Facebook Google+ Twitter

Czy Majdan Niezależności w Kijowie znów będzie pomarańczowy?

Może się wydawać, że od dłuższego czasu na Ukrainie nic się nie dzieje. Media milczą, ale u naszych sąsiadów znowu wrze. W sobotę opozycja znów poprowadzi ludzi na Majdan Niezależności.

Polacy solidarni z Ukraińcami. Fot. AKPAPomimo wielu nieporozumień, dawnych zatargów i żalów, opozycja znów mówi jednym głosem. Miesiąc temu doszło do podpisania porozumienia o współpracy między Blokiem Julii Tymoszenko a partią Wiktora Juszczenki Nasza Ukraina. Dawnych współpracowników po raz kolejny połączył ten sam wspólny wróg- Wiktor Janukowycz.

Trzeci do gry

Na politycznej scenie zaczął się liczyć jeszcze jeden opozycjonista, były szef MSW, Jurij Łucenko. Dwa tygodnie temu stworzony przez niego ruch obywatelski Samoobrona Ludowa, zorganizował w Charkowie antyrządowy wiec, który zgromadził aż 10 tys. osób. Łucenko jest dość barwną i nietuzinkową postacią, która jawnie występowała przeciwko prorosyjskim władzom jeszcze przed pomarańczową rewolucją. Wsławił się m.in. tym, że za czasów prezydentury Leonida Kuczmy wdrapał się na gzyms Pałacu Prezydenckiego i przybił tam tabliczkę z napisem „Ulica Georgija Gongadze” (dziennikarza, który został zamordowany na zlecenie Kuczmy). Były szef MSW lubi być w centrum uwagi i czasem zastanawiam się, na ile jego praworządność jest szczera, a ile na pokaz. Kiedyś jadąc prywatnym samochodem został zatrzymany przez milicjanta, który jak to na ukraińskiego stróża prawa przystało, grzecznie poprosił o łapówkę. Biedak oczywiście nie wiedział z kim ma do czynienia. Następnego dnia gazety szczegółowo opisywały jak to minister podszedł do mlicjanta, oderwał od jego munduru odznakę i powiedział: „Psie, jak możesz, już tu nie pracujesz!”. Medialne, prawda?

O co znowu chodzi?

W sobotę na Majdan ma przyjść nawet 100 tys. ludzi. Informacja o planowanym proteście spotkała się z ostrą reakcją koalicjantów, na których czele stoi premier Janukowycz. Dzisiejszy „Dziennik” napisał, że koalicja zapowiedziała, że nie dopuści do tego „antykonstytucyjnego sabatu”. Ciekawe jak ma zamiar to zrobić? Rodzą się także inne pytania: czego ci Ukraińcy znowu chcą? Po co się buntują? Połowa z nich była przecież za Janukowyczem, a reszta za Juszczenką. Jeden jest prezydentem, a drugi premierem.

Może to sprawiedliwy, ale na pewno nierozsądny podział. Dwóch zażartych wrogów może się starać razem współpracować, jednak w tym przypadku jest to mało realne. Powodem jest zbytnia rozbieżność co do wizji państwa i niechęć do wspólnego rządzenia. Efekt jest taki, że lada dzień nikt nie będzie chciał prowadzić rozmów z Ukrainą na arenie międzynarodowej. Bo z kim zagraniczni politycy maja rozmawiać? Co do wstąpienia do UE prezydent i premier są zgodni, ale co do NATO są już rozbieżności, gdyż dla Janukowycza NATO to samo zło. Dla Juszczenki wstąpienie do Sojuszu Północnoatlantyckiego jest sprawą odległą tylko ze względu na brak przygotowania Ukrainy, ale chce dążyć do jak najszybciej zmiany tego stanu rzeczy.

Nowym problemem dla naszych sąsiadów są nasze plany dotyczące umieszczenia w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. W czasie ostatniego pobytu w Polsce Juszczenko powiedział, że takie działania są sprawą wewnętrzną każdego kraju i on wtrącać się nie zamierza. Kilka dni wcześniej Partia Regionów, której przewodzi premier, zorganizowała w Charkowie akcję protestacyjną przeciw umieszczeniu w Polsce tarczy. Jak donosi PAP według organizatorów Polska stanie się „natowskim poligonem”, a my „ofiarami oszukanymi przez NATO”. Czy tak mówią zwolennicy NATO?

Jest jeszcze wiele innych problemów mniejszego kalibru, które na co dzień dezorganizują życie polityczne na Ukrainie oraz wprowadzają zamęt, np. opozycja ogłasza, że następnego dnia zablokuje obrady parlamentu więc deputowani Partii Regionów zjawiają się bladym świtem i... blokują trybunę, prezydium i lożę rządową.

Nie ma się więc co dziwić Ukraińcom, że po raz kolejny chcą powiedzieć basta. Taki rząd nie może funkcjonować, a jedynie wegetować aż do następnych wyborów. Ludzie mają dość serwowanych im atrakcji ze strony rządzących. Zawiedli się na pomarańczowych, ale widzą też, że koalicja nie stała się lekiem na całe zło. Tylko czy nowe protesty odniosą skutek? Jeśli głosy między zwolennikami a przeciwnikami rządu znów rozłożą się po połowie, raczej nic się nie zmieni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

No to biedactwa zapewne odetchnęły z ulgą ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdopodobnie od przyszłego roku Dynami Kijów i 4 inne najsilniejsze kluby z Ukrainy utworzą z 11 najbogatszymi rosyjskimi wspólną lige :>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Emenefix: W czasie pomarańczowej rewolucji najbardziej podobały mi się argumenty młodych Rosjan, którzy ze łzami w oczach mówili, że Dynamo Kijów juz nie będzie rosyjską drużyną :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podziwiam Ukraińców... To wspaniały naród. Byłam na Majdanie ponad 2 lata temu... można to krytykować, ale to dużo mi dało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda narodu. Mają powoli analogię początku naszych lat 90tych.
Wpływy matiuszki Rasiji są zbyt wielkie aby tak "ot" zmienić porządek w kilkudziesieciomilionowym kraju. I to jeszcze na Ukrainie? Wolne żarty. Donbas zbyt cenny, Krzywy Róg zbyt cenny, Krym zbyt cenny... +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.