Facebook Google+ Twitter

Czy na Oskariadzie wygrały naprawdę filmy ambitne i ciekawe?

- W filmach najbardziej cenimy trudną do zdefiniowania świeżość i nowy temat - mówił przewodniczący jury festiwalu kina niezależnego Oskariada Andrzej Kołodyński. Kryterium jest bardzo dobre, ale nagrodzone filmy zupełnie mu nie odpowiadają.

Festiwalowa publiczność po rozdaniu Offskarów i przemówieniach laureatów miała okazję zobaczyć dwa najbardziej uhonorowane filmy: "Kilka prostych słów" Anny Kazejak - Dawid, który wygrał w kategorii najlepsza aktorka i najlepsza reżyseria oraz "Kongola" Sylwestra Jakimowa uhonorowany nagrodą Grand Prix festiwalu, o wysokości 10000 zł.

Prosta historia o najprostszych rozwiązaniach


"Kilka prostych słów" to historia zwariowanej i nieodpowiedzialnej kobiety, buntującej się przeciwko niej szesnastoletniej córce i dawnym kochanku jej matki. Krystyna pakuje rzeczy do samochodu, zabiera swoje dziecko, wyjeżdżają. Okazuje się, że nie mają stałego miejsca zamieszkania, główna bohaterka chcąc utrzymać siebie i swoje dziecko, zostaje akwizytorem. Sprzedaje szczotki do włosów wykonujące masaż głowy podczas czesania. Oferowany przez nią sprzęt jest oczywiście słabej jakości i szybko się psuje. Krystyna kłamie, kombinuje, żeruje na ludzkiej naiwności.

Pewnego dnia w czasie jazdy psuje się jej samochód. Kobieta dzwoni do swojego dawnego przyjaciela, który nie odmawia jej pomocy. Po kilku dniach spędzonych w domu mężczyzny nastolatka buntuje sie przeciwko matce. Pali samochód i ucieka. Krystyna i jej kochanek szukają jej. W końcowej scenie dziewczyna podchodzi do matki, która cichym głosem mówi: - Kocham cię.

Klasyczna historia o niespełnionych marzeniach, macierzyńskich uczuciach i zawiedzionych ambicjach. Paradoksalnie, młoda dziewczyna jest dojrzalsza od swojej rodzicielki, ale nie może się od niej uwolnić. Mimo wszystko jest ona jedyną osobą, na którą może liczyć w trudnych chwilach. Kocha swoją matkę i jej nienawidzi. Krystyna ją wychowała, ale przyczyniła się też do jej nieszczęścia. Dziewczyna buntuje się nie przeciwko ułożonemu życiu, ale nie może znieść już wiecznych przeprowadzek, matczynego wyrachowania. Paradoksalnie sytuacja w jakiej się znalazły doprowadza do ich zbliżenia. Na końcowe "kocham cię" czekały już od dawna. Okazuje się, że wystarczy tak niewiele, aby zaznać szczęścia.

Jeśli jednak rozpatrywać film pod względem świeżości tematu, można się głęboko zastanowić nad tym, czy obraz, aż tak bardzo tchnie nowatorstwem. Temat nie jest ani nieznany ani bardzo niespotykany. Jedynym co wyróżnia film spośród innych festiwalowych projekcji jest gra Agaty Kuleszy, która wcieliła się w postać Krystyny.

Historia nie wiadomo o czym


Według jury najlepszym filmem Oskariady była "Kondola" Sylwestra Jakimowa. To splot luźno powiązanych ze sobą historii. Bohaterów łączy wspólne oglądanie relacji o aferze przemytu narkotyków.

Waldek odwiedza w szpitalu dziadka udającego śmiertelną chorobę. Ostatecznie zabiera go ze szpitala, odwozi do domu, a starszy pan w zamian zdradza mu swoją tajemnicę skreślania liczb w totolotku. Dziadka przez cały dzień szuka jego siostra ze swoją rodziną. Początkowo przez kilka godzin sprawdzają wszystkie oddziały w szpitalu, a następnie przychodzą pod blok, gdzie mieszka chory i krzyczą pod oknami wołając jego imię.

Ahmud to właściciel baru na dworcu autobusowym. Przez cały dzień próbuje dodzwonić się do swojej narzeczonej. Podejrzewa, że za kilka miesięcy zostanie ojcem.

Film naszpikowany jest dziwacznymi sytuacjami wzbudzającymi niepohamowany śmiech widowni, ale jest to jedyne co można powiedzieć o obrazie. Nie ma w nim żadnego głębszego przesłania, ani ukrytego sensu. Jeśli w ten sposób ma być realizowana osławiona już świeżość, nie dziwię się, że akurat ten obraz został nagrodzony 10000 zł.

Smutne wnioski


Filmy prezentowane na Oskariadzie były oceniane przez najsłynniejszych i najbardziej wpływowych specjalistów w dziedzinie kina w Polsce. Wśród organizatorów znalazł się Polski Instytut Sztuki Filmowej, a wśród patronów medialnych miesięcznik Kino czy portal Stopklatka.pl. Wiadomo, że festiwal kina niezależnego jest wylęgarnią młodych talentów aktorskich i reżyserskich. Na imprezie można było obejrzeć sporo dobrych filmów, chociażby "Rzeźnia nr 1" czy "Nie ma o czym milczeć", ale główną nagrodę zdobyły obrazy przeciętne. Jeśli więc już na Oskariadzie, która ma być w rzeczywistości doskonałą zapowiedzią rozwoju polskiego kina, doceniane są filmy nie najlepsze, to nie można wróżyć świetlanej przyszłości naszej rodzimej kinematografii. Wszyscy przecież wiemy, jaką zajmuje ona pozycję na arenie międzynarodowej. I nie zapowiada się na to, aby to się zmieniło w najbliższych latach...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Gratuluje trzeźwej oceny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

polskie kino to już dno, smutne ale prawdziwe :/

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.04.2008 21:28

:) wciągające

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • P J
  • 21.04.2008 20:09

dokładnie mam takie samo odczucie na temat tych filmów...polscy krytycy są niestety fatalni i pewnie w dużej mierze odpowiadają za fatalny stan polskiej kinematografii...plus za trafne spostrzeżenia i nie owijanie w bawełnę

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • K K
  • 21.04.2008 20:08

oczywiście miało być (...) za zgodność z moimi poglądami :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • K K
  • 21.04.2008 20:07

wprawdzie nie byłam na festiwalu, ale ogólnie zgadzam się z autorką, że poziom polskiej kinematografii jest żenujący :) za zgodność z moimi pogląda językmi ( ;) ) i cięty, fajny język +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.