardziej wytłumaczalnych, ale jednak nieusprawiedliwiających naszej intelektualnej bierności. Nikt mi nie powie, że odstraszają go ceny książek, bo przecież nie musimy ich kolekcjonować. A niech sobie fruwają z rąk do rąk, dzięki bibliotekom. A jeśli koniecznie chcemy posiadać, to odwiedźmy antykwariat, gdzie można odnaleźć dzieła, co prawda nie z ostatnich list bestsellerów oprawione w lśniące okładki, ale z duszą i za drobną, wręcz upokarzającą dla tych klasyków ceną. Mnie się takie rarytasy udało dostać za darmo od pewnej uprzejmej pani na Żoliborzu, która odziedziczyła mieszkanie po sędziwej cioci. Wziąłem tylko kilka, bo były ich sterty… Shaw, Faulkner, Wańkowicz, Hemingway, etc. Od razu naszła mnie myśl o tym, jak kiedyś ludzie byli oczytani. Imponujące i onieśmielające.

Złapać bakcyla i czytać


Problem niskiego czytelnictwa moim zdaniem nie jest spowodowany tylko cyfryzacją i brakiem czasu związanym z konsumpcyjnym pędem. Problem leży, jak to często bywa u podstaw. Od czytania dzieciom, po analizowanie ciekawej literatury w szkołach.

Swego czasu miałem zajęcia z prof. Jackiem Dąbałą, autorem kilkunastu książek, w tym dobrze przyjętego ''Telemaniaka''. Ten sympatyczny i przepięknie mówiący o książkach jegomość nie do końca dziwił się nieoczytanym studentom. Stwierdził, że nikt nas nie potrafił zachęcić do czytania, bo skoro w kanonie lektur są jakieś ''Łyski z pokładu Idy'', ''Janko Muzykanty'', dalej ''Dziady'' i ‘’Zemsty’’, to on nam po prostu współczuje. Profanacja? Można się spierać czy te lektury są porywające dla młodzieży czy też wieje z nich nudą. Na pewno chodzi o to, żeby najpierw ktoś złapał bakcyla. Później, niech się wtajemnicza już zaszczepiony, w co tylko zechce. Ja np. zaczytywałem się w ''Przygodach Hucka'', ''Przygodach Tomka Sawyera'' i trochę mroczniej, pod wpływem ''Miasteczka Salem'' w Kingu. Ciut starsi ode mnie zapewne sięgali po serię z przygodami Tomka Wilmowskiego autorstwa Alfreda Szklarskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

@Artur Wojnowski

Zweryfikowałem tę wiedzę, bo nie lubię przekłamań. Pana czepianie się jest konstruktywne, więc mi nie przeszkadza:) Temat nie cieszy się wzięciem i specjalnie mnie to nie dziwi. Dużo osób woli sobie urządzać jatkę pod artykułami o polityce. Często anonimowo rzecz jasna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a może trzeba zdjąć książkę z piedestału?
http://notatkicoolturalne.blox.pl/2012/10/Pomniki-pod-strzechy-czyli-mozliwa-recepta-na-NIE.html#ListaKomentarzy

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Kamil Bieńko

/Celowo użyłem terminu czytadła, bo dla mnie oznacza on to ''cokolwiek'' o którym Pan piszę. /

Dla mnie cokolwiek oznacza cokolwiek. Nie więcej, nie mniej. To może być "czytadło" lub klasyka.
Fiction lub non-fiction. Cokolwiek. Do czytania czegokolwiek zachęcają znani celebryci - artyści.
Ja nie zachęcam do czytania czegokolwiek.


/Ja np. dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy na temat pracy antropologów sądowych i tego jak rozkłada się ciało człowieka pod wpływem różnych warunków z książek Simona Becketta. To ciekawe i nie wyssane z palca/

Skąd pewność, że nie wyssane z palca ?
Zweryfikował Pan tą wiedzę z innym źródłem ?
Oczywiście nie kwestionuję tej konkretnie treści. Chodzi o zasadę zdobywania i weryfikowania informacji.
Dowiedział się Pan od Becketta i uwierzył mu po prostu. To jeszcze nie znaczy, że dowiedział się Pan prawdy o problemie.
Wiem, czepiam się :)



Ale to na marginesie.

Temat nie cieszy się, jak widać, zbyt wielkim zainteresowaniem. Przynajmniej nie na tyle, żeby się włączyć do dyskusji.
Ludzie nie chcą dyskutować. Pewnie czytają :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Artur Wojnowski

Celowo użyłem terminu czytadła, bo dla mnie oznacza on to ''cokolwiek'' o którym Pan piszę. W ramach tego słowa można zmieścić np. wszelkiej maści poradniki i celebryckie wypociny.

Czego może nas nauczyć lżejsza proza? To zależy od danego człowieka, jego potrzeb, sytuacji w jakiej się znajduje, itp. Być może w książce znajdzie jakieś wskazówki. A może tylko poszerzy swoją teoretyczną wiedzę. Ja np. dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy na temat pracy antropologów sądowych i tego jak rozkłada się ciało człowieka pod wpływem różnych warunków z książek Simona Becketta. To ciekawe i nie wyssane z palca. Autor spędził sporo czasu w Ameryce w specjalnym ośrodku badań nad zwłokami w stanie Tennesse, zwanym Trupią Farmą. Oczywiście jego książki to thrillery. Polecam.

Co do ''intelektualnej bierności'' związanej z nieczytaniem książek, to jest to nadużycie, ale kontekst był trochę inny. Chodziło mi po prostu o intelektualną bierność co do czytania książek. Wyszło trochę nie jasno.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Kamil Bieńko

/ Po części się zgodzę, że lansowane są różne czytadła.../

Nie o tym pisałem. Pisałem o lansowaniu czytania czegokolwiek. To różnica. Czymże bowiem była np reklama celebrytów "nie czytaj" ? Chyba tylko dramatyczną próbą ratowania nakładów.



/Nie czytamy książek z kilku względów, mniej lub bardziej wytłumaczalnych, ale jednak nieusprawiedliwiających naszej intelektualnej bierności./

Nieczytanie książek nie oznacza "intelektualnej bierności".



/Taka proza też może nas czegoś nauczyć.../

A konkretniej ?



/... poza tym, że potrafi być dobrą rozrywką./

Rozrywek dobrych jest wiele.


P.S.
To co napisałem - to niekoniecznie mój punkt widzenia.
To raczej próba wyjścia poza oklepane schematy, kiedy mowa o czytelnictwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wygląda na to, że ja czytam i za innych i podnoszę ogólną statystykę ilości przeczytanych książek w przeliczeniu na jednego mieszkańca:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zastanowiłem się, dlaczego sam czytam tak mało, a grzbiety kupionych książek najczęściej omiatam przepraszającym wzrokiem. Braku czasu. Jak wielu Polaków pracuję kilkanaście godzin na dobę, zawsze znajdzie się do przeczytania coś fachowego, a na resztę czasu bardzo łase są króliki, wyskakujące z kapelusza z napisem "pilne" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po części się zgodzę, że lansowane są różne czytadła, ale dojrzała osoba dokonuje subiektywnego wyboru. Zresztą recenzenci nie oceniają tylko wartościowych pozycji, ale też gnioty, które schodzą niczym z taśmy produkcyjnej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Czy książki muszą być dla nas zbędnym balastem? /

Trochę prowokacyjnie zacznę.

Czy książki MOGĄ być dla nas zbędnym balastem ?

Dziś bardzo modna jest, lansowana zresztą w mediach teza, żeby czytać cokolwiek, byle czytać.
Czyżby ..? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.