Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37407 miejsce

Czy mistrzowie świata zagrają w Polsce?

Warszawa stolicą światowego futbolu? Tak, to możliwe. Na tą nazwę jednak nie zapracowali póki co nasi piłkarze w postaci drużyn Legii czy reprezentacji Polski, ale prężność organizatorów oraz odrobina „szczęścia” (czy na pewno?) w losowaniu

 / Fot. EPA/DENNIS SABANGANReal Madryt to już pewnik, a czy Niemcy zdobędą mistrzostwo świata przekonamy się już w niedzielę.

Niemcy – Argentyna, czy ty jest finał, o którym marzyliśmy? Jak pokazały szczegółowe, przedmeczowe, przeprowadzone bez zbędnych emocji towarzyszących różnego typu ekspertom, analizy w półfinałach nie było niespodzianek. Do finału trafiły drużyny, które przewyższały czy to sportowo, czy to mentalnie swoich przeciwników co potwierdziły swoja grą w ostatnich, decydujących meczach.

Skoro nasze dywagacje okazały się dotychczas tak trafne spróbujmy pokusić się o wskazanie zwycięzcy w niedzielnym finale. Mecz o trzecie miejsce jest, nie da się tego ukryć, meczem przegranych drużyn więc na jego wynik wpływ mogą mieć różne, czasem trudne do zdefiniowania czynnik co powoduje, że żadna analiza nie ma większego sensu, a wynik spotkania jest nieprzewidywalny. Gdyby to był mecz finałowy wygrałaby Holandia, a tak każdy wynik jest możliwy.

O umiejętnościach obu finalistów napisaliśmy już wszystko przy okazji półfinałów. Wbrew pozorom przy równoległym porównaniu oba zespoły są do siebie bardzo podobne i gdyby nie konieczność rozstrzygnięcia to ich rywalizacja mogłaby zakończyć się wynikiem remisowym. Co więc może zdecydować o ostatecznym triumfie jednej z drużyn? Teoretycznie na przebieg spotkania może mieć wpływ świadomość, że jest to mecz ostatni, mecz „o wszystko”. Nie będąc jednak psychologiem współpracującym z tymi drużynami nie sposób przewidzieć czy zwycięży duch rzucenia wszystkiego na szalę, czy też chłodna kalkulacja, że jeden błąd może kosztować wszystko. Klucz do trafnego wskazania zwycięzcy leży we wnioskach wynikających z przebiegu meczów półfinałowych.

Argentyńczycy potwierdzili, że potrafią konsekwentnie realizować założoną taktykę, ale niestety dla nich, potwierdzili także bardzo niską (zerową?) skuteczność w akcjach ofensywnych. Niemcy natomiast odwrotnie udowodnili ponownie, że są drużyną bramkostrzelną i imponują przygotowaniem kondycyjnym. Dyspozycja fizyczna to będzie właśnie to, co zdecyduje kto zostanie mistrzem świata. W tym aspekcie na niekorzyść Argentyńczyków działa dodatkowo fakt, że ich mecz półfinałowy odbył się dzień później niż spotkanie Niemców, a do tego trwał znacznie dłużej. Szczęście, tak jak człowiek, ma prawo też czuć się już zmęczone…

Tak, to Philipp Lahm i jego koledzy z drużyny Niemiec wzniosą do góry, w niedzielę na Maracanie, Puchar Świata. Niemcy mistrzem świata 2014! W październiku czekamy na nich w Warszawie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Można podejrzewać, że wzrośnie sprzedaż kalkulatorów prostych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.