Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10161 miejsce

Czy można mieć w domu teatr?

Mówią, że można mieć w domu niezły cyrk, ale czy słyszał ktoś, żeby mieć w domu niezły teatr? Miejsce magiczne -Michałowice nieopodal Szklarskiej Poręby. Tu mieszkają i wystawiają swoje spektakle Jadwiga i Tadeusz Kutowie.

Modrzewiowy, własnoręcznie wybudowany teatr / Fot. Lilianna SokołowskaŻeby tu trafić trzeba się najpierw dowiedzieć od znajomych, że takie miejsce istnieje. Michałowice leżą w połowie drogi pomiędzy Jelenią Górą i Szklarską Porębą. Kilka domków przycupnęło wysoko. Wąska, asfaltowa droga wije się wśród lasów i skał. Kiedy wjeżdża tu prawdziwy mieszczuch nieraz zadaje pytanie: Jak tu można żyć? Odpowiedź brzmi - inaczej, wolniej, spokojniej, czasami pewnie trudniej. Ale też piękniej niż w wielkim mieście. Małżeństwo aktorów Jadwiga i Tadeusz Kutowie kupili na tym odludziu stary dom, wyremontowali go, obok zbudowali drewniany "Teatr Nasz" z profesjonalną sceną.

Nie chcę się rozpisywać na temat biografii aktorów czy działalności tego pierwszego prywatnego teatru w Polsce. Wiele informacji można znaleźć na stronie internetowej Teatru lub w dostępnych artykułach. Chciałabym raczej skupić się na zjawisku, które można zaobserwować tylko tutaj.To specyficzny klimat, będący niewątpliwą zasługą gospodarzy.

Pierwszy raz przyjechałam tu zaproszona przez koleżankę. Na parkingu witał nas uśmiechnięty Kot Czesław we własnej osobie.Dzielnie towarzyszy gościom przy kolacji. Wyrzucony za drzwi przez gospodarza natychmiast wraca w niewytłumaczalny sposób. / Fot. Elżbieta Świączkowskamężczyzna z tłustym rudo-białym kotem. Obaj kręcili się między samochodami. Pan przedstawił kota - oto Czesław. Kot nie odwzajemnił grzeczności. Niezwykle się zdziwiłam, kiedy przed rozpoczęciem spektaklu ubrany w elegancki smoking witał wszystkich gości Pan z parkingu, czyli Tadeusz Kuta. Takie samo zdziwieni byliśmy rano, kiedy Jadwiga - tak zjawiskowa na scenie, smażyła dla nas racuchy. Jedna z koleżanek nie wytrzymała "O Matko! No jak to tak? Ona w kuchni?"

Dwa lata później organizowałam tutaj imprezę służbową. Przyzwyczajona do standardowych działań wysłałam rezerwację, otrzymałam potwierdzenie, przekazałam nasze sugestie. Kilkakrotnie próbowałam ponaglać, ponieważ nie otrzymałam do zatwierdzenia menu. Wreszcie trafiłam na zmęczonego pana Tadeusza, który z nutą irytacji wyjaśnił mi dobitnie, że skoro jesteśmy gośćmi to jedzenie będzie dobre i już.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 22.10.2009 20:36

Na Podlasiu też radzą sobie jak mogą i mają swój teatr w stodole link Naprawdę należy podziwiać takich ludzi. : )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję, świetny tekst i bardzo interesujący temat. Wiele sie dowiedziałam i dziękuję. Bardzo chciałabym tam kiedyś trafić, na pewno - po tym tekście - postaram się o to. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.10.2009 12:32

koniecznie musze się tam wybrać:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No proszę:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł - chciałoby sie pojechać tam i zanurzyc się w ta magię - tym bardziej że za oknem pada deszcz - a tam kominek ............

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.