Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1836 miejsce

Czy można oszaleć z miłości? "Wieczór Trzech Króli" w Teatrze Polskim

Teatr Polski włączył w tym roku do repertuaru Wieczór Trzech Króli w reż. Dana Jemmetta. Ta urokliwa komedia, nomen omen, romantyczna o przezwyciężaniu przeszkód stojących na drodze prawdziwej miłości, warta jest wyprawy do teatru.

Gdy Szekspir pisał (nie będziemy tu oddawać się dyskusji co do autorstwa dzieł, bo to temat na odrębny artykuł) "Wieczór Trzech Króli" był „przed” "Otellem", "Makbetem","Królem Lirem" czy "Burzą" (tu wymieniam tylko te najbardziej znane szerokiej publiczności). Miał jednak za sobą: "Poskromienie złośnicy", "Sen nocy letniej", "Wiele hałasu o nic", "Jak wam się podoba" czy "Hamleta". "Wieczór Trzech Króli" jest jedną z ostatnich komedii wielkiego dramaturga.

Tytuł nawiązuje do święta Trzech Króli, gdy zgodnie ze staroangielską tradycją, „zwykły porządek rzeczy ulega pozornie bezkarnemu odwróceniu”. Akcja sztuki rozgrywa się zaś w krainie zwanej Ilirią (prawdopodobnie dzisiejsza Albania lub Grecja). Główni bohaterowie, bliźniaczo podobne rodzeństwo Viola i Sebastian, podczas katastrofy statku zostają rozdzieleni. Nie wiedząc, że obojgu udało się przeżyć, opłakują swoją stratę. Viola postanawia w męskim przebraniu służyć na dworze Orsina, księcia Ilirii, w którym od dłuższego czasu jest nieszczęśliwie zakochana. Orsino, chcąc zdobyć rękę pięknej lecz niechętnej mu Oliwii, wysyła Violę z misją przekonania o szczerości swoich uczuć. Violi, która na czas całej maskarady przybrała imię Cezaria, rozbudzenie serca Oliwii udaje się aż za bardzo, bowiem ta zakochuje się w nieszczęsnym posłańcu. W tym czasie w mieście zjawia się Sebastian uratowany przez pirata Antonio i z uwagi na bliźniacze podobieństwo do siostry wpada "jak śliwka w kompot", w sam środek intrygi.

Postacie drugoplanowe, jak to u Szekspira, to plejada doskonale nakreślonych charakterów. Mamy więc wuja pięknej Oliwii, pijaka Tobiasza i jego mało inteligentnego przyjaciela, Andrzeja uderzającego w konkury do bratanicy wyżej wymienionego. Sprytną służkę Marię, wzbudzającego zadumę błazna i barwnego w swoim purytańskim zakłamaniu, bufona Malvolio. Finał nie jest zaskakujący. Wszystko kończy się dobrze: rodzeństwo się odnajduje, zakochani rewidują obiekty swoich uczuć.

Nie jest tu zresztą ważne czy zdradzę zakończenie czy też nie, istotny bowiem jest środek, Pełne inteligencji i humoru rozwiązywanie skomplikowanej fabuły. Prawdziwy efekt kuli śnieżnej. "Wieczór Trzech Króli" jest bowiem urokliwą komedią, nomen omen, romantyczną o przezwyciężaniu przeszkód stojących na drodze prawdziwej miłości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.