Facebook Google+ Twitter

Czy na Bliskim Wschodzie zacznie się regularna wojna?

Iran zadeklarował udział w zbrojnym konflikcie. Izrael nie zaprzestaje ataków. USA i ONZ biernie się przyglądają. Czy to już wojna?

Według przewidywań obserwatorów wydarzeń w Libanie, konflikt rozprzestrzeni się na cały region. Wczoraj i dzisiaj padły oświadczenia zaangażowanych stron, z których wyłania się czarny obraz.

Najbardziej optymistyczne oświadczenia wydała Condoleezza Rice, sekretarz stanu USA. Na specjalnie zwołanej konferencji powiedziała, że jest możliwe zawieszenie broni w ciągu kilku dni. Czy jest to gra na czas, czy faktycznie istnieje szansa na rozejm, to wiedzą nieliczni.


Natomiast trzeba pamiętać, że Rice już niejednokrotnie przedstawiała sytuację w dużo lepszym świetle niż byla ona w rzeczywistości. Kolejne spotkania z rządem izraelskim czy wizyty w ONZ zawsze okazują się "bardzo wartościowe i dobre dla sprawy". Oczywiście, nic z tego nie wynika. Sytuacja dla USA robi się niewygodna. Codzienne, coraz tragiczniejsze statystyki ofiar wśród ludności cywilnej stawiają w złym świetle rząd i prezydenta, otwarcie popierających interwencję Izraela.


Stanów Zjednoczonych nie martwią natomiast deklaracje Iranu. Znane jest stanowisko Georga Busha, który mówiąc o "Osi zła" jednym tchem wymienia Iran i Syrię. Iran, włączając się w konflikt izraelsko-libański, dałby świetny powód do interwencji USA.


Dzisiaj zabrał głos irański ajatollah Ali Chamenei, składając obietnicę włączenia się w konflikt militarnie. Iran miałby wesprzeć Liban. W krajach arabskich, słowa przywódcy duchowego narodu znaczą dużo więcej niż rządu. Czy są to tylko pogróżki czas pokaże. Nie wolno zapominać, że Iran dysponuje jedną z najsilniejszych armii w tym regionie świata. Dla mocno osłabionego Hezbollahu byłoby korzystnym, by ataki izraelskie skupiły się na nowym wrogu. Co na to wszystko Izrael?


Dzisiejsza zapowiedź premiera Ehuda Olmerta o prowadzeniu ostrzału terytorium Libanu do momentu wkroczenia międzynarodowych sił stabilizacyjnych jest otwartym ponagleniem ONZ. Wydaje się, że takie stanowisko może znacznie pomóc tej gubiącej się w swoich procedurach i mocno podzielonej organizacji.


Pozostaje czekać na czwartkowy zjazd przedstawicieli narodów świata. Liczyć, że może tym razem podejmą słuszną decyzję, która pozwoli uniknąć eskalacji konfliktu. Bo wybuch regularnej wojny na Bliskim Wchodzie jest już naprawdę bliski …

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

zbir
  • zbir
  • 03.08.2006 14:16

... a Chiny się wycofają z Tybetu, Osama skruszony dobrowolnie się odda w ręce US Army, zapanuje pokój a ludzie będą pogrążeni w wiecznej szcześliwości :)
Ja osobiście nie byłbym takim optymistą. sytuacja polityczna w tamtym rejonie świata do złudzenia przypomina "kociol balkanski". Konflikt zbrojny na szeroką skalę jest nieunikniony, a panstwa zaintreresowany czekaja tylko na odpowiedni czas i miejsce W CHWILI OBECNEJ NIE MA ABSLOTNIE ZADNEJ MOZLIWOSCI NA POKOJOWE ROZWIAZANIE KONFLIKTU.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.08.2006 18:40

:) Bądźmy dobrej myśli. ONZ podejmie słuszną decyzję, Hezbollah zostanie zlikwidowany (lub chociaż zmniejszony zakres ich wpływów), Izrael się wycofa..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie można lekceważyć Syrii, równiez potężna siła która bez chwili zastanowienia włączy się w ewentualny konflikt z USA. Neutralne Emiraty-nieprzewidywalne. Więc w najgorszym przypadku może być kocioł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt, po wkroczeniu wojsk irańskich nietrudno wyobrazić sobie bombardowanie ich instalacji jądrowych przez Izrael, a nawet zaangażowanie się w konflikt USA. Dlatego nie wydaje mi się, aby groźba była realna - chyba że Iran broń atomową już ma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.