Facebook Google+ Twitter

Czy łaska ojca Rydzyka zbawi Solidarną Polskę?

30 czerwca bieżącego roku odbyła się w Krakowie konwencja programowa partii Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro.

Ugrupowanie byłego ministra sprawiedliwości w rządzie PiS, głosami swoich liderów, postulowało podczas wspomnianej konwencji wprowadzenie w Polsce systemu prezydenckiego oraz mieszanego systemu wyborczego do Sejmu RP. Dowodzona przez Zbigniewa Ziobrę partia, domaga się również zmniejszenia o połowę ilości posłów oraz likwidacji Senatu.
Tak brzmią jedne z głównych tez programowych, które zostały przedstawione podczas krakowskiej konwencji Solidarnej Polski. Jednakże, przynajmniej na dzień dzisiejszy, niemal nikt w Polsce nie miał okazji zapoznać się z tymi propozycjami, gdyż konwencja programowa SP została niemal całkowicie pominięta przez środki masowego przekazu. O – delikatnie rzecz ujmując – niezbyt wielkim znaczeniu medialnym tego spotkania może świadczyć fakt, iż wydarzenie to przegrało nawet z morską paradą, której przebieg obszernie relacjonowały mainstreamowe massmedia. Okazało się, że nawet obecność Piotra Dudy i Pawła Kukiza nie pomogły spotkaniu Solidarnej Polski w Krakowie, w przełamaniu medialnego niebytu w rodzimej przestrzeni publicznej.
Tymczasem Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry walczy o polityczne przetrwanie, być może również o przeżycie. Na obecną chwilę SP nie ma żadnych ideologicznych sojuszników ani pozapartyjnych przyjaciół. Wobec ugrupowania Zbigniewa Ziobry obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego ostentacyjnie manifestuje wrogi, prześmiewczy i pogardliwy stosunek. Przywódca Prawa i Sprawiedliwości nie zamierza wybaczyć Zbigniewowi Ziobrze jego politycznej (i osobistej) zdrady, a pojednawcze sygnały, wysyłane przez byłego delfina Prezesa, Kaczyński po prostu ignoruje.
Z kolei Platforma Obywatelska Solidarną Polskę lekceważy i raz po raz traktuje w sposób instrumentalny, szczególnie w momentach, gdy polityczny interes partii rządzącej tego wymaga. Również massmedia nie traktują Solidarnej Polski serio, a polityczni komentatorzy nie poświęcają pisowskim secesjonistom większej uwagi.
Czy polityczny projekt Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego skazany jest na nieuchronną porażkę? Czy „Ziobryzm” ma w ogóle w Polsce polityczną przyszłość?
Przez dwadzieścia miesięcy swego partyjnego żywota, Solidarna Polska nie wypracowała żadnej formuły na swą polityczną działalność. Mówiąc wprost, na dzień dzisiejszy trudno cokolwiek powiedzieć o tym, jaki pomysł na Rzeczpospolitą ma Solidarna Polska. Ugrupowanie Zbigniewa Ziobry usiłowało wejść „w buty” PiS-u, a konkretnie oblicza partii Kaczyńskiego z 2005 roku. Pomysł liderów Solidarnej Polski na działalność polityczną zakładał, że ugrupowanie pod przywództwem Zbigniewa Ziobry wróci do pisowskich korzeni, czyli działań sprzed okresu funkcjonowania IV RP.
A więc PiS, ale stary-nowy PiS. Tak brzmiała koncepcja ojców założycieli Solidarnej Polski. Taki był pomysł na polityczną tożsamość nowoutworzonej partii. Tak jak PiS, ale trochę inaczej i bez Jarosława Kaczyńskiego - taka była intencja stworzenia przekazu politycznego Solidarnej Polski.
Okazało się jednak, iż strategia ta zawiodła, ponieważ pisowski lud wypowiedział Solidarnej Polsce bezpardonową wojnę, zaś wyborcy nadal kojarzą liderów SP z partią Jarosława Kaczyńskiego. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry – jak na ten moment - nie zdołała przebić się do świadomości społecznej. Powoduje to, że jej trwałe wpisanie się w polski pejzaż polityczny jeszcze nie nastąpił. Ale czy kiedykolwiek w ogóle nastąpi?
Można również zadać inne pytanie: czy Solidarna Polska ma w ogóle do zaproponowania jakiekolwiek polityczne przesłanie? Trudno w to wierzyć, ponieważ – przynajmniej na razie – niełatwo skojarzyć tę polityczną formację z jakimś konkretnym tematem, czy też jakąś konkretną dziedziną politycznego życia w kraju nad Wisłą, mającą służyć obywatelom.
Dokonajmy krótkiego porównania. Jarosław Gowin kojarzy się z nieprzejednanym sprzeciwem wobec metody in vitro, przeciwstawieniem się aborcji i związkom partnerskim. Z czym kojarzą się liderzy Solidarnej Polski? Z IV RP - to fakt. Ale co oprócz tego? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ o politycznych planach Solidarnej Polski na razie wiemy tylko tyle, że partia ta zamierza wygrać wszystkie nadchodzące wybory w Polsce…
Solidarna Polska nie potrafiła znaleźć sobie miejsca na polskiej scenie politycznej. Trudno dziś przewidzieć, do której politycznej rodziny formacja Zbigniewa Ziobry miałaby należeć. W swoim założeniu SP miała zająć miejsce Ligi Polskich Rodzin Romana Giertycha. Tyle tylko, że ten polityczny manewr nie udał się, ponieważ Jarosław Kaczyński zrobił wszystko, żeby po jego prawej stronie była tylko ściana. Polityczne kroki, podjęte w tym kierunku przez prezesa PiS, zepchnęły ugrupowanie Zbigniewa Ziobry do narożnika, co skutkowało umiejscowieniem tej partii na marginesie polskiej sceny politycznej.
Trudno będzie Solidarnej Polsce wyrwać dla siebie miejsce po prawej stronie PiS-u, ponieważ zostało ono zajęte przez odrodzony - i rosnący w siłę! - polski ruch narodowy, który zdobytego miejsca na pewno nie odda małemu ugrupowaniu politycznemu. Partii, której polityczny byt jest zagrożony, a polityczny żywot stoi pod coraz większym znakiem zapytania.
Tak więc, przynajmniej na dzień dzisiejszy ,Solidarna Polska nie ma swojego miejsca na polskiej scenie politycznej. Czy kiedykolwiek będzie je miała? No właśnie, odpowiedź na to pytanie także nie jest taka oczywista. Dla Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry istnieje bowiem pewna szansa, która mogłaby umożliwić tej formacji nie tylko polityczne przetrwanie, ale również zagwarantować jej miejsce w polskiej przestrzeni politycznej. No i - co dla każdej formacji partyjnej jest najważniejsze - na długo zapewnić jej miejsce w Sejmie RP.
Gdzie SP może doszukiwać się owej szansy? Otóż od dłuższego czasu Radio Maryja prowadzi bezpardonową wojnę, o serca i dusze na prawicy, z „Niezależną Gazetą Polską”. Tadeusz Rydzyk walczy - o wpływy, o medialny monopol i o władzę nad smoleńskim i pisowskim ludem - z medialną potęgą Tomasza Sakiewicza. Potęgą, która wyrasta wręcz na imperium. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do zapoznania się z moim artykułem pt. „Niełatwe jest życie byłego premiera”:

http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/510242,nielatwe-jest-zycie-bylego-premiera

W tym konflikcie Jarosław Kaczyński nie staje po żadnej stronie i usiłuje zachować status quo. Jednak takie stanowisko, prędzej czy później spowoduje, iż Tadeusz Rydzyk straci cierpliwość. A być może także sympatię do prezesa PiS-u, swojego długoletniego politycznego sojusznika. Jednak w polityce, jak w życiu - wszystko się zmienia. Przyjaźnie przemijają, a sojusze dobiegają końca. Zwłaszcza kiedy sojuszników nie łączy przyjaźń, a wyłącznie interesy.
Tadeusz Rydzyk może dojść do wniosku, że sojusz z Jarosławem Kaczyńskim nie służy już jego politycznym i ekonomicznym interesom oraz że przyszedł czas na znalezienie sobie innego, słabszego i pokorniejszego sojusznika, który będzie mu zawdzięczał wiele, a być może nawet wszystko. Dyrektor Radia Maryja może więc postanowić, że udzielenie poparcia politycznemu ugrupowaniu Zbigniewa Ziobry okaże się dla niego bardziej korzystne. Solidarna Polska i jej liderzy nie mogliby w tej sytuacji wypowiedzieć mu posłuszeństwa, ponieważ to on byłby zarazem i ojcem, i stwórcą politycznego sukcesu SP. Z kolei słuchacze Radia Maryja staliby się zarazem instrumentem i paliwem politycznego bytu (albo niebytu) Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro. Co do stosunków pomiędzy SP, a Tadeuszem Rydzykiem, byłyby one oparte na prostej, ale za to bardzo korzystnej dla Ojca Dyrektora zasadzie: Ojciec Dyrektor dał, ale Ojciec Dyrektor może odebrać. Czy też, w wersji bardziej autokratycznej: Ojciec Dyrektor daje i Ojciec Dyrektor odbiera.
Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry, skromne (pod względem ilości członków) i ubogie (pod względem posiadania środków finansowych i efektywnych struktur terenowych) ugrupowanie jest skazane na łaskę i niełaskę Tadeusza Rydzyka. Osoby, która może uznać, że medialne, finansowe i polityczne wsparcie tej formacji to dla niego dobry interes. W Tadeuszu Rydzyku ostatnia nadzieja, zarówno dla politycznej formacji Zbigniewa Ziobry, jak również dla jej liderów. Ale czy Tadeusz Rydzyk pomoże swoim wiernym sługom?

Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Tak się kończy zdrada prezesa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak tylko nie szkodliwi to mogą sobie być taka partia wzajemnej adoracji

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic na to nie poradzę ale Ziobro zawsze mi się kojarzy z "zerem" -jak powiedział klasyk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.