Studenci nie próżnują i pomimo nauki, wykładów oraz bujnego życia towarzyskiego, chętnie biorą udział w dodatkowych zajęciach. Jedną z ciekawszych propozycji są warsztaty języka migowego zorganizowane na Uniwersytecie Ślaskim.
Dobrze, że pomyślano o dużej sali - na warsztaty przyszło niemal 70 osób! Takiej liczby chętnych nie spodziewały się same organizatorki: Natalia Krzemień - studentka III roku pedagogiki na specjalności zintegrowana edukacja wczesnoszkolna i wychowanie przedszkolne i Monika Banasik - studentka I roku studiów magisterskich uzup. pedagogiki na specjalności pedagogika opiekuńczo-wychowawcza.
Skąd u dziewczyn zainteresowanie językiem migowym? - Zaczęłam uczyć się języka migowego, bo koleżanki poleciły mi kurs, który odbywał się niedaleko naszego wydziału. Stwierdziłam, że na moim kierunku studiów warto znać ten język i tak się zaczęło - opowiada Natalia. Podobnie o początkach swojej przygody z miganiem mówi Monika. Obie dziewczyny uczęszczały na dwustopniowy kurs, który trwał 4 semestry akademickie. Teraz same dzielą się zdobytą wiedzą.
Na język migowy składają się dwa systemy. Pierwszy to alfabet migowy, czyli tzw. znaki daktylograficzne – to miganie znaków odpowiadających poszczególnym literom. Warto też wspomnieć, że polski "alfabet migowy" zawiera litery tworzone za pomocą znaków diakrytycznych - czyli ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż. Drugi sposób, to system, gdzie
każdy manualny znak to jeden wyraz - czasowniki, rzeczowniki, przymiotniki... Na marginesie wspomnę, że według różnych szacunków zasób słów przeciętnego Polaka wynosi kilkanaście tysięcy(!) - tak więc podstawowe minimum to naprawdę sporo znaków do zapamiętania.
Warsztaty zorganizowano w ramach Polonistycznego Koła Naukowego „Bakałarz” przy Katedrze Dydaktyki Języka i Literatury Polskiej UŚ. Pierwsze spotkanie w ramach warsztatów odbyło się 9 listopada. Podczas 180 minut uczestnicy poznali alfabet i liczebniki. O ile litery o, m czy k nie sprawiły żadnych trudności, to inne, jak: d czy w wymagały większych nakładów uwagi. Entuzjazm nie opuścił też studentów przy liczebnikach - no przecież każdy umie liczyć na palcach... Trudności zaczęły się jednak z setkami i tysiącami, ale dla chcącego nic trudnego! W powietrzu niemal czuło się zapach skupienia. - Rozpoczynając, bardzo mile się zaskoczyłam: cisza jak makiem zasiał, każdy patrzył, powtarzał i notował – mówi z uśmiechem Natalia.
Drugi etap zajęć odbył się w miniony wtorek - studenci poznali znaki odpowiadające podstawowym wyrazom. - Zaczęło się od "mam na imię", a skończyło na "dlaczego babci nie było wczoraj w szkole?" - Sama byłam pod wrażeniem ile nauczyłam się w ciągu zaledwie półtorej godziny!- dziwi się Kamila, studentka nauk politycznych. Ile więc można nauczyć się nauczyć w czasie 3 godzin? - Wystarczająco dużo, aby w przypadku spotkania z osobą głuchą umieć nawiązać z nią jakikolwiek kontakt - zgodnie odpowiadają Natalia i Monika.
Sami zainteresowani oceniali warsztaty bardzo pozytywnie: - Zajęcia były bardzo dobrze przygotowane i bardzo efektywne, popieram takie przedsięwzięcia, ponieważ uważam, że zawsze warto uczyć się czegoś nowego, co może zbliżyć nas do drugiego człowieka - podsumowuje Kamila. Warsztaty skończyły się dwa dni temu - ile uczestnikom zostało do dziś w głowach? - Myślę, że najlepiej zapamiętałem i opanowałem miganie alfabetu. Miganie całych wyrazów i zwrotów jest bardziej skomplikowane, ale wciąż pamiętam niuanse odróżniające miganie „nazwiska” od „ołówka” -mówi jeden z uczestników.
Nie tylko słuchacze nauczyli się czegoś nowego - dla dziewczyn prowadzących warsztaty był to prawdziwy debiut - Jestem szczęśliwa, że mogłam poprowadzić taki warsztat, tym bardziej, że było to moje pierwsze doświadczenie w życiu, kiedy mogłam wystąpić w roli prowadzącej i będę je mile wspominać - cieszy się Monika.
Czekamy na kolejne tego typu przedsięwzięcia. Jak powiedział Paulo Coelho: "Jest tylko jeden sposób nauki. Poprzez działanie".