Pozycja materiału w rankingach:
"Powieś obraz Czarnej Madonny na ścianie. Uklęknij i odmów chociaż jedną część różańca..." to fragment artykułu z dodatku do sobotniej gazety codziennej "Fakt". A gratis... obraz Czarnej Madonny.
Zobacz także:
Artykuły
(249)
Galerie
(25)
Średnia ocen
(4.33)
Wiek: 28 | Miejscowość: Inowrocław | Kraj: Polska
O mnie: Jestem absolwentką socjologii o specjalności media, komunikacja i opinia publiczna. Laureatka wyróżnienia Lady D. 2010. Ogólnopolskiej nagrody przyznawanej od ośmiu lat z inicjatywy posła Marka Plury, paniom, które pomimo własnej... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Magdalena Wróbel 01.10.2009 19:15
Marto a dlaczego takie wyroby są w sklepach w których ekspedientkami są zakonnice- jak piszesz. Dlatego że przynoszą takie produkty duże dochody z których trudno jest zrezygnować.
Marta Jenner 01.10.2009 12:37
Magdo, piszesz: "A czy ten proces nie powoduje oddalania ludzi od kościoła. Czy przeliczając wszystko na pieniądze nie tracimy tego co najważniejsze czyli swojej wiary?" Chodziło mi o to samo, stąd moje słowa o potrzebie ukrócenia tego procederu. Piszę o roli duchownych, bo nie da się po prostu zamknąć sklepików z tym kiczem, jedyny sposób to zmniejszenie popytu poprzez przekonanie wierzących, że to nie to. Zdumiewa mnie natomiast, że niektóre tego typu wyroby widziałam w sklepach, gdzie ekspedientkami były zakonnice. Tu już brak reakcji jest nie na miejscu.
Magdalena Wróbel 01.10.2009 10:37
Tomku masz rację z tym: "Gdyby nie przykładali ręki do bezrefleksyjnej pobożności, to ta by się nie utrzymywała dzięki temu na swoim poziomie (albo szybciej by zanikała, będąc wypieraną przez dojrzalszą wiarę)." Myślę że gdyby nie było popytu na te wszystkie dewocjonalia to by po prostu to znikło. A ponieważ ludzie (może nie w większości ale jednak) są "bezrefleksyjnie pobożni" może wszystkie te dewocjonalia są im po prostu potrzebne?
Tomasz Sroczyński 01.10.2009 10:13
Każdy jest pobożny na swój sposób. Jeżeli komuś to naprawdę (nie wątpię, że są takie przypadki) pomaga w utrzymywaniu bogobojnej postawy, to spoko. Reszta zaś niech się odcina od tego i nie zamartwia, bo faktycznie dla nich te rzeczy są gorszące i trącą komercją i marketingiem a nie prawdziwą religijnością.
To podobnie jak ze sposobem zwracania się do Boga na modlitwie. Załóżmy modlitwę, w której modlący się zaczyna przywitaniem skierowanym do Boga. I tak na przykład osoba bardzo pobożna może (nie musi, to tylko schemat) powiedzieć "Bądź wywyższony, Panie", "Chwała tobie Panie", taka normalna "Witaj Boże", "Witaj Ojcze", a stereotypowy 'ziomek' może powiedzieć "cześć tato" albo "siema Jezu". Teoretycznie dla nas taki zwrot może być gorszący i być znakiem braku szacunku wobec Boga, ale jeżeli to jest najwyższy stopień kultury osobistej, na jaki może wznieć się dana jednostka (nie jest to niemożliwe), to wtedy niech tak będzie. Bóg patrzy na każdego indywidualnie. Natomiast jeżeli ktoś usłyszy, że dana osoba w ten sposób zwraca się do Boga, lub - już w odniesieniu do tego artykułu - w ten sposób kultywuje swoją wiarę, to warto do niej się zwrócić i pokazać jej, że z odrobiną pracy może wznieść się wyżej w swoich modłach i relacjach z Bogiem. Jakoś tak.
Osobiście nie neguję zatem czegoś takiego jak w Fakcie, ponieważ być może dla kogoś to jest pożyteczne, natomiast odcinam się od tego i nie korzystam, a sam fakt postąpienia w ten sposób przez tabloid uznaję za niegodny. Gdyby nie przykładali ręki do bezrefleksyjnej pobożności, to ta by się nie utrzymywała dzięki temu na swoim poziomie (albo szybciej by zanikała, będąc wypieraną przez dojrzalszą wiarę).
Pozdrawiam.
Magdalena Wróbel 01.10.2009 10:03
Pani Marta napisała:" Biznes związany z dewocjonaliami (bo tak to trzeba nazwać) od dawna deprecjonuje chrześcijańskie symbole i to ten proceder należałoby ukrócić.
Parę przykładów: podkładka pod mysz z napisem: Jesus first, t-shirt z wizerunkiem Chrystusa w cierniowej koronie, Matka Boska na tarczy zegara lub jako wspomniana tu już buteleczka, Jan Paweł drugi w postaci bombki choinkowej czy matrioszki (sprzedawane w Wadowicach, na parterze papieskiego domu-muzeum)." A czy ten proces nie powoduje oddalania ludzi od kościoła. Czy przeliczając wszystko na pieniądze nie tracimy tego co najważniejsze czyli swojej wiary?
Iwona Udała 30.09.2009 18:53
Ale Marto rozpętałaś swoim artykułem dyskusję, no i dobrze, gratuluję! Bo temat cikawy i sama dyskusja bardzo interesująca.
Rafał Gdak 30.09.2009 12:22
I tu dotykamy jeszcze jednego zagadnienia: sztuki sakralnej. Termin sacro-polo już przywołany przeze mnie wyjaśnia wiele. Jak w innych dziedzinach tak tu mamy Requiem Mozarta i sprzedawane w kioskach z dewocjonaliami pieśni religijne w aranżach disco polo. Mamy Caravaggia i marnej jakości pseudo sztukę.
Marta Jenner 30.09.2009 12:14
Elu, jestem przekonana, że "Fakt" zamieścił tę reprodukcję przede wszystkim w celach marketingowych. Natomiast to, że cel zapewne osiągnął, powinno dać do myślenia duchowieństwu. Biznes związany z dewocjonaliami (bo tak to trzeba nazwać) od dawna deprecjonuje chrześcijańskie symbole i to ten proceder należałoby ukrócić.
Parę przykładów: podkładka pod mysz z napisem: Jesus first, t-shirt z wizerunkiem Chrystusa w cierniowej koronie, Matka Boska na tarczy zegara lub jako wspomniana tu już buteleczka, Jan Paweł drugi w postaci bombki choinkowej czy matrioszki (sprzedawane w Wadowicach, na parterze papieskiego domu-muzeum).
Autor usunął profil 30.09.2009 11:11
O Boziu! Leszku, Jadwiga Cię chyba nie tyle poprowadziła co do reszty skołowała :))
Leszek Marmon 30.09.2009 10:53
No i Jadwiga poprowadzila nas w koncu inna sciezka, chyba sluszniejsza. Moge teraz smialo powiedziec, ze niezaleznie od tego komu nie bedzie podobac sie zamieszczenie medalika czy innego symbolu religijnego w takiej gazecie jak Fakt, to jednak jesli przynajmniej jedna osoba w wyniku tego szczerze sie pomodli to dla Boga i Kosciola bedzie to sukces....
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +180)