Facebook Google+ Twitter

Czy lodem można zrobić zdjęcie w banku?

Dzisiaj rano wstąpiłem do mojego banku i zaraz się wycofałem, gdy zobaczyłem kolejkę tak długą jak przed mięsnym w czasach PRL-u. Za godzinę spróbowałem ponownie. Przy okazji zrobiłem zdjęcie kolejki. Pracownicy banku wpadli w panikę.

kolejka w banku BPH w Tarnowie, "obiekt", którego nie można fotografować / Fot. Marek CiesielczykRano kolejka przed okienkami w banku BPH w Tarnowie była tak długa, że wycofałem się. Klientów obsługiwały tylko dwie panie. Gdy zwróciłem kierownikowi kas uwagę, że chyba to jednak za mało jak na taką liczbę oczekujących, zbył mnie. Wróciłem za godzinę. Kolejka była jeszcze dłuższa, choć bank wspaniałomyślnie "dorzucił" jeszcze jedną kasjerkę. I tym razem kierownik kas mnie zbył, gdy ponownie zauważyłem, że powinno tu pracować więcej kasjerek.

Czekałem dokładnie 30 minut, aż zostałem załatwiony przez jedną z pań z okienka. Gdy tak sobie stałem w kolejce i kląłem w duchu, wpadłem na pomysł, aby zrobić zdjęcie tej kolejki. Przypadkowo bowiem miałem aparat fotograficzny. Tak się składa, że znam dyrektora, więc mu przy okazji pokażę, jak jego bank dba o klientów, pomyślałem, robiąc fotkę. Gdy kierowniczka kas zauważyła błysk lampy, wpadła w panikę. Zwróciła mi uwagę, że w tym banku nie można robić zdjęć. – Nie widział Pan tabliczki przy wejściu do banku?! Tam jest przekreślony aparat fotograficzny!
Odpowiedziałem grzecznie, że zrobiłem zdjęcie kolejki, a nie urządzeń alarmowych banku.

zakaz wprowadzania psów, używania komórek i wnoszenia lodów do banku BPH, zakazu fotografowania nie ma / Fot. Marek CiesielczykGdy już załatwiłem swoją sprawę w kasie, próbowałem znaleźć wspomnianą przez kierowniczkę kas tabliczkę z zakazem fotografowania w banku. Zlustrowałem dokładnie wejście. Znalazłem jedynie zakaz używania telefonów komórkowych, zakaz wprowadzania psów do banku oraz zakaz wnoszenia do banku lodów (patrz zdjęcie obok).

Jako że od najmłodszych lat miałem ksywę "Prusak", spytałem oczywiście na wszelki wypadek kilku pracowników banku, gdzie jest owa tabliczka z zakazem. Nikt nie potrafił jej znaleźć. Wszyscy przepytywani przeze mnie pracownicy banku dziwili się, że w ogóle przyszło mi do głowy, iż w banku mógłby wisieć taki zakaz. Kierowniczka kas nie pojawiła się już.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

:) uwielbiam ten kraj! (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

paranoja. Duży plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przypomniała mi się akcja Krzyśka Baraniaka i zablokowany tramwaj. Troszkę. To taki specyficzny gatunek: Obywatelskie dziennikarstwo interwencyjno - piętnujące. Brawo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna dziennikarska i obywatelska robota!
Urzędnicy to panikarskie łajzy, co to zwykle nie mają pojęcia o robocie.
Kiedyś chciałem nadać pakiecik na poczcie (urzędu celnego w Gdyni, zatem nie byle jaka poczta).
Nawet kierowniczka nie widziała co to jest. Ale oni nie przyznają się do niewiedzy. Oni odpowiadają - pakiecików jako poleconych nie przyjmujemy, tylko jako paczki.
Musiałem zdjąć ze ściany oszkoloną tabelę z taryfą pocztową i podetknąć pod nos kierownictwu i dopiero wówczas łaskawie przyjęto pakiecik polecony (petit paquet).
Mniemam, że jeśli babki pracowały parę lat i byłem pierwszym klientem, który przeforsował nadanie pakieciku...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.