Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33890 miejsce

Czy ministrowie Tuska sprostają oczekiwaniom Polaków?

Ministrowie rekomendują swoje pomysły na zmiany w swoich resortach. Niektóre z nich są mocno krytykowane, np: reformy minister Hall i minister Kudryckiej. Niektórzy ministrowie nie mają pomysłu na zmiany. Niektórzy z nich nie wywiążą się z obietnic.

Sto dni rządu obchodzono z wielką fetą, chociaż nie było zbyt wielu powodów do świętowania. Strajki, brak skutecznego działania, konflikty polityczne. Ale studniówki to zawsze radość, natomiast z maturą bywa czasami gorzej. Rząd niewiele do tej pory zrobił, ale było zbyt mało czasu i sytuacja wewnętrzna nie sprzyjała przemianom. Obiecano raj dla emigrantów, cud gospodarczy, tysiące boisk, abolicję podatkową, szuflady pełne ustaw, masę liberalnych zmian, a przede wszystkim profesjonalny rząd.

Realizacja tych wybujałych obietnic początku napotkała na trudności. Złożyło się na to wiele czynników. Jednym z nich okazały się puste szuflady, z których gdzieś zginęły obiecywane ustawy. PO nie była i nie jest dobrze przygotowana do rządzenia. Można przypuszczać, że była nawet zaskoczona swoim wyborczym sukcesem.

Największym jednak problem jest rząd. W sondażach ani jeden minister nie zdobył wyraźnego poparcia Polaków. Zapewne to dlatego, że żaden z nich nie przedstawił konkretnych zmian w swoich resortach. Tracili czas na rozliczanie poprzedników i dbałość o medialny wizerunek. Rząd premiera Tuska jest rządem mało profesjonalnym. Bo to, że ktoś jest lekarzem wcale nie znaczy, że będzie dobrym ministrem zdrowia. Nie tylko wiedza, ale i umiejętności są tu potrzebne. Minister Ewa Kopacz ma pomysły na uzdrowienie chorej służby zdrowia, ale problem z ich realizacją.

Nie widzę nic dobrego w likwidacji NFOZ w proponowanej przez ministerstwo wersji. Instytucję tę trzeba przekształcić, nie likwidować. Dobrym pomysłem jest wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń. Minister zapowiadała, że skróci kolejki do specjalistów przedłużając czas pracy lekarzy. Czym to się skończyło, wiemy. Ministerstwo pracuje nad nowym prawem o refundowaniu leków i koszykiem refundowanych usług medycznych. Opracowana została "mała nowelizacja ustawy o zakładach opieki zdrowotnej" dotycząca czasu pracy lekarzy i to było bardzo potrzebne. Pani minister dosyć często powtarza, że" już za rok Polacy będą lepiej leczeni". Trudno w to jednak uwierzyć, gdy nie słyszy się o konkretach. Wydaje się, że minister Kopacz to bardzo słaby punkt w rządzie Tuska.

Roman Nowosielski na łamach "Gazety" napisał, że minister Ćwiąkalski "łączy wysoki poziom naukowy z praktyką zawodową adwokata" i to jest prawdą, ale dotychczasowe jego działanie to czysty populizm. Od takiego znawcy prawa należało oczekiwać szybkich, rewolucyjnych zmian w prawodawstwie. Tymczasem minister zaczął swoje rządzenie od czystek i porządkach po poprzedniku oraz wizyt w mediach. Ma wiele ciekawych pomysłów tylko wydaje mi się, że droga do ich realizacji się wydłużyła. Dobrym pomysłem jest oddzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, nowelizacji oczekuje prawo karne. Zbyt mało uwagi poświęca się przestępstwom nieletnich. No i przed ministrem stoi wyzwanie pt. korupcja. Ćwiąkalski zapowiedział reformę prawa cywilnego , przyspieszenia pracy sądów i wprowadzenia jednego modelu kształcenia prawników i usprawnienia ich dostępu do zawodu. Zarzucano ministrowi, że dochodzi do konfliktu interesów pomiędzy jego działalnością jako adwokata i ministra. Jak na razie niewiele się zmieniło w resorcie sprawiedliwości.

Najwięcej kontrowersji budzi powołanie ministra Bogdana Klicha na szefa MON. To szczególny resort, potrzebujący profesjonalisty, żołnierza, inżyniera, polityka, ale i menadżera, a nie psychologa. Nie ma tu mowy o jakimkolwiek profesjonalizmie. Minister nie mówi nic o zreformowaniu armii, o wprowadzeniu armii zawodowej, o sprzęcie. Wiemy tylko o braku dyscypliny w wojsku, co nie jest niczym nowym. Minister ulega presji generalicji. Nie radzi sobie z resortem. Zarzuca mu się brak nadzoru nad armią. Ten minister nie wniesie zapewne nic nowego.

Ministerstwo edukacji przedstawiło program zreformowania oświaty. Jest tu wiele propozycji, np: zmiany w programach nauczania, sześciolatki w szkole, przedszkola dla wszystkich pięciolatków, dodatkowe zajęcia dla gimnazjalistów i licealistów, edukacja językowa młodszych i starszych dzieci, zainteresowanie młodzieży sportem, wprowadzenie dodatkowych zajęć dla gimnazjalistów. Bardzo dobrym pomysłem jest zmiana programów nauczania. Powinna być natychmiastowa i radykalna. Warto pamiętać, że programy nauczania są podstawą pracy nauczyciela. Dlatego nową podstawę, programową powinni tworzyć nauczyciele a nie profesorowie, którzy ze szkolną praktyką nie mają nic wspólnego. Dobrze, że ministerstwo zajęło się edukacją 6-latków. Nie rozumiem tylko dlaczego te decyzję uzależniać od woli rodziców. Nie ma czasu na zbędne dyskusje, pomysł jest dobry - trzeba go realizować. Szkoły muszą zadbać o dodatkową kadrę nauczycielską, wyposażyć sale, zakupić pomoce dydaktyczne. Minister zapowiedziała, że sfinansuje zakup podręczników dla 6-i 7-latków. Utopia.

Pomysłem na czasie jest wprowadzenie języka angielskiego do klas pierwszych od nowego roku szkolnego. Pytanie skąd wziąć anglistów skoro ich brakuje. Ale trzeba się z tym uporać i zamysł wprowadzić w życie.

Pani Hall zupełnie zapomniała o bardzo ważnym problemie - szkoły z oddziałami integracyjnymi. Do szkół przychodzi coraz więcej uczniów niepełnosprawnych. Brakuje do ich nauczania nauczycieli specjalistów, brakuje pomocy naukowych, asystentów, bo na nich nie ma pieniędzy. Dodatkowe zajęcia tzw. ścieżki edukacyjne, budzą obawy. Za to co umie uczeń kończący szkołę odpowiada nauczyciel a wprowadzenie dodatkowych przedmiotów tę odpowiedzialność rozmywa. Należy dofinansować zajęcia pozalekcyjne przedmiotowe i sportowe. Wówczas każdy uczeń będzie mógł rozwijać swoje zainteresowania. Przymusowe zajęcia sportowe mijają się z celem.

Zabrakło w tej reformie zmian odważnych i radykalnych. Wielu pedagogów krytycznie ocenia istnienie gimnazjów. Kłopoty wychowawcze z jakimi obecnie przyszło się zmierzyć nauczycielom i rodzicom, biorą się stąd, że 13-, 14-latkowie znajdują się nagle w nowej rzeczywistości, w nowym często nieprzychylnym otoczeniu, w okresie szybkiego dojrzewania i krzykliwego buntu. Zostaje zerwana więź ucznia z dawnym nauczycielem. Na długo uczeń zostaje sam ze swoimi problemami. Likwidacja gimnazjów rozwiązałaby wiele problemów wychowawczych , o których pani Hall nic nie mówi. O narastających problemach wychowawczych polskiej szkoły mówi "Diagnoza szkolna 2008", ministerstwo natomiast ma niewiele w tej kwestii do powiedzenia. Karygodny jest pomysł dotyczący lektur szkolnych. Maturzysta powinien wiedzieć więcej niż gimnazjalista czy uczeń szkoły zawodowej. Uważam,że w szkole podstawowej zamiast "Przyrody"powinno się wprowadzić chemię, biologię, geografię i fizykę. Dałoby to uczniom konkretne podstawy do nauki tych przedmiotów w gimnazjum.

Krytykuję się coraz częściej naukę religii w szkołach. Nie chodzi tu o nauczanie religii , ale o miejsce, w którym się odbywa. Bardziej sprawiedliwe i tolerancyjne byłoby wprowadzenie etyki. Jak ważny to problem wie każdy nauczyciel. Polska szkoła powinna być tolerancyjna. Błędem poprzedniej ekipy było wprowadzenie 3-letnich liceów. Szkoły te nie są w stanie należycie przygotować uczniów do matury i studiów. W tej kwestii ministerstwo nie zajęło stanowiska. W całej reformie oświaty brakuje spójności. Pani minister Hall nie zrealizuje swoich zamierzeń, bo robi to chaotycznie, nie bierze pod uwagę czasu a przede wszystkim braku pieniędzy. Zacytuję tu słowa Piotra Semki: Qvo vadis pani minister?

Ministerstwo Nauki i grupa ekspertów przygotowała raport o zmianach w prawie o szkolnictwie wyższym. Nie brakuje śmiałych rozwiązań. Z uznaniem należy przyjąć propozycję pełnej korelacji między państwem , gospodarką i kierunkami studiów. Rząd ma wskazać ważne dla gospodarki kierunki studiów. Dobrze też się stało, że min. Kudrycka zauważyła potrzebę rekomendowania tych uczelni, w których jest dbałość o poziom nauczania i rozwój badań naukowych. Słusznie też zauważyła, że takim uczelniom należy się wyższa dotacja od państwa.

Menadżerskim posunięciem nazwać można propozycję stworzenia specjalnego funduszu, który umożliwi zatrudnienie na naszych uczelniach zagranicznych wykładowców. I co najbardziej może się podobać to zdyscyplinowanie wykładowców. Co dwa lata będą oceniane ich sukcesy naukowe i dydaktyczne. Bardzo sensowna jest propozycja wprowadzenia zakazu pracy na kilku etatach. Minister Barbara Kudrycka jest praktykiem i wie jak szkodliwe dla badan naukowych i pracy dydaktycznej jest uganianie się wykładowców za kilkoma etatami. Nie mówiąc o tym, że najbardziej szkodziło to poziomowi pracy dydaktycznej. Wątpliwości budzi kwestia finansowania studiów. Absurdalne jest twierdzenie, że na studiach dziennych znajdują się słuchacze z zamożnych domów a ci biedni uczą się zaocznie. Ma inną wiedzę na ten temat. Zupełnie nie można się z tym zgodzić. Tak jak nie można się zgodzić z likwidacją habilitacji, dzięki której pracownik naukowy zdobywał umiejętności i poszerzał wiedzę. Stopniowo stawał się samodzielnym pracownikiem naukowym.

Na wiele z tych propozycji uczelnie czekają od dawna i należy mieć nadzieję, że większość z nich szybko wejdzie w życie i zmieni uczelnianą rzeczywistość. Część profesorów krytykuje reformę bo nie chce zrezygnować z własnych środowiskowych interesów. Nie podoba im się wprowadzenie etatyzacji na uczelniach czy zróżnicowanie stopnia doktora na zawodowy i naukowy. A to są pomysły bardzo dobre, zmienią w zasadniczy sposób skostniałą rzeczywistość na uczelniach.

Minister ochrony środowiska Maciej Nowicki przez sto dni nie przedstawił żadnych propozycji zmian w kierowanym przez siebie resorcie. Zapowiadał, że w ciągu kilku miesięcy zapadnie decyzja o przebiegu trasy przez dolinę rzeki Rospudy, miał walczyć o powiększenie limitów CO, zająć się skutecznie ochroną środowiska. Podsumowując - jak na sto i więcej dni minister Nowicki zrobił bardzo mało. Zapowiedzi ministra były słuszne , pytanie tylko co z nich wynikło? Na razie niewiele. Dlatego jest jednym z ministrów do zmiany.

Nie radzi sobie ze swoim resortem min. Cezary Grabarczyk. Okazuje się, że wiele inwestycji na pewno będzie opóźnionych. A przed nami przecież Euro 2012. Z pewnością Grabarczyk pożegna sie z rządem.

Reasumując: Poszczególni ministrowie nie zrealizują przedwyborczych obietnic. Jednym staną na przeszkodzie protesty, inni nie zrobili nic. Premier Tusk będzie miał trudny wybór: albo minister albo protestujące środowisko. Tam gdzie miałby stracić poparcie znaczących środowisk zapewne opowie się przeciwko ministrowi. I to będzie błąd. Wnikliwy obserwator polityczny zauważył,że poparcie dla ministrów Tuska spada. Wśród zwolenników tego rządu jest coraz mniej tych, którzy wierzą w spełnienie obietnic. Nie zmieni się nic w służbie zdrowia, nie dokona rewolucji min. Hall, wiele cennych inicjatyw min. Kudryckiej zostanie zablokowane. I tak przeminie kadencja Tuska i ministrów, którzy dotrwają do końca kadencji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Niektórzy ministrowie obecnego rządu mają pomysły na ratowanie państwa przed pogłębiającym się zadłużeniem. Jednym z nich jest min. Fedak, która ma pomysł ratowania finansów państwa w przypadku 55 proc.długu publicznego do PKB. Pani minister uważa, że należałoby wstrzymać przelewy pieniędzy z ZUS do OFE na bieżące potrzeby emerytalne. Państwo zaoszczędziłoby ok 40 mld zł, które rocznie dopłaca do emerytur. Rząd podnosi VAT, może zabierze ulgi podatkowe na internet i dzieci, zabierze naukowcom i artystom. No , ale chyba nie będzie tak żle, przecież jesteśmy "zieloną wyspą Europy". Niestety takie posunięcia są łatwiejsze niż reformy a rząd idzie na łatwiznę. Na szczęście premier Tusk już dawno pomysły pani Fedak wyrzucił do kosza. Pani min. miała tez pomysł na tzw. emerytury obywatelskie, tyle tylko, że min. pracy nie wie skąd weźmie na te pomysły pieniądze. Pomysł sięgnięcia po pieniądze przyszłych emerytur jest zaskakujący.
Obecnie nad zmianami w OFE pracuje zespół prof. Marka Góry. Na temat w miarę pozytywnych zmian pani min. się nie wypowiada. Zmiany te mają pomnażać oszczędności przyszłych emerytów a przede wszystkim tańsza ma być ich obsługa. Co z tego wyniknie dowiemy się na koniec listopada, wtedy nowe propozycje będą znane ogółowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ma pan racje i tej agresji , nie tej spod krzyża, należy się obawiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Profesor Gomułka odszedł z rządu bo wiedział co się święci, reszta tylko słała do ludu obiecanki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Min. K. Hall zapowiedziała, że ministerstwo zakupi podręczniki dla pięcio i sześciolatków. Spełniona czy nie obietnica pani minister?

Komentarz został ukrytyrozwiń

W kolejnym polskim rządzie brakuje fachowców i dlatego mamy to co mamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magda ja bym dał podtytuł '' Czy wiceministrowie Tuska dadzą radę''. Moim zdaniem to na nich patrzą ""Ministrowie'' i modla sie za ich pomyślność. Ciekawy bylby przegląd sekretarzy stanu ,którzy odeszli z powodu ...? Właśnie jaki np. był powód odejścia Hanny Jahns z Min.Rozw. Regional.- kobiety z takim CV./ Bruksela, Tajwan,doktorat,języki/. To Min. akurat miało dobry program więc "murzyn itd''. Jeśli sie spojrzy na wykształcenie poszczególnych ministrów to albo mamy powrót do - Lekarz w zdrowiu, albo po drugiej stronie psychiatra w MON-ie.. Czy jest szansa na to aby ''Służba RP'' była takim Honorem , że wejda tam menadżerowie topowi. To pytanie za Miliardy PLN marnotrawione przez ''partyjnych nieudaczników'' czytaj p. Fedak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I myślę, że długo nie będziemy mieć takich polityków, którzy ponad własny interes postawią interes państwa i obywateli, niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażynko żadna z ekip rządzących nie jest należycie przygotowana do rządzenia i kierowania państwem. Wszystko to dzieło przypadku. A szkoda bo Polska to kraj pełen potencjału, piękny , bogaty w mądrych ludzi. Tylko nie ma komu tego potencjału należycie wykorzystać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomku, ależ mnie pan zaskoczył :))))) Nie mogę tego zrobić bo niektórzy posądzą mnie o lenistwo albo autoplagiat:)))) nie jestem spokrewniona z Nostradamusem, chociaż szkoda, tylko po prostu nauczono mnie patrzeć i wyciągać wnioski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga Pani Magdo, powinna Pani dokładnie przejrzeć swoje drzewo genealogiczne i koniecznie sprawdzić, czy nie jest Pani spokrewniona z Nostradamusem.
A tak serio: artykuł można troszeczkę zmienić i opublikować go na nowo. Tytuł nadal jak najbardziej aktualny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.