We wrześniu ubiegłego roku napisałem w serwisie Wiadomości24.pl tekst pod tytułem "Czy można być przestępcą, nie szkodząc nikomu?", będący polemiką z komentarzami na temat "robienia" prac naukowych na zamówienie. Redakcja nie chciała wówczas przyjąć mojego tekstu (powody formalne, które dziś już ustały). Nie dostałem więc wówczas szansy na obronę swojego stanowiska. Dziś - coś się zmieniło. Szansę już mam - jak mniemam. Powrócę więc do tekstu o cudzych "magisterkach".
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Piotr Madajczyk 18.12.2008 18:29
Przypominam, że każdy składający pracę licencjacką lub magisterską podpisuje i załącza do niej oświadczenie, że pracę napisał samodzielnie. Właściwie, w porządnie funkcjonującym państwie, powinna być z tego co najmniej wysoka kara pieniężna za fałszywe oświadczenie.
A przy tym publikowany tekst jest tak obrzydliwie banalny. Ile razy już to słyszałem, że promotor niszczy indywidualne sformułowania, itd. Do indywidualnych sformułowań zdolna jest jedynie mniejszość studentów. Ci, którzy zamawiają prace: 1. albo potrzebują formalnego dowodu ukończenia studiów i nie mają czasu na zajmowanie się nimi, 2. albo też nie są w stanie samodzielnie napisać pracy.
Krótko mówiąc niepoważny tekst (delikatnie mówiąc).
BARBARA Romer Kukulska 16.12.2008 10:12
a wracając do pytania w tytule? owszem. wielkiej. krzywda to dla samego magistranta, jak i dla społeczeństwa, gdyż to produkcja niedouczonych "pseudomagistrów" . Przestępca szkodzi, Panie Andrzeju , jakby na to nie patrzeć. No, ale trzeba widzieć. ;)
BARBARA Romer Kukulska 16.12.2008 09:08
To jest oszustwo. Wprowadzić w błąd Komisję, że pracę napisała osoba podpisaną pod nią. Tymczasem autorem jest ktoś inny. Osoby które zamierzony sposób wprowadzają w błąd są oszustami. Zatem uzyskany magistra jest w drodze oszustwa.
To tyle tak na szybko i na skróty. Omijajaąc pojęcie etyki.
Bo z etyką i jej pojęciem to jednak różnie, albowiem w różnych sytuacach jest naginana zależnie od potrzeby...czego dowodem art P. Andrzeja. Tak ja widzę sprawy, bez złośliwości i zeza - ja, też emerytka z wolnej woli i bez emerytury. :))
Jadwiga Kowalczyk 16.12.2008 08:08
Andrzeju - poraza mnie Twoja logika. Jestem gotowa wejśc pod stół (niski !) i odszczekać wszelkie zarzuty pod adresem piszacych "prace naukowe" na zamowienie mecenasów; na zasadzie żyj i daj zyc innym, a innymi slowy "każdy orze, jak może".
Proceder ten zawsze wydawał mi sie nieetyczny - ale widać mam wypaczone pojecie etyki.
Czy ktos na tym procederze traci? Chyba sam "mecenas" - ostatecznie pisanie pracy powinno być jakims ukoronowaniem WIEDZY. Czy ją posiadł, rzecz dyskusyjna.
Mozna poddac w wątpliwość wobec tego celowość pisania wogole tego typu prac. Ale to nalezy do systemu kształcenia, a obrona prac wydaje sie być w tym ukladzie żródłem dochodów całkiem innej grupy ludzi. Tych utytulowanych i majacych wplyw na jakość wiedzy prezentowanej przez studentów.
Tak widze sprawy ja - zlosliwa i zezowata emerytka. :)
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +180)