Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Czy ktoś mataczy smoleńskim śledztwem?
407 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 217pkt

Oceń:

Czy ktoś mataczy smoleńskim śledztwem?


"Jeśli ktoś spodziewa się szybkich efektów śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, powinien się uzbroić w cierpliwość. W prokuraturze wszyscy są raczej zadowoleni, że prace posuwają się do przodu, i to ich zdaniem, dość szybko" piszą Michał Majewski i Paweł Reszka w "Rzeczpospolitej".

 / Fot. Dawid SobolewskiOd dłuższego czasu słychać zarzuty pod adresem polskiej prokuratury za opieszałość i nierzetelność w sprawie ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Zarzuca się jej, jak i polskim władzom całkowitą uległość stronie rosyjskiej.

Michał Majewski i Paweł Reszka w artykule pt: "Smoleńsk- śledztwo nieco skandaliczne" opisują zawiłość procedur prawnych, zwracając też uwagę na pewne zachowania polskich i rosyjskich śledczych.

Współpraca z rosyjskimi śledczymi oparta jest na konwencji o pomocy prawnej z 1959 roku. Procedury prawne oparte na tym dokumencie są zawiłe, fatalne i skomplikowane. Jeżeli jeszcze brakuje dobrej woli... to czekamy. "Rosjanie pierwszy wniosek z Polski, skierowany jeszcze 10 kwietnia, zrealizowali w sierpniu, ale tylko częściowo. Polacy wniosek skierowany w maju zrealizowali dopiero teraz, ale Rosjanie jeszcze go nie dostali" - piszą autorzy artykułu.

Współpraca obu prokuratur jest raczej beznadziejna. Dlaczego ukrywano tę prawdę?

Nie narzekajmy jednak na pracę rosyjskich śledczych, skoro sami nie wywiązujemy się ze zobowiązań. Przecież to nam Polakom, powinno zależeć na szybkim zakończeniu śledztwa. 19 sierpnia prokurator Parulski został zganiony przez stronę rosyjską za nadmierną opieszałość. Informacje obu stron na temat przekazania dokumentów, diametralnie się różnią. Strona rosyjska twierdzi , że odpowiedzi na większość naszych wniosków zostały stronie polskiej przekazane, polscy śledczy przedstawiają inną wersję - dokumenty nie dotarły.

Co się zatem z nimi stało? Zaginęły? A może to wina procedur? Płk. Rzepa uważał, że wszystko jest w porządku. Ale dzisiaj wiemy, że w porządku nie jest. Wynajęty przez prokuraturę tłumacz tłumaczył średnio dziennie 3 strony dokumentów. Polska strona zwleka z odpowiedzią na rosyjskie wnioski, polscy śledczy od czerwca nie uczestniczyli w prowadzeniu śledztwa w Moskwie. To dziwne, bo zginął przecież Prezydent RP i wielu znakomitych ludzi polskiej polityki.

Zobacz także:


Komentarze: 232

Sortuj komentarze:

stanislawa krystyna zdrodowska 12.04.2012 17:12

Ocena: Ocena pozytywna 7 Ocena negatywna 2

nie wiem czy wszyscy nie znamy mentalnosci Rosjan.... to sa fajni ludzie bardzo serdeczni ale w polityce nie uznaja sentymentow i jesli nie oddaja skrzynek i wraku znaczy ubili i juz ...tam bez rozkazu jak juz pisalam ptak nie spiewa a co tam ladowanie samolotu z Prezydenten co im wlazi w parade.... Walesa powiedzial i wie co mowi !!!!


o jakiej demokracji gadamy w Rosji jest ich demokracja w polsce polska demokracja gdzie kwitnie handel zywym towarem a policja lapie plotki i wali morda o podloge ...zdrowia zycze rodacy ,,,.nic nowego na swiecie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Wierzbicki 12.04.2012 06:50

Ocena: Ocena pozytywna 6 Ocena negatywna 3

Nie popisali się Rosjanie. Miałem ich za bardziej inteligentnych. Jeżeli nie było żadnych machlojek w tej sprawie, to powinni wrak po pobraniu próbek do śledztwa oddać Polsce. Samo mycie szczątków samolotu przed 10 kwietnia 2012 dodało oliwy do ognia i podnosi próg podejrzeń o zamach. Nie mówiąc o całym przebiegu śledztwa w tej sprawie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magda Wieczorek 11.04.2012 21:50

Ocena: Ocena pozytywna 6 Ocena negatywna 6

Winą za tak napiętą dzisiaj sytuację obarczyć należy tych, którzy odpowiadali i nadal odpowiadają za przebieg śledztwa. Mataczenie śledztwem, brak rzetelności i uczciwości w przekazywaniu informacji musiało rodzić podejrzliwość i umożliwiało tworzenie różnych hipotez. Wmawiano Polakom, że współpraca z rosyjskimi śledczymi jest dobra, dzisiaj wiemy, że to było kłamstwo. Wiemy, że Polska jest bezradna wobec wielu poczynań rosyjskich śledczych, choćby sprawa wraku, czarnych skrzynek czy choćby sprawa rosyjskich kontrolerów. Dopóki polscy śledczy nie otrzymają materialnych dowodów będą tworzone hipotezy i głoszone racje "pseudoekspertów" (nawet tych, którzy kiedyś siedzieli za sterem samolotu) będzie mataczenie opinią publiczną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Wierzbicki 29.01.2012 22:01

Ocena: Ocena pozytywna 5 Ocena negatywna 3

Na rozwiązaniu tej zagadki powinno wszystkim zależeć. Z tej całej opieszałości wnioskuję, że wszystkim stronom w to zamieszanych zależy, aby tajemnica poszła do "grobu". Dlatego szczątki samolotu nie mogą nigdy wrócić do Polski. Z prostego powodu. A jak komuś zachce się skrobać w szczątkach samolotu i zacznie badać znalezione tam DNA?! I wszystkie poszlaki złożą się w logiczną całość?! A na tej podstawie jedynym możliwym rozwiązaniem byłby akt oskarżenia?!
Wrak (szczątki samolotu) leżały sporo na deszczu pod gołym niebem. No, ale w sprawie DNA nie jest to takie proste. Jedyne rozwiązanie, to poddać szczątki samolotu wysokiej temperaturze tak, aby materia organiczna uległa spaleniu. a dowody zostałyby usunięte.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witold Kossakowski 29.01.2012 21:40

Ocena: Ocena pozytywna 5 Ocena negatywna 4

@ Arkadiusz Gębka
Bo automat nie zadziałał. Niestosowna uwaga. Pytanie w tej sprawie proszę kierować do Samary - miejsca remontu Tutki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 29.01.2012 21:21

Ocena: Ocena pozytywna 5 Ocena negatywna 4

p.Kraszewski zauważa matactwo w postaci braku wielu wielu ton szczątków.
Czy był Pan kiedykolwiek na miejscu katastrofy jakiegokolwiek samolotu, który się palił ? Czy wie Pan do jakiej temperatury rozgrzewa metal płonące wysokooktanowe paliwo lotnicze? I jak szybko topi się w takim ognisku duraluminium i inne materiały? Jak bardzo potrafi się sprasować konstrukcja samolotu poddana ogromnej sile uderzenia?

PS Onegdaj miałem okazję być na miejscu rozbicia się wojskowego myśliwca (zanim miejsce otoczyło wojsko) ., Trudno było uwierzyć jak niewiele z niego pozostało.

p.Magdo, zgadzam się, że obecne śledztwo prokuratury mocno się ślimaczy, aczkolwiek podstawowa przyczyna katastrofy jest już chyba znana od chwili raportu Komisji Millera. to nowe śledztwo ma tylko doprecyzować szczegóły.
Obecne działanie Rosjan stało się karygodnie opieszałe. Wcześniej zbyt szybko ktoś uwierzył, że to już normalny kraj i wyszło jak wyszło. Władze Rosji boją się tylko USA

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arkadiusz Gębka 29.01.2012 21:06

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 6

@ Witold Kossakowski

A w 101-ce wyłączono autopilota na 20 m. Odnotował to rejestrator dźwięku, a odczytał krakowski instytut ekspertyz sądowych...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witold Kossakowski 29.01.2012 20:58

Ocena: Ocena pozytywna 9 Ocena negatywna 2

..one już są kolejną pomyłką skoro badania na 102-ce wykazały, że nawet bez ILS-u na lotnisku samolot odchodzi na automacie (!), tylko manewr ten nie jest odnotowywany w rejestratorach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magda Wieczorek 29.01.2012 20:51

Ocena: Ocena pozytywna 8 Ocena negatywna 3

Panie Arku to prawda, że ten bałagan był udziałem wielu rządów, ale to przytrafiło się PO i to ta partia musi wziąć na siebie odpowiedzialność za to co się stało. Ma pan rację, że to śledztwo musi być prowadzone w spokoju i z rozwagą. Ale dopóki będzie się manipulować informacjami to tego spokoju może zabraknąć.
Panie Grzegorzu- Potem pełen dobrych chęci i przekonania że na pewno sobie poradzi pilot wpadł na pomysł, że zejdzie jak najniżej i jak zobaczy pas to wyląduje, a jak go nie zobaczy to spokojnie odleci- proszę nie powielać tych stereotypowych poglądów bo mogą się one wkrótce okazać kolejną pomyłką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Wink 29.01.2012 14:35

Ocena: Ocena pozytywna 6 Ocena negatywna 4

Do Magda Wieczorek - z dużą częścią Pani wypowiedzi nie sposób się nie zgodzić.
Prawdą jest, że panuje u nas w kraju potworny bałagan, a w miejscach które powinny opierać się na ścisłym przestrzeganiu zasad wszystko funkcjonuje na zasadzie "jakoś to będzie". - Ten wypadek jest klasycznym przykładem takiego podejścia.
Nikt nie kupił nowych samolotów "bo jakoś to będzie", z powodu niedoboru gotówki przestano szkolić pilotów w Rosji, z założeniem, że "potem coś się wymyśli", samolot w ogóle przy takiej prognozie nie powinien był wystartować, nikt nie stworzył planu na wypadek niemożności lądowania, i tak dalej.
Potem pełen dobrych chęci i przekonania że na pewno sobie poradzi pilot wpadł na pomysł, że zejdzie jak najniżej i jak zobaczy pas to wyląduje, a jak go nie zobaczy to spokojnie odleci i będzie miał czyste sumienie zapominając, że nie jest na nowoczesnym lotnisku na zachodzie i kontrolerzy mogą mu podać położenie z dokładnością do 100 albo 300m, a Tu-154 to nie jest zwrotny Airbus czy mały Jak. Cały szereg idiotycznych działań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.