Pozycja materiału w rankingach:
Czemu tak trudno komuś obcemu poznać bliżej Warszawę? A czy ktoś w ciągu kilku godzin, dni, a nawet lat, zrozumiał w pełni kobiecą naturę? Na to trzeba poświęcić życie.
Wprawdzie początkowo planowałem ograniczyć swoje przemyślenia po wyjeździe służbowym jedynie do wątku na forum, ale zachęcony przez dyskutantów, podejmuję temat.
Gdy odwiedzamy obce miasto, często liczy się pierwsze wrażenie. Oglądaliście pierwszą część filmu pt. „Piła”?
Pamiętacie to koszmarne pomieszczenie, gdzie siedzą główni bohaterowie? Tak właśnie
wygląda dworcowa toaleta. A do tego wita nas napis: każde wejście jest rejestrowane przez fotokomórkę. Europa. Ale trochę taka wschodnia.
Zaraz po wyjściu z budynku dworca przybysz otrzymuje serię sprzecznych bodźców. Panowie pod krawatami i panie na obcasach wymijają
zataczających się pijaków i narkomanów funkcjonujących na zwolnionych obrotach. Supernowoczesne centrum "Tarasy", z
falującym szklanym dachem opada wprost ku "grzmotowi", jakim
jest budynek Dworca Centralnego.
Opłata za wjazd na taras widokowy Pałacu Kultury i Nauki zdaje się szybować niczym ta najszybsza winda w Polsce. Kiedy już wjedziemy na XXX piętro, może nas porazić brzydota miasta. Na szczęście przed aktem rozpaczy z powodu najdroższej w życiu przejażdżki na najkrótszym odcinku chroni nas siatka.
Już w trakcie moderacji, dostałem zwrócony materiał z pytaniem, czy uliczni sprzedawcy nie chcieli wcisnąć staników za 4 zł. Nie, ale handel uliczny wciąż rzuca się w oczy. W środku półtoramilionowego miasta majtki i staniki oraz filmy porno (już na DVD, a nie VHS) kłują przechodniów w oczy.
Ale też z pewnością dzieje się w stolicy wiele dobrego. Gdzie się nie ruszyć, widać, że coś się buduje. Instytut Archeologii
po
latach katorgi w robotniczych barakach, po których biegały szczury, przeniósł się w końcu do
przepięknie
wyremontowanej Szkoły Głównej. Tu są ośrodki naukowe, które dorównują zachodnim. Można z nich czerpać inspirację dla własnej pracy naukowej. Wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego jest niezapomnianym przeżyciem.
Nie spodobał nam się z żoną Nowy Świat. Chcieliśmy znaleźć spokojne miejsce i posiedzieć przy kawie. Dopiero, kiedy weszliśmy w podwórko prowadzące w stronę Chmielnej, mieliśmy wrażenie, że trafiamy na ślady dawnej Warszawy; stare kamieniczki z początku ubiegłego wieku, z których dawno
odpadł tynk. To mógłbym w tym mieście polubić: tropienie śladów przeszłości. Wiele razy zwracałem uwagę na mijane tablice, upamiętniające różne wydarzenia, najczęściej walki na ulicach miasta. Ile ich może być w tym mieście? Tysiąc, kilka tysięcy?
Tu mieszka mój wujek, który od kilku lat pisze kronikę dziejów naszej rodziny, sięgającą XVIII wieku. Zawsze staram się go odwiedzać, nawet gdy jestem tu tylko przejazdem. Gdy ktoś wybiera się do stolicy, często mówi: mam tam rodzinę, poradzę sobie. I rzeczywiście, to ważne, nie tylko dlatego, że jest u kogoś przenocować. Dzięki temu miasto zdaje się bardziej oswojone.
Tu wreszcie po raz pierwszy byłem w restauracji McDonald's, pierwszej w Polsce, w dniu otwarcia. Nie udało się nic kupić, bo przyszły tłumy!
Być może po przeczytaniu tego tekstu ktoś pomyśli: no dobrze, ale przecież to samo (i dobrego i złego) można powiedzieć o każdym większym mieście w Polsce. We Wrocławiu handel uliczny ma się dobrze, Katowicki dworzec to koszmar, w Krakowie też drożyzna. Ale czy stolica nie powinna błyszczeć przykładem? A może pod szarym płaszczem kryje się piękna kobieta?
Piszę o Warszawie, bo to miasto najtrudniej mi zrozumieć. Wiem, że można ją nie
tylko lubić, ale i kochać. Wiem, że wielu warszawiaków jest z Warszawy dumnych - spotkałem takich. Jednak po każdej kolejnej wizycie w stolicy, zwykle przejazdem lub na krótko, zadaję sobie pytanie: co w Warszawie da się lubić? Z czego mieszkańcy mogą być dumni? A przede wszystkim: jaka jest Warszawa? Jaka jest jej tożsamość? Czy to miasto pamięci o okupacji i walce, czy metropolia pędząca ku Zachodowi? A może nie ma jednoznacznej odpowiedzi? Może każdemu ukazuje się inna? Jak każda kobieta...
Zobacz także:
Artykuły
(198)
Galerie
(33)
Średnia ocen
(4.03)
Wiek: 34 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: Jedyny debiutant z milionem odsłon.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jan Kowalski 08.12.2006 01:45
Remont Instytut Archeologii na UW narobił Wydziałowi Historii takich długów, że hej. Sytuacji nie poprawia kiepskie finansowanie (z "trzeciej puli", na utrzymanie budynków) przez państwo...
Krzysztof Baraniak 06.12.2006 20:05
ok ok, to nie Pan:D życzę miłej konsumpcji, najlepszego!
Adam Degler 06.12.2006 20:00
Jaki Pan? Gdzie? :) o obietnicy pamiętam, dobry prezent mikołajkowy!
Krzysztof Baraniak 06.12.2006 19:29
Panie Adamie, masz Pan ten setny punkt! I zasłużenie:) a jaka to była obietnica za 100pkt?:D
Adam Degler 06.12.2006 17:01
Dla mnie moja małżonka jest najpiękniejsza. A że zerka przez ramię, jak piszę na W24, to inna sprawa:)
Dziękuję za ten komentarz, bo przy pisaniu tekstu bliski byłem zwątpienia.
Pozdrawiam.
Michał Tyrpa 06.12.2006 16:53
Czy Warszawę da się lubić? Odważne pytanie.. Niektórym, mimo szczerych wysiłków, nie udaje się ta sztuka. Co do Nowego Światu, wielokrotnie przekonałem się, że to miejsce ma swój urok. Jak to ujął, zdaje się, Jerzy Pilch, na tej ulicy (a także na krakowskim Rynku Głównym) można spotkać najpiękniejsze kobiety świata. Być może obecność najdroższej małżonki nie najlepiej wpłynęła na Twoją percepcję... Pozdrowienia (i plus).
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +180)