Facebook Google+ Twitter

Czy liberalizm tkwi w genach? Relacja z wykładu prof. Vetulaniego

Według Johna Locka rodzimy się "tabula rasa". Jesteśmy czystą kartą, na której środowisko rodzinne i grupy społeczne, w których uczestniczymy zapisują nasze wiadomości, umiejętności, nawyki i emocje.

 / Fot. Lech Polcyn/CC 3.0Podobne stanowisko, że psychikę człowieka można od początku do końca uformować, prezentowała pedagogika radziecka, której teorię i zalecenia praktyczne zapisał Antoni Siemionowicz Makarenko w "Poemacie pedagogicznym".

Niemiecki lekarz i eugenik Alfred Ploetz wyrażał całkiem odmienne stanowisko. Był głęboko przekonany, że charakter człowieka zdeterminowany jest genetycznie. Jego teoria była spójna z poglądami jakie wyrażał Niemiec, pedagog Julius Streicher. Teoria przez nich zapisana stanowiła podstawę hitlerowskiej polityki rasowej.

Geny, czy środowisko, to spór stary jak świat. Dziś istnieje wiele podstaw naukowych, aby twierdzić, że jedno i drugie. Według Hipokratesa temperament człowieka zależy od materialnych czynników cielesnych, które nazwał fluidami. U sangwinika przeważa krew, u flegmatyka flegma, u choleryka żółć żółta, u melancholika żółć czarna.

Nowym Hipokratesem nazwano Claude Roberta Clonningera. O jego typologii ciekawie opowiadał prof. Jerzy Vetulani na wykładzie w Centrum Kultury Żydowskiej w Krakowie 19 maja.
75-letni profesor Vetulani, psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, członek PAN i PAU tryskał na wykładzie humorem. Ale cóż się dziwić. W młodości profesor był artystą "Piwnicy pod baranami" i jako konferansjer zastępował Piotra Skrzyneckiego. A o tym, jakim profesor był wtedy kawalarzem przypomniał jeden ze słuchaczy wykładu. W teatrze przy krakowskim Rynku Głównym, odbywało się przedstawienie "Czekając na Godota". Niespodziewanie na scenie pojawił się pan Vetulani i przedstawił się aktorom: "Godot jestem". Oni zbaranieli i nie wiedzieli, co z tym zrobić. "Jeśli nie macie nic do mnie, to żegnam" - rzekł Godot-niespodzianka i zszedł ze sceny.
Profesor jest autorem wydanej niedawno książki "Mózg, fascynacje, problemy, tajemnice".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Bzdury. Po pierwsze rola neuroprzekaźników i hormonów jako dowód na determinizm genetyczny ludzkiej osobowości to fałsz, gdyż wydzielanie się tych substancji bardziej zależy od uwarunkowań ontogenetycznych niż genetycznych - zależy w głównej mierze do pieszczot, pokarmów, stresu, snu, nasłonecznienia, itd, itp. czyli od tego co człowieka spotyka za życia a nie od tego jakie ma geny. Po drugie widać jaka jest rola genów po tzw. eksperymentach naturalnych czyli zdarzeniach niewywoływanych celowo przez badaczy, np. widzimy po "naturalnych" genetycznie uwarunkowanych wrogich sobie w "naturze" zwierzętach, które się przyjaźnią, współpracują, opiekują sobą wzajemnie, że geny nie są kluczowe - jest mnóstwo przypadków gdy wychowywane razem drapieżnik i jego ofiara przez warunkowanie ontogenetyczne są sobie przyjaźni, więc warunkowanie za życia przewyższa to co dziedziczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaprawdę ciekawe to i dające do myślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Rafał

Tylko za konserwatyzm, tudzież za liberalizm odpowiada która faza, maniakalna czy depresyjna ? :)

Nie wiem jak u mnie z genami, ale coś czuję, że u mnie liberalizm związany jest z długością telomerów, które
jak wiadomo, skracają się z wiekiem. Jestem pełen obaw czy na starość nie zostanę zakonserwowanym konserwatystą :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anegdota z "Czekając na Godota" przednia :) A i postać profesora niezwykle barwna. Co do typologii można żartem stwierdzić, że konserwatyści zapadają częściej na depresję, a ludzie z tzw. poglądami konserwatywno-liberalnymi mają skłonności maniakalno-depresyjne :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.