Na wstępie - aby teoria pasowała do faktów - uczeni założyli, że słynne biblijne zdarzenie tak naprawdę nie miało miejsca na Morzu Czerwonym, ale tuż nieopodal, w pewnym punkcie w delcie Nilu. Wiejący nieprzerwanie przez 12 godzin wiatr dosłownie cofnął wodę do koryta rzeki, tworząc długi na ponad 3 km i szeroki na prawie 5 km korytarz, przez który można było przejść suchą nogą. Taki stan rzeczy mógł trwać nawet do 4 godzin, po których korytarz został z powrotem zalany. Tę niezwykłą anomalię wyjaśnia dynamika płynów w ramach ogólnie pojętych praw przyrody - przekonują eksperci od rozstępowania się wód.
Owa zgrabna naukowa interpretacja biblijnego cudu może się podobać religijnym sceptykom, ale niesie za sobą kilka poważnych wątpliwości (pomijając fakt, iż modele komputerowe stworzone przez naukowców potrafią zawsze precyzyjnie przewidywać rzeczy, które już się wydarzyły dawno temu i wszyscy o nich wiedzą i prawie zawsze zupełnie zawodzą przy przewidywaniu rzeczy, które mają dopiero nastąpić).
Jeśli rozstępowanie się wód jest rzeczywiście takim naturalnym zjawiskiem, dlaczego od przeszło 3 tys. lat nikt nigdy nie zaobserwował go ponownie? Oczywiście, na potrzeby świeżo ukutej teorii można przekonywać, że rzadkie anomalie w przyrodzie są siłą rzeczy trudne do wielokrotnej obserwacji. Kolejne pytanie - skąd Mojżesz mógł wiedzieć dokładnie, co do godziny, gdzie i kiedy nastąpi owa niezwykle rzadko występująca anomalia przyrodnicza? Jeśli nie wiedział z góry, musiało dojść do niewiarygodnego wręcz zbiegu okoliczności. Innymi słowy, uciekinierzy mieli ogromne szczęście, a ścigające ich wojska faraona - równie ogromny niefart.
Jeśli by odrzucić zarówno możliwość interwencji siły wyższej (Bóg mógł po prostu przekazać swojemu słudze odpowiednią informację) jak i przypadku na tak nieprawdopodobną skalę, pozostaje jeszcze jedna opcja... egipscy kapłani.
Kasta kapłanów w Starożytnym Egipcie posiadała bardzo dokładną wiedzę na temat otaczającego ich środowiska naturalnego, a konkretnie na temat cyklu wzbierania i opadania wód w Nilu - tego, co współcześni fizycy określiliby mianem dynamiki płynów. Zresztą, stan wiedzy starożytnych Egipcjan był w ogóle zdumiewający, za przykład podając chociażby chirurgię lub architekturę (np. precyzyjnie obliczony kąt piramid).
Czy możliwe więc, że starożytni kapłani w Egipcie mogli wiedzieć o pewnych anomaliach (o ile w ogóle są one realne), które zdumiewają współczesnych naukowców w Ameryce?
Jeśli tak, albo Mojżesz musiał być głęboko wtajemniczony przez kapłanów w sekrety ich wiedzy, albo kapłanom z jakiegoś powodu bardzo zależało na klęsce obecnie panującego faraona, że przekazali tak cenną informację jego największemu wrogowi.
Źródło:
Niewiarygodne.pl