Facebook Google+ Twitter

331 miejsce

Czy należy bać się aluminium?

Obowiązuje przyjęta przez "aklamację" teoria, że aluminium, jako najpowszechniej występujący metal w skorupie ziemskiej jest bezpieczny dla organizmu, bo gdyby było inaczej, twierdzą głosiciele tej tezy, nasz gatunek by nie przetrwał.

Aluminium / Fot. See page for author [CC BY 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)], via Wikimedia CommonsChyba w niewielu dziedzinach nauki panuje tak sztywne doktrynalne podejście do zagadnienia, jak w przypadku aluminium. A przecież ten problem można badać, tym bardziej, że pewne dane wskazują, iż jest inaczej, niż głosi wymieniona teoria. W zasadzie nie ma przeszkód, aby wiedzę na ten temat zgłębiać. No, może poza jedną... bo gdyby okazało się, że podejrzenia są słuszne, zmniejszyłoby to dochody wielu rekinów gospodarczych i finansowych tego świata.

Pierwiastek aluminium (Al), zwany inaczej glinem, rzeczywiście jest trzecim w kolejności z najpowszechniej występujących w skorupie ziemskiej pierwiastków (8, 23 %), obok tlenu (46,1 %) i krzemu (28,2 %). Problem w tym, że w naturze jest on związany z innymi pierwiastkami i dla organizmu człowieka… jakby nie istnieje. Jednocześnie jednak stwierdzono, że ingeruje on w wielu miejscach metabolizmu, choć tak naprawdę nie spełnia żadnej funkcji fizjologicznej.

Problem z tym pierwiastkiem zaczął się właśnie z chwilą, gdy człowiek nauczył się wyodrębniać aluminium z różnych związków chemicznych, pochodzących z naturalnych źródeł i zastosował je w wielu dziedzinach życia, z ochroną zdrowia i produkcją żywności włącznie.

Na ogół, nieszkodliwość zdrowotna aluminium postrzegana jest, jako brak łatwo obserwowalnych reakcji negatywnych w kontakcie fizycznym z tym metalem. Tymczasem jego toksyczność zaczyna się dopiero w momencie, gdy zmienia się pH środowiska w kierunku większej kwasowości bądź zasadowości. Inaczej mówiąc, najbardziej bezpieczne aluminium jest w środowisku obojętnym, a więc przy pH = 7. Niestety, nasze potrawy najczęściej takie nie są i w kontakcie z tym metalem (garnki, folia aluminiowa) uwalniają jego jony, które aktywnie reagują w żywności z różnymi substancjami, co wiedzie do wielu niekorzystnych zjawisk w organizmie człowieka. Bardzo istotna jest droga wtargnięcia aluminium do organizmu. Okazuje się, że najbardziej toksyczne jest wniknięcie parenteralne, czyli w formie zastrzyków bądź kroplówek.

W nurt rozumowania uzasadniającego brak toksyczności aluminium wspaniale wpisuje się takie oto wyjaśnienie znajdujące się w dokumencie Europejskiego Urzędu do spraw Zdrowia (EMA):

"Choć nie istniały żadne badania na temat toksyczności, toksyczności przy powtarzającym się stosowaniu, toksycznego wpływu na rozród - ani w odniesieniu do płodu, ani embrionu - jak również żadne badania na temat tolerancji aluminium u szczególnych gatunków, to nie uznano (podkreślenie moje) za konieczne wykonania takich badań, ponieważ aluminium i jego sole mogą się wykazać długą historią bezpiecznego stosowania, zarówno w medycynie ludzkiej, jak weterynaryjnej".

Cytat pochodzi z książki Berta Ehgartnera pod tytułem „Alumninium”, wydawnictwo Purana, 2013 rok. Pokazuje on wyraźnie, że lobby aluminiowe wypracowało sobie bardzo pobłażliwe podejście do swojej działalności wśród urzędników na najwyższych szczeblach władzy.

Zadziwiające są również sposoby ustalania norm aluminium w wodzie pitnej czy żywności. Unia Europejska wskazuje dopuszczalną wartość poziomu aluminium w wodzie pitnej 0,2 mg/litr. Jako ciekawostkę podam, że wymieniony poziom zawartości glinu w wodzie wystarczy, aby ikra łososia atlantyckiego nie mogła się rozwinąć. Z kolei, Europejski Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) w 2008 roku radykalnie zmniejszył normę aluminium w tak zwanej tolerowanej tygodniowej dawce (TWI – ang. tolerable weekly intake) dla żywności, która od 1989 roku wynosiła 7 mg na kilogram masy ciała, a teraz ma to być wartość 1 mg na kilogram. Dlaczego? Skoro aluminium jest podobno nietoksyczne...?

Poza tym, w dokumencie WHO zawierającym 327 stron dotyczącym stanu badań nad oceną ryzyka produktów chemicznych nie wymienia się w ogóle aluminium. Słowo "aluminium" jest użyte tylko jeden raz i to w sytuacji zupełnie przypadkowej. Mianowicie, gdy omawia się chorobę Leśniowskiego-Crohna autorzy dokumentu przywołują pracę izraelskiego specjalisty od przewodu pokarmowego, aby wskazać, że mężczyźni zapadają na tę chorobę częściej niż kobiety. A żeby było jeszcze ciekawiej... w nagłówku każdej strony jest wpis "cytowanie zabronione".

Gdy wprowadza się nowy lek na rynek, to instytucje odpowiedzialne za jego dopuszczenie do obrotu wymagają przeprowadzenia rygorystycznych testów bezpieczeństwa, ale w odniesieniu do aluminium stosowanego w szczepionkach (ok. 2/3 z nich zawierają sole glinu) istnieje swoisty glejt in blanco dla jego stosowania.

Tymczasem toksyczne oddziaływanie aluminium na układ nerwowy zaobserwowano już dawno. Po pierwszej wojnie światowej, w 1921 roku J. Spofforth et al., napisali pierwszą pracę dotyczącą neurotoksyczności aluminium, którą zamieścił The Lancet, prestiżowy w świecie medycznym wydawca. Oryginalny tytuł tej pracy to "Case of aluminium poisoning". Od tamtego czasu nagromadzono sporo doniesień dotyczących bezpośredniej szkodliwości aluminium, bądź chociażby jego współudziału w patogenezie wielu chorób. Jednak dla przeciętnego człowieka niewiele dobrego z tego wynika, gdyż jest ono nadal szeroko stosowane w najdziwniejszych celach.

Lista chorób, w których patogenezie stwierdzono udział aluminium

Wybitny specjalista brytyjski do spraw aluminium Christopher Exley wymienia i opisuje ten problem w opublikowanej pracy pod tytułem „Aluminium and Medicine”.

Są to: otępienie dializacyjne, osteomalacja (rozmiękanie kości), zespół makrofagowego zapalenia mięśniowo-powięziowego, anemie, aluminoza, poszczepienna nadwrażliwość na aluminium, astma, sarkoidoza, osteoporoza, nowotwory, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, autyzm, padaczka, stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, cukrzyca, choroba Leśniowskiego-Crohna, zespół przewlekłego zmęczenia, nadpobudliwość.

Udział procentowy przyczynowości aluminium w patogenezie wymienionych chorób jest oczywiście zróżnicowany

Unia Europejska, mimo dziwnego jej podejścia do spraw związanych z aluminium, wprowadziła 3 maja 2012 roku zakaz używania jako dodatków do żywności trzech substancji zawierających glin, tj. krzemianu glinowo-wapniowego (E556), bentonitów (E558) i kaolinu (E559).

Wniosek końcowy

Wiedza w zakresie toksyczności aluminium jest na tyle wystarczająca, że świadomie powinniśmy unikać wprowadzania do swoich organizmów każdej nowej porcji tego pierwiastka.


Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Cenny materiał! Nie tylko pod względem poznawczym, ale i filozoficznym (pobudza do dociekań nad naturą istniejącą w najróżniejszych kombinacjach). Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chodzi o wodę, ze swej strony polecam ten system:
http://www.berkeyfilters.com/

z takimi efektami:
http://www.berkeyfilters.com/Test_results.pdf

Już trzeci rok mija i wciąż na jednym filtrze.
Dość droga rzecz początkowo, ale nie znalazłem niczego lepszego, ba, nawet porównywalnego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

/ Nie było moim zamiarem napisanie tylko o tym aspekcie aluminium./

Jasne. Zwróciłem uwagę na ten problem, ponieważ zauważam ostatnio znacznie bardziej wzmożoną propagandę piętnujacą rodziców "jak leci". Czyli w swój zwykły sposób - bez żadnego niuansowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten artykuł tylko dotyka szczepień, właśnie poprzez związki glinu, które są adiuwantami w 2/3 wszystkich szczepionek. Na temat szczepień i szczepionek można by napisać kilka artykułów, a i tak pozostałby niedosyt. Nie było moim zamiarem napisanie tylko o tym aspekcie aluminium.

Największym chyba nieporozumieniem odnośnie wprowadzanych szczepionek do praktyki medycznej jest to, że kryterium skuteczności szczepionki w czasie rejestracji nie jest jej rzeczywista zdolność zapobiegania danej chorobie (bo wcale nie jest to takie proste do udowodnienia), lecz zdolność do tworzenia konkretnych przeciwciał po zaszczepieniu (łatwo mierzalne), ale to przecież nie jest wcale równoznaczne ze skutecznością danej szczepionki.

W latach 60. chciano przetestować na dzieciach skuteczność szczepionki przeciw wirusowi RSV. Po szczepieniu miano przeciwciał przeciw tym wirusom wzrosło 10-krotnie i zaszczepione dzieci zarażono prawdziwym wirusem. Stworzono również grupę kontrolną spośród dzieci nieszczepionych. W obu grupach zachorowało tyle samo dzieci. U dzieci nieszczepionych poważne objawy rozwinęły się u 5 % dzieci, a u zaszczepionych aż 80 %. Dwoje dzieci z grupy testowej zmarło. Okazało się, że szczepionka tak mocno wyostrzyła układ immunologiczny, że stał się on bardziej niebezpieczny niż same wirusy. Komórki żerne zniszczyły wszystkie "oznakowane" przeciwciałami obszary płuc, przypuszczając na te partie płuc zmasowany atak. W pracy opisującej te tragiczne wydarzenia H.W. Kim et al.,Respiratory syncytial virus disease in infant despite prior administration of antigenic inactivated vaccine, Am J Epidemiology, 1969 napisano, że "dzieci, które otrzymały szczepionkę nie były zabezpieczone przed chorobą i ciężej chorowały po zainfekowaniu". Dzisiaj, nikt na takie eksperymenty oficjalnie by się nie zgodził. Dzięki Anicie Boelen poznaliśmy mechanizmy takich reakcji w zaszczepionym organizmie. Co ciekawe, po wyjaśnieniu tych spraw i wygaśnięciu kontraktu z panią Boelen, firma farmaceutyczna wycofała się z dalszego finansowania badań, bo nie widziała w tym żadnego dla siebie interesu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Okazuje się, że najbardziej toksyczne jest wniknięcie parenteralne, czyli w formie zastrzyków bądź kroplówek./
i
/Wiedza w zakresie toksyczności aluminium jest na tyle wystarczająca, że świadomie powinniśmy unikać wprowadzania do swoich organizmów każdej nowej porcji tego pierwiastka. /

======


To ja dopowiem.
Adiuwanty w szczepionkach, których składnikiem jest aluminium.
Nie tylko nie są one wydalane z organizmu, jak w przypadku aplikacji pierwiastka z żywności, czy z wody, ale cała filozofia działania szczepionki polega na tym, aby je zatrzymać tak, aby antygeny mogły działać w sposób ciągły.

Coś za coś - można rzec. Są szczepionki i szczepionki. O różnej wadze (przeciw)działania.
Rzecz wymaga, dosłownie - starannej roz-wagi. Nie jest jednak tak, że aluminium, które zawierają, jest obojętne dla naszego zdrowia. Co starają się nam jednak usilnie wmówić.
Jest silnie toksyczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.